RSS
sobota, 09 lipca 2016
Jeżyk Grześ

Witajcie Kochani!

Za oknem pada, a ja siedzę sobie w cieplutkim domku. Ach te wakacje, ciut deszczowe, ale i tak piękne.

Nie tak dawno znalazłem w Sieci wpis mamy i jej skarpeciaka. Okazało się, że chyba ja tego wpisu nie mam, więc tym razem będzie kopia wpisy z innej strony. Zaczynamy zatem :

 

jeżyk Grześ

Dzień dobry!

Mam na imię Grześ i jestem jeżykiem.

Ale jak sami widzicie, nie jestem zwykłym jeżem, ale takim w ciapeczki i łaty.

Urodziłem się jako normalny jeżyk 

w normalnej rodzinie. Wszystko było normalne, dopóki nie zaczęły się kłopoty z moją mową. Niby mówiłem, a tak naprawdę nie mówiłem. Starałem się, wierzcie mi, ale to było trudne.

Mama i tata mnie rozumieli, niestety inni już nie. I to wtedy zacząłem się zmieniać. Widzicie tą zieloną łatę obok niebieskiej - powstała, gdy koledzy się ze mnie śmiali. A ta obok pojawiła się zaraz po tym, jak mnie pani w sklepie nie mogła zrozumieć. Z czasem tych łat miałem coraz więcej i więcej - zamieniłem się w takiego łatka. 

Inne jeże zaczęły się ode mnie odsuwać, bo wyglądałem inaczej.

Jednak na swojej drodze spotkałem też cudowne jeże - moich terapeutów. To oni nauczyli mnie mówić tak, jak mówią inne jeże, moi koledzy i koleżanki. Myślałem, że jak zacznę mówić tak jak inni, to łaty znikną - jednak tak się nie stało. One już na dobre do mnie przylgnęły.

Początkowo było mi przykro, bo umiałem już mówić jak inni, ale wyglądałem zupełnie inaczej. Jednak moi terapeuci wytłumaczyli mi, że to nic złego, że każdy jeżyk ma na sobie pewną łatę, jedni większą, inni mniejszą, jedni mało, a jeszcze inni - dużo, tak jak ja.

I każdy jeżyk jest wartością samą w sobie, nieważne jak wygląda.

Spotkałem na swojej drodze też ludzi - początkowo uciekali ode mnie, bo widzieli we mnie tylko jeża. Jednak jak mnie bliżej poznali, zobaczyli, że jestem mięciutki i strasznie chcę być przytulany i kochany.
Kochani! Nie skreślajcie mnie tylko dlatego, że jestem inny, pokochajcie mnie właśnie za tą inność. Bardzo Was o to proszę.

Jeżyk Grześ

(http://www.logopeda.org.pl/new.php?id=326)

 

pozdrawiam Was wakacyjnie

Grześ (zwany również Grzegorzem )

07:37, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lipca 2016
Odi się szkoli

Witajcie!

Coś pogoda nam się popsuła w te piękne lato. Nie wiem jak u Was, ale u nas zimno, mokro i wietrznie. Co prawda przy takiej pogodzie nie trzeba podlewać krzaczków w ogrodzie, ale co to za przyjemność z lata. No, ale może pogoda sobie przypomni i będzie typowo letnia.

 

Odi i mniszek lekarski

 

A dzisiaj chciałem Wam opowiedzieć o Odi. Odkąd może - czyli po wszystkich szczepieniach i odrobaczeniach, psina jeździ z nami do Olsztyna. Siada sobie wygodnie z przodu samochodu i zadowolona daje się powieźć ku przygodzie.

 

Odi i tramwaj

 

Na początku bała się wszystkiego w mieście wojewódzkim, ale z czasem nabrała ogłady i doświadczenia i już jej miasto nie straszne. Tam poznaje nowych kolegów i koleżanki, nowych ludzi i uczy się, że trzeba się mamy słuchać. Bo nie wiem czy wiecie, ale u nas panuje zasada - ten rządzi kto ma smaczki

 

spacerek

 

Często ja też prowadzam Odi po Olsztynie. To wcale nie jest trudne (o ile w pobliżu nie ma żadnego psa). Odi się mnie słucha i (prawie) robi to, co ja chcę. Ale spokojnie, to jeszcze szczeniak, nauczy się wszystkiego. 

 

szkoła Odi

(zdjęcie zaczerpnięte z Facebooka) 

 

Jak już tak wspomniałem o nauce, to Odi jest intensywnie trenowana przez Pana Piotra w Centrum Szkolenia Psów - Wychowany Pies. To właśnie tam mama się uczy jak postępować z naszym najmłodszym członkiem rodziny, co jej wolno a co nie i jak z nią postąpić, żeby zrobiła waruj. Najdziwniejsze jest to, że często Panu Piotrowi udaje się przekonać Odi do czegoś, a mamie nie. No cóż, chyba mama musi brać dodatkowe lekcje. Bez Odi oczywiście :).

 

strona hodowczyni

 

(http://www.alaskanmalamut.pl/)

 

Nasze zmagania i nauki zostały zauważone w Sieci. No tak, piszą o nas. Pierwszą osobą, która o nas napisała była Pani Ela, hodowczyni od której mamy Odi. Bo muszę Wam w sekrecie powiedzieć, że to Anioł nie kobieta. Odpowiada na każde pytanie mamy, pomaga, sugeruje, podpowiada i wiecie co - ma rację. W końcu Kobieta doświadczona, nie jednego szczeniaka miała w swoich ramionach.

