RSS
niedziela, 11 grudnia 2016
Polskie drogi

Witajcie Kochani!

 

Jak dobrze wiecie chodzę do szkoły, Kuba chodzi do "zerówki" czyli obaj po prostu musimy być w placówkach edukacyjnych. Taki jest wymóg, prawo i tak wypada. Uczyć się trzeba, żeby być mądrym człowiekiem. No i rodzice prawa przestrzegają i do nauki nas dowożą. O ile....właśnie....

Mieszkanie na wsi ma swoje plusy. Cisza, spokój, ptaszki za oknem wiosną, własne kwiatki na polu, owoce czyste prosto z krzaka. Są też minusy - kleszcze i brak dojazdu do wsi. I o ile na kleszcze ludzie już wymyślili specyfiki, to na brak dojazdu na razie nie. 

Mieszkamy jakiś kawałek za wsią, pomiędzy nami a resztą cywilizacji nie ma drogi. Dosłownie. No dobra, jest, ale nie na nasz samochód. Jedna droga jest leśna - nie podjedziemy. Jest też druga droga, to znaczy była. Jednak okazało się, że jest to pole sąsiada i on je zagrodził. Trzecia "droga" to też pole sąsiadów. Na szczęście jeszcze nie zagrodzone, ale przejechać się teraz po nim nie da. Temperatura za oknem jest plusowa, droga rozmiękła, jest błotnista i mega śliska. Ostatnio nawet mama orła na niej wywinęła. Nie ma możliwości, by nasz samochód podjechał.

I w związku z tym nasze auto stoi kilometr od domu. Teraz, by dojechać do Olsztyna, musimy przebyć ten odcinek pieszo. To niby nic, ale obecnie temperatura nie zachęca do porannych (7 rano) spacerków, z latarką, po błocie. Rodzice interweniują gdzie się da, widać jakieś światełko w tunelu, jednak to bardzo odległe światło. A obecnie nadciąga zima, szkoda tylko że nie taka typowa. Póki co brak mrozu.....

Kochani, obecnie z Kubą mamy pod górkę w drodze po wiedzę. Ale się nie poddajemy i chodzimy. Póki oczywiście jakaś wredna choroba nie złapie nas gdzieś po drodze.

A teraz parę zdjęć, żeby nie było, że Wam kity wciskam i z prawdą nie mijam. Ja nie umiem kłamać.

 

droga do auta droga do auta

droga do auta droga do auta

droga do auta droga do auta

droga do auta droga do auta

droga do auta droga do auta

droga do auta tam w oddali jest nasz domek

 

No i jak Wam się podoba nasza droga do auta? Gdyby to było lato, ciepło to spacerki byłyby przyjemnością. Obecnie spacerki tylko są. 

 

A teraz mały bonusik. Kilka zdjęć jak to mama któregoś dnia starała się dojechać do Olsztyna :))

 

błoto to jednak nie ide dzis do szkolynadal próbujemy jechać juz stoimy na amen

nawet tata nie podjechał

 

I tak to jest z naszą drogą. Nigdy nie wiadomo czy trafimy do szkoły czy nie. Życie pełne niespodzianek :))

 

pozdrawiam serdecznie

 

Grzegorz - mieszkaniec wsi, a nawet zawsi ( do wsi jest extra dojazd - w porównaniu z naszym:) 

 

 

wtorek, 06 grudnia 2016
Mikołajkowy wpis

Witajcie Kochani!

 

Czy już buty sprawdzone, coś dostaliście? Bo my z Kubą dostaliśmy prezenty i teraz się już bawimy. 

Ale i ja mam dla Was wszystkich prezent - małą podpowiedź, co najbardziej lubią dzieci. Nie są to roboty, księżniczki, nowy komputer i inne fajne gadżety. Dzieciaki najbardziej lubią spędzać czas z Wami, rodzicami, dziadkami, ciotkami i wujkami. Zresztą przeczytajcie sami.