 

 strona przedszkola

Odi u przedszkolaków  dyplom

 

(http://www.przedszkole31olsztyn.cba.pl/)

 

przedszkolaki i Odi

 

Drugą stroną, na której można poczytać o Odi, jest strona przedszkola Kuby. Bo przedszkolaki też się uczyły jak postępować z Odi oraz co można robić a czego nie przy obcych psach. To wcale nie było łatwe dla dzieci, bo radość z wizyty psa często powodowała amnezję. Dzieci często zapominały czego się wcześniej nauczyły. Ale powolutku, pomalutku wszystkie przedszkolaki poznały podstawowe ABC zachowań przy Odi.

 

Odi i jej kamizelka

 

A tak na marginesie - Odi chodzi w kamizelce z napisem NIE PRZESZKADZAJ, PRACUJĘ, a z drugiej strony z napisem UCZĘ SIĘ. Nie muszę Wam oczywiście tłumaczyć, że kamizelka jest po to, by nikt jej nie zaczepiał, nie przeszkadzał w nauce słuchania mamy i w lekcji. I zazwyczaj taka informacja wystarcza, ludzie czytają i tylko się milo uśmiechają. Czasem ktoś zagada mamę, zapyta czego pies się uczy lub wyrazi swoje zdanie nad ciężką rola Odi "A czego ty się biedaku uczysz ?!". Rzadko (niestety zdarzają się takie sytuacje) ktoś podejdzie do Odi i bez pozwolenia mamy zacznie ją głaskać. Pamiętajcie, nie wolno tego robić. Odi może być akurat w trakcie szkolenia, może mieć zły humor, może chce odpocząć. NIE WOLNO. Już nawet przedszkolaki o tym wiedzą :).

 

 zwierzaki

 

A już tak na koniec muszę Wam powiedzieć, że Odi ciągle kłóci się z Garfieldem. A to go łapą zaczepi, a to on na nią syknie - słowem typowe rodzeństwo:). Ale .... gdy nasz kociak uciekł z tarasu to właśnie Odi go znalazła i nie pozwoliła uciec w las. Czyli prawdziwe jest powiedzenie - kto się czubi ten się lubi. U nas się sprawdza.

 

Odi

 

To tyle na dziś, korzystajcie z lata i wakacji ile się da. W sumie pogoda deszczowa też jest fajna o ile ma się kalosze na nogach i parasolkę nad głową. 

 

Wasz Grzegorz - opiekun Odi

06:45, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lipca 2016
Zawirowania edukacyjne

Witajcie wakacyjnie

Okres odpoczynku już się dawno rozpoczął (dla uczniów na pewno), ale ja pozwolę sobie powrócić do tematu SZKOŁA. Otóż skoczyłem w roku szkolnym 2015/2016 VI klasę, ale jeszcze raz będę do VI klasy chodził. Tak oficjalnie to się nazywa przedłużenie okresu edukacyjnego, ale chodzi o to, bym podszkolił się w niektórych aspektach przedmiotowych.

A tak na marginesie to powiem Wam, że mi się matka pomyliła. Pod koniec roku szkolnego pytam się jej czy będę chodził do VII klasy. Mama mówi - nie, nie ma VII klasy. A co się okazało parę dni później. Będą i to akurat wtedy gdy ja skończę drugi raz VI klasę. Jaki z tego wniosek ? Matka też człowiek, czasem się myli:).

Przypomniałem sobie, że gdy chodziłem do przedszkola wchodziła właśnie reforma oświaty - 6-latki do szkoły. Wtedy też zostałem dwa lata w zerówce, jakoś rodzicom nie było śpieszno do wysyłania mnie do szkoły. Teraz znowu dłużej będę się uczył i znowu zmiany w szkolnictwie. Ciekawy jestem co przyniesie przyszłość?

 

z Odi

 

Ale zszedłem z tematu. Dzisiaj chciałem Wam przedstawić mnie widzianego oczyma moich nauczycieli.

Grzegorz jest chłopcem pogodnym, otwartym, życzliwym, chętnie nawiązuje nowe znajomości. W środowisku szkolnym funkcjonuje bez zastrzeżeń. Potrafi wyrazić swoje potrzeby i oczekiwania. Uczeń chętnie podejmuje wysiłek edukacyjny.

Uczeń potrzebuje stałego wsparcia nauczyciela podczas wykonywania zadań.

Łatwiej jest mu przyswoić pewne treści w oparciu o własne doświadczenia i najbliższe otoczenie. Ma trudności ze skupieniem uwagi, bardzo łatwo się rozprasza, wiele bodźców go dekoncentruje. Wymaga częstych przerw w pracy, ponieważ ma trudności z koncentracją. Potrzebuje ruchu, aby rozładować napięcie szczególnie wtedy, gdy zadanie jest trudne i wymaga dłuższego czasu pracy. Uczeń nadal tylko pisze drukowanymi literami. 

Uczeń nie opanował treści z podstawy programowej zaplanowanych do realizacji w klasie szóstej:

  1. Czyta i zapisuje jedynie krótkie wyrazy. Trudność chłopcu sprawia czytanie i zapisywanie dłuższych i trudniejszych wyrazów. Popełnia błędy w zmiękczeniu spółgłosek, niezapisywaniu znaków diakrytycznych i dwuznaków, pisze fonetycznie z błędami ortograficznymi, opuszcza w wyrazie samogłoski. Umiejętności praktyczne przewyższają myślenie abstrakcyjne.
  2. Uczeń nie potrafi samodzielnie korzystać z podstawowych narzędzi matematycznych w życiu codziennym. Opanował tylko dodawanie i odejmowanie w zakresie 100 na liczbach naturalnych.5.     Uczeń nie potrafi się samodzielnie uczyć, wymaga stałego wsparcia i pomocy nauczyciela, natomiast chętnie pracuje na lekcji, jest ciekawy świata, zadaje dużo pytań. 
  3. W strefie myślenia naukowego uczeń potrafi dokonać obserwacji najbliższego otoczenia, pracuje jedynie na konkretach, umiejętności praktyczne przewyższają myślenie abstrakcyjne. Ma trudności z przyswojeniem podstawowych pojęć, przenośni, symboli, metafor.
  4. Ze względu na niepełnosprawność (afazja) uczeń ma duże problemy w komunikowaniu się w języku ojczystym zarówno w mowie jak i w piśmie. Uczeń wypowiada się używając ubogiego słownika i podstawowych form wyrazów, nie odmienia rzeczowników ani czasowników. W wypowiedziach nie rozpoznaje części mowy i zdania, nie zna przypadków, nie zna alfabetu.
  5. Nie pisze, nie czyta, nie komunikuje się w języku obcym. Używa niewielu pojedynczych słówek. Ze względu na krótkotrwałą pamięć wymaga ciągłego utrwalania.
  6. Uczeń potrafi posługiwać się nowoczesnymi technologiami informacyjno-komunikacyjnym (komputer, tablet), ale nie potrafi samodzielnie wyszukiwać i korzystać z informacji.
  7. Uczeń nie potrafi samodzielnie się uczyć, wymaga stałego wsparcia i pomocy nauczyciela, natomiast chętnie pracuje na lekcji, jest ciekawy świata, zadaje dużo pytań.
  8. Uczeń ma duże problemy z pracą w grupie.

W bieżącej pracy z uczniem nauczyciele widzą niewielkie postępy. Grzegorz stara się pracować samodzielnie, jednak wymaga stałej pomocy nauczyciela, potrzebuje znacznie więcej czasu na opanowanie treści programowych niż jego rówieśnicy.

Zespół nauczycieli uczących Grzegorza Gadomskiego widzi potrzebę objęcia ucznia nauczaniem indywidualnym w roku szkolnym 2016/2017 na terenie szkoły. Ta forma nauczania zapewnia chłopcu kontakt z rówieśnikami.

podpisano - zespół nauczycieli uczących Grzegorza Gadomskiego

 

kocia nauka

 

Sami widzicie Kochani, dużo osiągnąłem, ale jeszcze wiele pracy przede mną. Mogę Was zapewnić, że uczyć się będę - już mnie rodzicielka zmotywuje.

A teraz, żeby mieć zaświadczenie z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej potwierdzającej to, co napisali moi Nauczyciele, muszę mieć jeszcze zaświadczenie od neurologa. Czyli kolejna wizyta nas czeka. Jak co roku.

A póki co korzystam z wakacji, jestem u Babci - sam, bez Kuby. To jest dopiero luksus. Czego i Wam życzę

 

wakacyjny Grześ

 

07:38, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 lipca 2016
Na straganie

Witajcie Kochani!

Jak nie pisałem to nie pisałem, a teraz nadrabiam zaległości. W końcu mam wakacje i nie muszę jeździć do szkoły. Nie, żebym nie musiał sie uczyć. Oj muszę. Mama nie uznaje dni wolnych, chyba, że któreś z nas choruje. A innego usprawiedliwienia nie ma. Już łatwiej zasymulować w szkole niż w domu. Ach, życie :))

Dzisiaj chciałem Wam pokazać, że nasza nauka nie odbywa się tylko przy biurku. Mama często przemyca naukę np. podczas zakupów. Trzeba dodać, odjąć, wybrać, zapytać się - słowem, pełen przekrój możliwości językowo-matematycznych.

Znalazłem w swoich zasobach zdjęcia Kuby, które najlepiej pokazują próby zakupowe.

 

Najważniejsze to zdecydować się na odpowiednie owoce, muszą być ładne, soczyste i pachnące.

 

na straganie na straganie

 

Jabłka można też dokładać jak jest ich za mało. Nie jest powiedziane, że torba cały czas musi być w rękach. Kuba sobie radzi jak umie.

 

na straganie na straganie

 

A na końcu trzeba te zakupy jakoś zanieść do domu. Lekko nie ma, ale Kuba idzie. No dobra, zdradzę Wam tajemnicę - szedł tylko przez chwilę z jabłkami. Potem torbę oddał mamie. Zmęczył się biedak. Ale musicie przyznać, że i tak dużo zrobił?!

 

na straganie

 

Ale to nie wszystko, mama poszła za ciosem i poćwiczyła z Kubą motorykę małą czyli kolorowanie. Kolorowanie nie jest mocną stroną mojego braciszka, ale moją też nie była. A teraz (prawie) to lubię. Nauka czyni mistrza. 

 

na straganie na straganie

pomoc przedszkolaka

arbuz arbuz

 

Sami widzicie moi Drodzy, że nie można się nudzić z moją mamą. Jak nie goni nas do biurka to do sklepu - tak czy siak zawsze nauka.

 

pozdrawiam wakacyjnie

Grzegorz 

 

 

02:39, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 lipca 2016
Moje początki

Witajcie Kochani!