 

Dłuższy czas zastanawiałam się jak ubrać w słowa to co czuję, aby nikogo nie urazić. I nie wiem….Opowiem Wam więc pewną historię…

Zaledwie parę dni temu byłam na basenie. Mąż został z Milenką, a ja wyskoczyłam na chwilę aby pobrodzić w basenie i zrobić parę ćwiczeń które zalecił mi fizjoterapeuta. Wychodzę z basenu, szatnia, następnie korytarz z suszarkami do włosów. Na ławce pod lustrami siedzi mama, obok niej fika na oko 9 letnia dziewczynka. Dziewczynka to suszy włosy suszarką, to ją odwiesza i zaczyna tańczyć i śpiewać na korytarzu. Mama nie reaguje, nie pochwali, że ładnie śpiewa. A głos miała fantastyczny.

Znów chwyta suszarkę, suszy włosy i przekrzykując hałas krzyczy do mamy:  A wiesz, że dziś Wiola się na mnie obraziła i zupełnie nie wiem o co! Mama nie reaguje. Dziewczynka po chwili znów wykrzykuje do mamy: Mamo! mamo! mam naprawdę ważną sprawę do Ciebie!

Mama, nie reaguje.

Dziewczynka znudzona brakiem reakcji, odwiesza suszarkę i spaceruje po korytarzu…w pewnej chwili podchodzi do mamy, zbliża swoją twarz do jej twarzy i mówi: Mamo…. mam naprawę ważną sprawę! Brak reakcji. Dziewczyna tak łatwo się nie poddaje: Mamo! – zaczyna krzyczeć matce prosto w twarz – Mamo! Zgubiłam moją fioletową gumkę królewny!!!! Matka w końcu zwraca uwagę na dziecko: Jaką gumkę, co ty pleciesz?! Kupię ci nową! Susz włosy ale już!

Dziewczynka chyba przyzwyczajona do takich reakcji matki, bo ani mrugnie okiem i ciągnie dalej: Mamo, bo wiesz, że Wiola się na mnie obraziła i nie wiem o co, a czy jak wrócimy do domu to pobawimy się w królewny i będziemy jadły kolację w koronach? Ja ci zrobię koronę i sobie zrobię….

Mamie w końcu przelewa się wściekłość i zaczyna krzyczeć na dziewczynkę: Nie będziemy bawić się w żadne głupie królewny! Nie widzisz, że jestem zajęta!!! Natychmiast susz włosy, bo dostaniesz karę!!!

Dziewczynka zwiesza głowę, bierze suszarkę i zaczyna suszyć włosy, a z jej oczu bije taki przeraźliwy smutek, że aż mi robi się przykro. Udaję, że grzebię w plecaku, zerkam matce przez ramię – co robi tak fascynującego, że nie dość, że nie może się oderwać, to jeszcze według mnie zupełnie bez sensu krzyczy na córkę?

Siedzi w internecie na smartfonie…

Czy tak naprawdę ciężko się oderwać od telefonu i wejść choć na chwilę w świat fantazji dziecka? Zainteresować się jaką koronę zrobi córka? Porozmawiać z dzieckiem?  Czy spędzanie życia w internecie przy dziecku, dziecku które domaga się uwagi, zaprocentuje w jakikolwiek pozytywny sposób na dziecko? Czy tylko da dziecku poczucie odrzucenia, bo przecież papierowa korona i zabawa w księżniczki to taka bzdura, że nie warto wyłączyć telefon i zająć się dzieckiem?

Podobne obrazki widuje ciągle Pani Dominika z gabinetu LOGOS Rozwój Dziecka, która wymyśliła akcję  „Bądź nie halo”. Zapytała mnie czy wspomogę akcję moimi grafikami…

Jaka mogła być moja odpowiedź? Oczywiście, że: TAK!

Z wielką przyjemnością narysowałam plakat, który możecie za darmo pobrać po kliknięciu w obrazek.

Jest to plakat w formacie A4, przygotowany do wydruku. Drukujcie w dużych ilościach, zostawicie w poradni na stoliku, na basenie, w szkole…. Na pewno widzicie takich rodziców – dzieci obok, a oni ciągle z telefonem przy uchu, lub nosem w smartfonie…

badz_nie_halo

Udostępniajcie śmiało zarówno tę grafikę, jak i mój wpis i przyłączcie się do naszej akcji „Bądź nie halo!”

Razem z LOGOS Rozwój Dziecka apelujcie razem z nami:

Mamo! Tato! Bądź nie halo!

Przestań ciągle rozmawiać przez telefon – wyłącz go!

Przestań ciągle siedzieć w internecie na smartfonie – wyłącz go!

Obok jest TWOJE DZIECKO – słyszysz o co Cię prosi?

Słyszysz co do Ciebie mówi???

Odłóż telefon i z podniesioną głową, śmiało – wkrocz do świata fantazji swojego dziecka!  Bawicie się razem!

Mamo, tato czy wiedzieliście, że w pokoju pod łóżkiem mieszka mały krasnoludek? Twoje dziecko Ci o tym wczoraj mówiło… Słuchałaś? Słuchałeś?

Reaguj na potrzeby swojego dziecka, zauważ jak się rozwija, czy widziałaś, że wczoraj zaczęło mówić „pa, pa”, czy znów siedziałaś z nosem w telefonie???

Mamo! Tato! Bądź nie halo!

(https://kreatywnewrota.pl/wkrocz-do-mojej-krainy-badz-nie-halo/)

 

Kochani! Plakat możecie pobrać ze strony Kreatywne Wrota (link powyżej). Pobierajcie, drukujcie, nieście Dobrą Nowinę, dzielnie się Dobrą Zmianą. Im więcej Rodziców dowie się o byciu "nie halo" tym więcej Dziaciaków będzie szczęśliwych.

Czyli co, mogę na Was liczyć? 

 

Wasz Grześ

 

PS. Bardzo dziękuję Kreatywnym Wrotom za super wpis na ich blogu i zgodę na jego publikacje u mnie.

 
środa, 30 listopada 2016
Cała prawda całą dobę

Witajcie Kochani!

 

pisanie

 

Dzisiejszy wpis jest podyktowany pewnym zdarzeniem, które mnie niedawno spotkało. Otóż, naiwnie uwierzyłam w szczere intencje pewnego Stowarzyszenia i pomogłam. Po wyjściu prawdy na jaw, poczułam się oszukana. I jak tu pomagać, gdy nawet Stowarzyszenia mijają się z rzeczywistością. I to wszystko w imię ..... niestety pieniędzy.

Ale podobno nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pomyślałam o naszym blogu. Przecież to jest Grzesia blog, on go prowadzi, fajnie pisze (mam nadzieję), to po co zbieramy pieniądze na jego rehabilitację?!

Już kiedyś o tym pisałam, ale powtórzę raz jeszcze. Bloga piszę ja, matka. Łatwiej mi jest pisać w imieniu Grzesia. To on przeżywa swoje wzloty i upadki, ja jestem tylko bacznym obserwatorem. To jest jego życie, jego blog. 

Przy tak zwanej okazji chciałam zaznaczyć, że nie jestem logopedą. Rzeczy, które robimy i pokazujemy Wam są konsultowane z naszymi terapeutkami lub są po prostu moimi własnymi pomysłami. Nie mam zielonego pojęcia czy to wszystko jest zgodne z naukami szkoły A lub B, ale u nas się sprawdza i dlatego działamy. 

No i to chyba tyle tej mojej prawdy objawionej.

 

pozdrawiam serdecznie

Gosia - matka

 

PS. Czy uwierzyliście, że na zdjęciu jestem ja i piszę bloga na maszynie? Otóż nie. Zdjęcie pochodzi ze strony https://pixabay.com/. Pobieranie zdjęć z tej strony jest legalne i nawet nie trzeba zaznaczać skąd się je ma. Niektórzy wykorzystują ten fakt i wstawiają zakupione (lub nie) zdjęcia, wymyślają historyjki i zachęcają ludzi do pomocy. Tylko skąd wiadomo, że tam, po drugiej stronie jest naprawdę KTOŚ. Jeżeli zdjęcia są nieprawdziwe, nie przedstawiają osoby A, to czy wiadomo, że pieniądze trafią do potrzebujących......Uważajcie komu pomagacie, bo tak naprawdę jest już chyba więcej naciągaczy niż tych naprawdę skrzywdzonych. Straciłam coś więcej niż 40 zł , zaufanie.....