Przy okazji przeprowadzki został odnaleziony jeden z moich pierwszych zeszytów logopedycznych. Aż z sentymentem było na niego popatrzeć, tyle wspomnień - niekoniecznie miłych. Bo sami rozumiecie, moja osobista rodzicielka zmuszała mnie do nauki odkąd pamiętam. Takie są podobno matki. Zatem dziś będzie wspomnieniowo. Zaczynamy zatem.....

 

nauka samoglosek nauka samoglosek

nauka samoglosek nauka samoglosek

nauka samoglosek nauka samoglosek

 

to ja, za młodosci mej moje terapeutki

 

moje raczki moje kolorowanie

swinka kolorowanie

 

wierszyk

 

delfin ptaszek

 

mały pomocnik

 

lew miś1

kotek hippo

 

wierszyk wierszyk

wierszyk

kominiarz

 

  Tk bylo kiedys tak bylo kieDYS

 

ufo tata

BUZKI SZLACZKI

balon kotek

CIENIE labirynt

szlaczki labirynt

Gantu zawoidy

jez napis

d jak drabina 

zawody kolorowanie

literka l terapia SI

lego cwicze literke K

litera r literka B

 

Widzicie sami, że początki nie były łatwe. Ale nauka nie poszła w las, obecnie czytam Kubie proste teksty i on mnie rozumie. Czyli opłacało się ciężko pracować, by być wzorem dla młodszego braciszka.

 

pozdrawiam lipcowo

Grześ

czwartek, 30 czerwca 2016
Dobra zmiana

Witajcie Kochani!

Wieki nie pisałem - wiem, ale miałem ku temu mega powód - brak czasu. Otóż moi Drodzy, może nie wszyscy o tym wiedzą, ale już nie mieszkamy w Olsztynie - przeprowadziliśmy się na wieś!!!!!

 

wies zimą

 

Ale po kolei. Przeprowadziliśmy się jesienią ubiegłego roku. Trafiliśmy akurat na porę deszczową i mama musiała się nauczyć jeździć po polnych drogach. Czasem kończyło się to w warsztacie, czasem - wyciąganiem naszego auta z jakiegoś dołka, czasem też musieliśmy dochodzić pół kilometra do samochodu, bo się do nas dojechać nie dało, ale przeżyliśmy. No i jak się dotleniliśmy.

 

droga do domu

 

Każdy z nas ma swój pokój, z tym że ja mam najładniejszy i największy (tak mi się wydaje). I mam najładniejszą szafę, w której normalnie bawić się można. Ja to jestem szczęściarz.

 

domek bobrów

 

A za oknem jakie widoki, wszędzie lasy. Zresztą Kuba kiedyś powiedział, że on nie mieszka na wsi, ani nawet w mieście tylko właśnie w lesie. I coś w tym jest. Gdy odrabiam lekcje to nie widzę już samochodów czy ludzi tylko ścianę lasu. Piękny widok o każdej porze roku.

 

lasek

 

A propos samochodów - jak tu jakiś się pojawia to na pewno zabłądził. Mamy w sumie w sąsiedztwie 3 domu, 8 sąsiadów (w tym 2 to żłobkowicze) i mnóstwo kleszczy. To ostatnie sąsiedztwo w ogóle nam nie odpowiada, ale co robić. Podobno wszędzie tego pełno, trzeba się przyzwyczaić.

 

wiosna

 

Gdy mieszka się na wsi to jest fajnie, ale też pracowicie. Mamy pole, które musieliśmy z Kubą zagospodarować (no dobra, trochę nam pomogli rodzice, ale tylko ciut). Mamy posadzone krzaczki z witaminkami czyli owocowe, drzewka i nawet kwiaty oraz koperek. Trudno wyczuć co nam się przyjmie, bo Odi czasem skutecznie wykopuje nam roślinki. Ale w końcu dorośnie i zmądrzeje kobieta. Mam nadzieję.

 

kwiatki mniszka na mikstury

 

Mama nas uczy (sama zresztą też wiedzę zdobywa) przyrody. Wiemy już jak wygląda sosna (zbieraliśmy), brzoza (zbieraliśmy), kwiaty mniszka lekarskiego (zbieraliśmy), liście mniszka lekarskiego (zbieraliśmy), babka zwyczajna (zbieraliśmy), pokrzywa (trochę zbieraliśmy), bez czarny (głównie mama zbierała, bo wysoko rośnie). My zbieramy, a mama-czarownica przyrządza z nich różne mikstury i herbatki. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie musimy chodzić po to daleko, jeździć samochodem - wszystko mamy na wyciągnięcie ręki. Wystarczy się schylić. Nawet ja pijam od czasu do czasu herbatkę z babki zwyczajnej, podobno zdrowa. I mega czysta. Tu nie ma zanieczyszczeń.

 

sosna na syropek

 

Ogólnie bardzo nam się podoba na wsi, cisza, spokój. Widujemy wiewiórki w drodze do Olsztyna, sarny, żurawie, zające, bociany. A takich zwierzaków nie widzieliśmy w mieście. Co prawda po drodze mamy jeszcze siedlisko bobrów, tych jednak do tej pory nie udało nam się zobaczyć. No chyba, że ich pracę - drzewa w poprzek drogi :))

 

Odi na wolności

 

Nawet nasze zwierzaki - Garfield, Nermal i Odi dobrze przyjęły zmianę. Odi biega bez smyczy po polach, gorzej jak wraca z kolegami ze spaceru. Kleszcze fuj. Kociaki podziwiają cuda natury z tarasu i tylko co jakiś czas Garfield zwiewa z domu. Ale póki co (i niech tak już zostanie) znajduje się pod tarasem.

 

czarny bez na soczki

 

Kochani, jak się o czymś marzy to czasem się spełni - marzyłem o własnym pokoju i mam....a o czym Wy marzycie ?

 

beze mnie tata by sobie nie poradził

 

pozdrawiam

człowiek lasu - Grzegorz

07:27, ja-olsztyn32
Link Komentarze (1) »
sobota, 23 stycznia 2016
Przez długopis do mózgu.

Witajcie Kochani!

Dzisiejszy mój wpis będzie bardziej skopiowaniem mega ważnego artykułu o wyższości pisania ręcznego nad komputerowym. Znalazłem go jakiś czas temu na stronie Psychologia-Społeczna. pl (http://www.psychologia-spoleczna.pl/aktualnosci/1679-przez-dlugopis-do-mozgu.html) i wkleję go tu w całości ku pamięci Waszej i mojej. 

 

pierwsze twórcze próby

 

Zdarzyło Ci się, że nie byłeś w stanie odczytać tego, co sam napisałeś? Że nauczyciel negatywnie ocenił czytelność Twojej pracy? Pamiętasz czas, kiedy stosowaną karą było stukrotne przepisanie zadanej formuły? Powyższe sytuacje nie mają już miejsca. Dwudziesty pierwszy wiek to stulecie rozwiązań i ułatwień skupionych wokół rozwoju technologii. Czy to dobrze? Nie do końca.


przyjaciele

Pisanie ręczne staje się umiejętnością zagrożoną zanikiem. W szkołach jedynie do pewnego momentu uczeni jesteśmy pisania przy pomocy długopisu i pióra. Dzieci z wcześnie stwierdzoną dysleksją lub dysgrafią mają prawo do korzystania z komputerów podczas zajęć. Na późniejszych etapach edukacji normą jest, by prace pisemne oddawać w postaci druku, a nawet wysyłać w wersji elektronicznej. Zupełnie normalnym widokiem jest sala wykładowa wypełniona monitorami komputerów i dźwiękiem używanych klawiatur. Istnieje przynajmniej kilka powodów, dla których nie należy rezygnować z ręcznego pisania.

 

jajo


Zastanawiasz się, jaka jest przewaga odręcznego notowania? Przecież technologia oszczędza czas, wysiłek, ogranicza możliwość popełnienia błędu. Naukowcy odkrywają, że nauka pisania jest ważnym narzędziem dla rozwoju poznawczego, szczególnie w treningu mózgu w specjalizacji funkcjonalnej. Pisanie angażuje kilka zmysłów (wzrok, dotyk, czasami słuch) i koordynuje je. Rozwinięta koordynacja senso-motoryczna jest podstawą zapobiegania oraz terapii dysleksji. Pisanie przy użyciu ręki i długopisu synchronizuje myślenie, ruch i zmysły. Neuroobrazowanie pokazuje, że podczas nauki pisania ręcznego, w mózgu koaktywuje się o wiele więcej obszarów, niż podczas pisania na klawiaturze.


szlaczki


Wiele korzyści płynących z pisania ręcznego wynika z samego mechanizmu rysowania liter. Badacze z Indiana University zaangażowali grupę niepiśmiennych pięciolatków w naukę pisania. Dzieci podzielono na dwie grupy i podano im dwie różne instrukcje. Jedna grupa miała uczyć się poprzez podejmowanie samodzielnych prób rysowania znaków, druga miała jedynie obserwować prezentowany materiał. Podczas całego badania dzieci poddane były EEG. Okazało się, że podczas nauki obszary mózgu odpowiedzialne za czytanie oraz struktury z nimi powiązane były aktywne jedynie u badanych, którzy podejmowali praktyczne próby pisania.

 

Kredziaki


Inne badanie wskazuje na wyjątkową relację ręka-mózg podczas tworzenia myśli i pomysłów. Virginia Berninger, profesor z University of Washington, przeprowadziła badanie na uczniach drugiej, czwartej i szóstej klasy szkoły podstawowej. Wyniki pokazały, że dzieci, które pisały esej ręcznie, używały większej liczby słów, notowały szybciej i prezentowały więcej pomysłów niż uczniowie piszący na klawiaturze.


 auto

 

Korzyści płynące z odręcznego pisania są porównywalne z podejmowaniem lekcji gry na instrumencie. Nie wszyscy mają możliwość podjęcia edukacji muzycznej, każdy za to ma dostęp do kartki i ołówka. Może dzieci niekorzystające na co dzień z komputera nie tracą tak wiele, jak mogłoby się wydawać. Dwudziestego trzeciego stycznia wiele szkół w USA obchodzi Narodowy Dzień Ręcznego Pisania (National Handwriting Day). Tradycja ta zdecydowanie mogłaby stać się międzynarodową.


litera T

 

Pisanie ręczne jest męczące podobnie jak malowanie, wyklejanie i robótki ręczne. Ale dzięki swojej ciężkiej pracy, namalowaniu tysięcy obrazków, pokolorowaniu setek kolorowanek, ćwiczeniu godzinami szlaczków i literek obecnie potrafię PISAĆ DRUKOWANYMI LITERAMI. Gdy zaczynałem swoją przygodę z kredkami to głównie je łamałem, teraz potrafię napisać to, co chcę. I chociaż czasem się mylę (ale wszak ten się nie myli, kto nic nie robi) to umiem już bardzo dużo i każdego dnia uczę się kolejnych rzeczy. I to wszystko też dzięki pisaniu ręcznemu. Czyli polecam i Was zachęcam do tego samego - piszmy :)

 

Wasz rozpisany Grzegorz

05:53, ja-olsztyn32
Link Komentarze (5) »
czwartek, 21 stycznia 2016
Dzień Babci i Dziadka

Witajcie Kochani!