 

04:37, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 listopada 2016
Uczę mojego brata

Witajcie Kochani!

 

Dzisiaj, już po raz kolejny, chciałbym Wam pokazać jaki jestem dobrym braciszkiem. Uczę Kubę czytać. W końcu ma już 6 lat, powinien umieć.

Nasza nauka zawsze przebiega podobnie. Mama znajduje jakieś fajne obrazki, naklejki, rysunki i wkleja je do zeszytu. Potem drukuje podpisy do nich. Zawsze stara się, żeby czasownik był napisany na czerwono. podobno to jest bardzo ważne. Nie wiem dlaczego, ale tak ma być. Rozcina zdania (wyrazy) i do akcji wkraczam ja. Muszę te wyrazy lub zdania tak ładnie przeczytać, żeby Kuba zrozumiał i przyczepił w odpowiednie miejsce. A gdy już wszystko jest na swoim miejscu, Kuba "czyta". Tak naprawdę to kieruje się obrazkami obok tekstu, ale on myśli, że czyta. Ot, takie czary mary. No i wszyscy są zadowoleni, ja bo nauczyłem Kubę czytać, Kuba - bo "czyta" i mama, bo niedługo sami będziemy sobie książki czytać. 

A oto kilka fotek z jednej z takiej lekcji. Prawda, że fajnie mamy. 

 

nauka trwa nauka trwa

nauka trwa

nauka trwa nauka trwa

 

Widzicie sami, beze mnie mama nie dałaby rady z nauką Kuby. I to się nazywa mieć pomoc!!!

 

Pozdrawiam serdecznie i miłego poniedziałku Wam życzę

 

Grzegorz - nauczyciel

 

wtorek, 22 listopada 2016
Wasz 1% wykorzystam w 100%

Witajcie Kochani!

Właśnie nasza Fundacja zaksięgowała 99,9% wszystkich wpłat z 1% za 2015 rok. BARDZO WAM wszystkim dziękuję, że po raz kolejny o mnie (i Kubie) pamiętaliście. Jesteście KOCHANI!!!!

To właśnie dzięki Wam rodzice opłacą zajęcia logopedyczne i to właśnie dzięki Wam będę mówił i pisał coraz lepiej. 

 

nasza Fundacja

 

Nie dam rady podziękować każdemu z osobna (bo niestety istnieje coś takiego jak ochrona danych osobowych i nie wiem dokładnie Kto wpłacił). Wiem jednak z jakich miast wpłynęły Wasze wpłaty. Dziękuję zatem Osobom z Olsztyna, Wrocławia, Wrocławia - Wsie Pole, Żar (tu akurat dokładnie wiemy KTO-dzięki :), Tych, Nowego Targu, Bartoszyc, Suchej Beskidzkiej, Elbląga, Wrześni, Sosnowca (tu też podejrzewamy Kto to :)), Pabianic (dzięki Viki), Sierpc, Pruszkowa (mamy swoje podejrzenia, oj mamy - DZIĘKI), Krakowa Prądnik, Warszawy Targówek, Łęcznej.

 

 dzięki

 

Jeszcze raz WSZYSTKIM Wam dziękuję i obiecuję pilnie się uczyć. Tak na 100%, a nawet na 102%.

 

Wasz Grześ

Tagi: 1% podatku
05:22, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 listopada 2016
Nie udało się :(

Witajcie!

 

Jednak to, co się miało udać, nie wyszło. Może kiedyś, w przyszłości się uda. A może tak miało być....tak czy siak nie mamy dokumentu potwierdzającego....

 

Gosia

14:21, ja-olsztyn32
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 listopada 2016
Starszy brat - AUTORYTET

Witajcie Kochani!

Dzisiaj będzie o mnie. O Grzesiu, który jest super bratem i pomaga młodszemu rodzeństwu nauczyć się czytać. Ale zacznijmy od początku. Jest sobie mama i tata. Mama zajmuje się domem i tym wszystkim co się z nim wiąże, tata natomiast - zarabianiem na nas. A my, jak to my - zajmujemy się całą resztą :) Jednak nie można całych dni spędzać z nosem przyklejonym do komputera, czasem trzeba rozruszać szare komórki. I otóż, pewnego dnia, postanowiłem nauczyć Kubę czytać. A że nauka czytania do łatwych nie należy, to postanowiłem nauczyć Kubę czytać globalnie.