Pozwólcie, że dzisiaj nie będzie ani o mnie, ani o Kubie, ani nawet o naszych zwierzakach. Dziś będzie o Babciach i Dziadkach.

 

obraz dla Babć

 

Sami wiecie, że gdyby nie Babcie i Dziadkowie to nie byłoby rodziców i oczywiście mnie i Kuby. Zatem właśnie z okazji Ich święta życzymy Im:

  • pociechy z Wnuków i Wnuczek
  • zdrowia, bo podobno w tym wieku trzeba o zdrowie dbać
  • pieniędzy na leki
  • uśmiechu, bo gdyby pieniędzy zabrakło to chociaż to zostanie
  • zdrowych oczu, żebyście mogli nam czytać bajeczki
  • sprawnych dłoni, abyście w każdej chwili mogli z nami robić pizzę/wbijać gwoździe w deskę
  • kondycji, byście nas dogonili jak uciekniemy
  • zrozumienia dla rodziców, oni kiedyś będą Was słuchać
  • dużo pustych ścian na nasze arcydzieła
  • dużo czasu na wycieczki - te bliskie i te dalekie
  • oraz spełnienia marzeń wszelakich lub chociaż tego 1

 

Drogie Babcie i Drodzy Dziadkowie - wszystkiego najlepszego !!!!

 

szerokiej drogi dla Dziadków

 

A Wy pamiętaliście o swoich Dziadkach ?

 

pozdrawiamy

wnuki Grześ i Kuba

 

P.S. Prywata na koniec - pozdrowienia dla Cioci Justynki D.-P. :) 

07:36, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Mamy Dziecko i inne nowości

Witajcie Kochani!

Wybaczcie, że tak długo nie pisałem, ale mamy Dziecko na wychowaniu i jakoś czasu brak. Jak to jakie Dziecko? No przecież Odi, szczeniak to też dziecko, tylko psie.

 

Odi na spacerze

 

Mówię Wam, Odi przestawiła nasz dom do góry nogami. No może nie dosłownie, ale w przenośni to już na pewno. Na dzień dobry postanowiła, że to ona będzie rządziła kotami, a nie one nią. Nermal profilaktycznie unikał jej parę tygodni, natomiast Garfield stwierdził, że postara się zaprzyjaźnić. To jest szorstka przyjaźń. Kociak stracił trochę futra, psiak postał kilka razy po uszach z pazura - dogadywanie się trwa.

 

sen to zdrowie

 

Szczeniak ja to szczeniak, jeszcze nie wie gdzie jest toaleta. Od początku pobytu Odi była uczona, że toaleta jest na zewnątrz a nie wewnątrz. Sami jednak rozumiecie, że przyimki dla takiego maleństwa to czarna magia, zatem nie od razu dziewczyna załapała.

 

przyłapana :)

 

Zanim Odi się u nas pojawiła mieliśmy dywan. Może nie był super ładny, ale tworzył klimat i dawał ciepło wewnętrzne naszemu domostwu. Po jakiś 2 tygodniach pobytu suni dywan został oficjalnie wywalony poza naszą posesję i wtedy mama odetchnęła. Mogła się pogrążyć w sprzątaniu. Słyszałem jak mówi, że w życiu tak często nie sprzątała podłogi jak teraz. No widzicie jak to fajnie mamy z Odi :).

 

i znowu śpi

 

Ale nie myślcie sobie, że tylko mama zajmuje się Odi. Co to to nie. Razem z tatą pomagamy jej w tym wychowaniu i wychodzimy z psiną na spacery. Co prawda kiedyś się zdziwiłem jak mnie mama poprosiła, żebym wyszedł na spacer. "Przecież już dzisiaj byłem." I wtedy doszło do mnie, że spacery z psem są kilka razy dziennie. Bez względu na pogodę oczywiście.

 

spacerek

 

Najbardziej lubię jednak gdy idziemy we 4 na spacerek. Zabieram oprócz Odi Kubę i mamę i idziemy na długi spacer. Wtedy to dopiero jest radość i poznawanie okolicy. Przez Odi oczywiście, nie przez nas :). Podczas jednego z ostatnich naszych spacerków Kuba namiętnie jadł śnieg. Sami rozumiecie - biały, czysty, tylko do jedzenia. Mama na niego krzyczała, żeby nie jadł i groziła, że będzie chory. "Nie będą chory" odpowiadał Kuba i znowu wcinał śnieg. "Będziesz jadł pigwę jak będziesz chory". "Nie będę". I co się okazało. Kuba jest chory, ale pigwy nie je:). Czasem warto słuchać rodzicielki.

A ja mam znowu wolne od szkoły.

 

radosc na sniegu

 

Nie mogę narzekać na nudę. Ale w domu nie mieszka tylko Odi. Jest przecież jeszcze Garfield i Nermal. Trzeba się z nimi pobawić, wygłaskać, zmienić wodę, dać smakołyki. A w tak zwanej wolnej chwili muszę się uczyć. Przecież jestem w końcu uczniem.