 

obrazki obrazki

obrazki obrazki

 

Co to jest czytanie globalne zapytacie? Otóż to jest takie czytanie z palcem po globusie.....no dobra, to nie to. Tak najkrócej - człowiek (w tym przypadku Kuba) widzi napis (np. kot) i nawet nie znając poszczególnych literek wie co tam jest napisane. To takie czary mary z mózgu. Dlatego właśnie w przedszkolach panie rozwieszają napisy - ścian, krzesło, obraz, imiona dzieci - po sali. Maluchy przy tak zwanej okazji poznają te słowa i kojarzą je z daną rzeczą lub osobą. Fajna taka nauka, bezproblemowa i bezstresowa.

 

podpisy podpisy

podpisy podpisy

 

Ale wracając do nauki Kuby i jego czytania globalnego. W naszym przypadku sprawdziły się czarno-białe obrazki i podpisy. Na początku Kuba musiał dopasować obrazki do siebie - takie łączenie par. Łatwizna. Obrazki zostały wklejone do zeszytu i wtedy do akcji wkroczyłem ja. Z racji posiadanego wieku i doświadczenia w czytaniu, szybko znalazłem odpowiednie podpisy do obrazków. Łatwizna, przynajmniej dla mnie. Gdy i już podpisy zostały wklejone, do pracy wkroczyły oczy i mózg Kuby. Musiał znaleźć podpisy do obrazków. Oczywiście pomocą służyły mu moje napisy. Kuba analizował, wybierał, przekładał i w końcu wszystko odszukał.

podpisy podpisy

podpisy podpisy

 

Teraz, już na koniec, zostało Kubie tylko jedno - ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. A wówczas będzie takim samym mądrym chłopcem jak ja.

 

cebula gotowa poraca

gotowa praca lala

 

pozdrawiam Was serdecznie

nauczyciel Grzegorz

 

 

 zeszyty Kuby

 

 

PS. A, żeby nie było, mama też się przydaje w takich jak to przedsięwzięciach. Robi nam fotki. Bez niej mój wpis nie byłby taki kolorowy. Zatem - brawa dla mamy. I medale dla nas. Razem wykonaliśmy kawał dobrej roboty!!!!

piątek, 11 listopada 2016
Z Odi w Olsztynie

Witajcie Kochani!

 

Dziś Wam muszę opowiedzieć o naszej Odi. Odi jest bardzo mądrym psem i bardzo jest do nas przywiązana. Do tego stopnia, że nie chce sama zostawać w domu, ona chce jeździć z nami do Olsztyna. To co mamy robić, zabieramy ją. Ja też bym się sam nudził w domku.

 

z Odi na spacerze odpoczynek w cieniu

 

Odi w stolicy województwa poznaje nowych kolegów i koleżanki, uczy się dobrego zachowania, czasem nawet odwiedza swoje panie weterynarz. Ale nie chodzi o zastrzyki czy takie tam, Odi tam wpada na ważenie i nawet czasem smakołyka dostanie.

 

szybki jak Bak

 

Często jest tak, że to ja chodzę z Odi na spacerki (jeżeli w pobliżu nie ma żadnych innych psów). Czasem nawet szkolę Odi, mówię jej, żeby usiadła lub dała łapę i ona się mnie słucha. Taka jest grzeczna.

 

 szkolenie wizyta na dworcu

 

Odi w Olsztynie odwiedza też często przedszkolaki z przedszkola Kuby. Czasem dzieciaki mogą ją poprowadzić na smyczy lub dać smaczka. Przede wszystkim jednak chodzi o wzajemne poznanie i tolerowanie się. Dzieciaki uczą się jak mają się zachować przy psie, a Odi - że maluchy i starszaki to fajni kompani do zabawy.

 

z przedszkolakami z przedszkolamai

tak mi dobrze, tak mi rób Odi padła

 

Nie tak dawno Odi obchodziła swoje urodziny w przedszkolu Kuby. Przedszkolaki zaśpiewały jej sto lat (bardzo cicho) i dały prezent - super extra kość. Natomiast Odi tradycyjnie przyniosła dzieciom cukierki z wątróbki ...... no dobra, zwykłe cukierki. Sprawdzam czy czytacie ze zrozumieniem :).

 

urodziny Odi

 

Jak sami widzicie Odi na bardzo dużo atrakcji w Olsztynie. Chodzi prawie wszędzie z nami - na rynek, do optyka, do byłych sąsiadów. I prawie zawsze jest grzeczna. Czemu prawie? A co, Wy to zawsze jesteście grzeczni :)).

 

Galeria Warmińska czekamy na Kubę

Olsztyn obok weterynarza

 

Fajna jest ta nasza Odi. I proszę nie zaprzeczać 

 

przyjaciele

 

Grześ - przyjaciel Odi

 

05:14, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 listopada 2016
Nasze pszczółki kochane

Witajcie!

 

Od jakiegoś czasu bardzo lubię pszczoły. Zastanawiało mnie to jak to jest możliwe, że z kwiatka powstaje miód. 

Latem obserwowałem pracowite zwierzątka u nas w ogródku. Fajnie było podglądać ich pracę. Latały z kwiatka na kwiatek i pracowały, nie bacząc na mnie. Ich praca jest bardzo ciężka, podobno jedna pszczółka w ciągu swojego życia robi tylko jedną łyżeczkę miodu. A my w domu mamy całe 3 litry miodku.....ile to pszczółek musiało na nie pracować?!

 

motylki zapylacze

 

Niestety, w swoim archiwum fotek nie znalazłem zdjęcia pracowitych pszczółek. Ale znalazłem motylki. One też dzielnie towarzyszyły nam latem wśród kwiatków :).

 

No dobrze, ale odszedłem od pszczółek. A to przecież o nich dzisiaj postanowiłem Wam opowiedzieć. Otóż moja miłość do tych owadów znana była już w Olsztynie tak bardzo......że specjalnie dla mnie Galeria Warmińska zorganizowała wystawę z pszczółkami związaną. No dobra, żartowałem. To nie dla mnie tylko ta wystawa, ale dla wszystkich chętnych. Ale oczywiście ja też na niej byłem i oto co zobaczyłem :

 

pszczoła i ja czytam

Kuba i ule z ulami

Kuba i ul z ulem

rodzaje miodów z pszczółką

może zostanę pszczelarzem

 

 

 

I to już koniec naszej wycieczki, ale nie koniec przygód z pszczółkami.  Mamy z mamą jeszcze kilka pomysłów w zanadrzu. Jak tylko je opanujemy/obfotografujemy to z przyjemnością je opiszę Wam.

 

A póki co życzę przyjemnego początku tygodnia. I popracujcie dzisiaj jak te pszczółki. A co, raz można :)

 

Wasz Grześ

 

 

sobota, 05 listopada 2016
Nauka z Mario

Witajcie Kochani!

Dziś będzie o Kubie i jego terapii logopedycznej. To nie jest taka zwykła terapia, bo terapeutka niezwykła - Pani M. dzielnie ćwiczy z moim braciszkiem, daje prace domowe i kontroluje efekty.

To jeden aspekt terapii. Drugim jest mama. Nie potrafi ta nasza rodzicielka iść szablonowo. Podobno ja to nudzi. Więc nam wymyśla różne różności. A że teraz Kuba jest fanem Mario i ma ćwiczyć wymowę głosek w i f - powstały zatem takie karty pracy. Nie ma lekko, Kuba musi o nich opowiadać. A jak nie potrafi to ja chętnie pomagam.

 

Mario widzi Mario widzi

Mario widzi Mario widzi

Mario widzi Mario widziMario widzi Mario widzi

Mario widzi Mario widzi

Mario widzi Mario widzi

 

Sami widzicie Kochani, że czasem do nauki wystarczy pomysł, drukarka i klei. I po co to kupować kolejne pomoce :)) ?

 

Trzymajcie się cieplutko, bo pogoda niepewna, a choroby tylko czekają na ATAK !!!!

 

 

Wasz Grzegorz

01:05, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43
1% małe zdjęcie