A, zapomniałbym - od czasu do czasu muszę się też pobawić z Kubą. On tak ładnie prosi "moje bratu, chodź do mnie". Nie umiem mu odmówić (zresztą nie śmiałbym).

 

kociaki

 

 

Kochani! Tak już na koniec chciałbym BARDZO BARDZO MOCNO PODZIĘKOWAĆ za Wasz 1% przekazany w 2015 roku na moje subkonto w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą". Dzięki Waszemu zaangażowaniu rodzicom udało się zapłacić naszym Paniom Logopedkom za 40 spotkań z góry. Rodzice teraz tylko muszą się martwić, by nas dowieźć na terapię. JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ w imieniu swoim i Kuby. To dla nas naprawdę wiele znaczy i naprawdę nam pomaga. DZIĘKI.

 

dzięki Wam wspinamy się na logopedyczne szczebelki

 

Pozdrawiam Was zimowo i bardzo ciepło

Wasz Grzegorz

 

poniedziałek, 02 listopada 2015
Nadjeżdza Noddy, Noddy ........

Witajcie Kochani!

Ostatnio Grześ pisał o kociakach, dzisiaj moja kolej....napisania o przyszłości Pierworodnego.

 

Odi 


Grześ jest obecnie w VI klasie, za rok będzie jeszcze raz w tej samej klasie - chcemy mu przedłużyć etap edukacyjny. Potem pójdzie (tzn. miałam taką świadomość jeszcze we wrześniu) do gimnazjum. Teraz nie wiem gdzie pójdzie, może do 7 klasy ? Na pewno gdzieś trafi, bo uczyć się trzeba. Ale co potem.....Zazwyczaj dziecko mniej więcej wie co chce robić jak będzie dorosłe, jednak nie Grześ. No i klops. Wymyślaj matka życie dla syna. 

 

Odi

 

Jedno wiem na pewno, nie chciałabym zamknąć Grzesia w domu z komputerem w dłoni. Nie, co to to nie. Może nawet MOPS albo inna instytucja dawałaby pieniądze Grzesiowi za to siedzenie, ale nie o to chodzi. Chciałabym, żeby Grześ miał kontakt z innymi ludźmi i na miarę swoich możliwości coś temu społeczeństwu od siebie dał. Może brzmi to mega górnolotnie, ale to taki mój plan na życie syna.

 

 mama i maluchy 


O życiu dorosłym Grzegorza myślę już od wielu lat, pomysły ewaluowały i zmieniały się w zależności od postępów Grzesia. Było kilka pomysłów, jednak jeden wciąż krążył mi gdzieś z tyłu głowy - DOGOTERAPIA. Wymyśliłam sobie bowiem, że Grześ mógłby być takim dogoterapeutą, chodzić razem z psiakiem do dzieci potrzebujących pomocy i im pomagać. Ot taki plan, nikt nie mówił, że będzie łatwo i prosto :)))

 

 mama i szczeniaki

 

Jednak, aby ów plan wprowadzić w życie trzeba było dojrzeć do niego. Przede wszystkim musiałam się doszkolić (szkolę się namiętnie wciąż), Kuba musiał dorosnąć (jakoś nie wyobrażam się ogarnięcia szczeniaka i niemowlaka), chciałam być chociaż ciut pewna, że Grześ sprosta zadaniu jakie mu wymyśliłam.

 

szczeniak

 

Psiak to mega obowiązek, to wychodzenie na spacery, wychodzenie na spacery i jeszcze raz wychodzenie na spacery. Ciepło czy zimno, nie ma zmiłuj, kurtka, czapka, parasol, laczki, zimna woda lub inne akcesoria i na spacer marsz. Pies to nie kociak, siusiu do kuwety nie zrobi (chociaż podobno są i takie). Ale jak sprawdzić czy Grześ już dorósł do psiaka......

 

sen to zdrowie

 

Właśnie dlatego na początku przygarnęliśmy kociaki. Początkowo miał być tylko Garfield, ale okazało się, że Garfield i Nermal to super duet, który bardzo do nas pasuje. Od 9 miesięcy kociaki są u nas i Grześ, jako koci właściciel, sprawdza się idealnie. gdy tylko jakiś zamiauczy to leci sprawdzić, który kociak płacze. Czesze, głaszcze, tuli, nosi (a kociaki już maja około 2 metrów z ogonem), odkręca wodę w wannie. Razem z kociakami odrabia lekcje i ogląda bajki.

 

dobranoc :)

 

Zatem teraz czas na psiaka.....ale jak to ja. Najpierw przewertowałam Internet w poszukiwaniu odpowiedniej rasy. Pies nie może być za mały (powody są ciągle takie same. - Kuba by zakochał malutkiego psiaka na amen) Psiak musi mieć futerko (uwielbiamy przytulać się do naszych kociaków. Prawdopodobnie łyse koty i psiaki są piękne, ale jakoś do mnie nie przemawiają), musi nas kochać tak jak i my jego, powinien odciągnąć moich chłopaków od komputera, wskazane jest, żeby polubił kociaki

 

Odi

 

Wybór padł na alaskan malamuty i na hodowlę spod Warszawy. Dlaczego akurat malamut ? Bo pasuje do nas podobnie jak maine coony. 

CHARAKTER MALAMUTA

Socjalny. Szczęśliwy, gdy może Ci towarzyszyć i być członkiem rodziny. Nie lubi samotności, w związku z czym pozostawiony sam na długie godziny może wyć, niszczyć, kopać, próbować ucieczek.

Aktywny dla aktywnych. To nie mit, ze pies północy potrzebuje ruchu – niewybiegany, nadmiar energii może rozładować w domu lub w ogrodzie. Twój malamut sam powie Ci ile ruchu potrzebuje. Wybiegany utrzymuje prawidłowa wagę, a czas w domu poświęca na odpoczynek i sen. Minimalna dawka ruchu to codzienny ponad godzinny, intensywny spacer. Malamut będzie doskonałym partnerem pieszych i rowerowych wycieczek.

Niezależny. Zawsze pomyśli zanim wykona Twoje polecenie. Sztuka jest przekonanie go do współpracy i nawiązanie z nim indywidualnej więzi. Wymaga to przejrzenia malamuciej natury i sporej pracy szkoleniowej w oparciu o pozytywne bodźce. Malamut na rozwiązania siłowe z reguły reaguje jeszcze większym uporem i umocnieniem w przekonaniu, że jednak nie masz racji.

Inteligentny. Potrafi różnymi sposobami dążyć do osiągnięcia celu. Wymaga zrozumienia i odpowiedniego wychowania. Potrzebuje silnego psychicznie i konsekwentnego w działaniu właściciela.

Opiekun i terapeuta. Malamut zaprzyjaźni się z Twoimi dziećmi, będzie chętnie przyjmował ich pieszczoty i uczestniczył w ich zabawach, ale nie będzie im posłuszny i na pewno będzie zbyt silny aby mogły same wyprowadzać go na spacer. Jeśli myślisz o malamucie jako terapeucie swojego niepełnosprawnego dziecka, koniecznie skontaktuj się z nami – pomożemy Ci wybrać odpowiednie rozwiązanie. Predyspozycje terapeutyczne nie są cecha rasy, a jedynie wybranych, nierzadko specjalnie do tego przygotowywanych osobników.

(http://www.alaskanmalamut.pl/zanim-kupisz-malamuta/#more-460)

 

Odi

 

Pewnie niektórzy zastanawiają się dlaczego bierzemy psa z hodowli? Przecież jest tyle nieszczęśliwych psiaków w schroniskach. Prawda to, jest wiele biedy zamkniętej w boksach. Mojego pierwszego psiaka miałam właśnie ze schroniska, przygarnęliśmy takie czarne małe cosik, które kochaliśmy 13 lat. Jednak przy moich chłopakach nie mogę sobie pozwolić na żadną fuszerkę. Nie mogę przygarnąć kundelka, chociaż nie wiem jak byłby kochany i piękny, ponieważ nigdy nie wiedziałabym jak zareaguje na dzieci. Muszę być pewna z kim się będą bawić chłopcy. 

Znajomi mieli skundlonego owczarka niemieckiego, ona w ciąży, starsza córeczka chodzi do szkoły. I co się stało ostatnio - psiak ugryzł dziecko. Matka też się zaczęła bać psa. Uśpili. Nie mogę sobie pozwolić na taką sytuację, przecież to by była trauma do końca życia dla moich chłopaków. 

Przyjaciółka przygarnęła psiaka ze schroniska. Piękny gest, kolejne zwierzę ma cudowny domek. Jest wybiegany na maxa, wykochany, ale ..... miał tak trudne dzieciństwo, że do tej pory nie lubi dzieci, na inne psy warczy i nikomu nie pozwala wejść do swojego domu. Na szczęście przyjaciółka dzieci nie posiada, więc mogą zając się psiną. A gdybym ja trafiła na takiego psa - byłby dylemat, oddać psa znowu do schroniska czy pozwolić, żeby gryzł dzieci.  

Dlatego właśnie przygarniamy psa z hodowli. Nie dla własnego widzimisię tylko po to, żeby uniknąć podobnych sytuacji. Prawdopodobnie jest dużo psiaków, które by się u nas odnalazały, ale nie mogę eksperymentować na własnych dzieciach i na zwierzętach. Co to to nie.

 

odpoczynek

 

Adopcja psiaka z hodowli wcale nie oznacza, że nie pomagamy tym naszym olsztyńskim zwierzakom. Pomagamy, pomagamy. Ostatnio Grześ z Kubą podarowali 10 kg karmy dla kociaków z Kociego przedszkola C4C https://www.facebook.com/events/472963956191477/. Grześ ledwo to dodźwigał do punktu odbioru. 

 

dla kociaków dla kociaków

 

Podsumowując, za 3 tygodnie pojawi się u nas sunia, Odi. Garfield i Nermal już zostali poinformowani przez Grzesia, że będą mieli koleżankę. Mamy już zakupioną karmę, posłanie i smycz dla psiaka. Mamy też ustalone, kto będzie wychodził z Odi na spacer. Po kilku próbach okazało się, że ja też mogę, bo na początku chłopcy chcieli wziąć ten obowiązek na siebie. 

No i najważniejsze, będziemy mieć komplet zwierzaków, Garfielda, Nermala i Odi, będzie prawie tak wesoło jak w bajce o Garfieldzie.

 

 cała trójka

(http://www.sitcomsonline.com/photopost/showphoto.php/photo/259991)

 

Trzymajcie kciuki za plany matki!!!!

 

Gosia - kociopsiara

 

PS. Zdjęcia Odi i jej rodzeństwa pochodzą ze strony http://www.alaskanmalamut.pl/. 

 

1% małe zdjęcie