RSS
czwartek, 30 czerwca 2016
Dobra zmiana

Witajcie Kochani!

Wieki nie pisałem - wiem, ale miałem ku temu mega powód - brak czasu. Otóż moi Drodzy, może nie wszyscy o tym wiedzą, ale już nie mieszkamy w Olsztynie - przeprowadziliśmy się na wieś!!!!!

 

wies zimą

 

Ale po kolei. Przeprowadziliśmy się jesienią ubiegłego roku. Trafiliśmy akurat na porę deszczową i mama musiała się nauczyć jeździć po polnych drogach. Czasem kończyło się to w warsztacie, czasem - wyciąganiem naszego auta z jakiegoś dołka, czasem też musieliśmy dochodzić pół kilometra do samochodu, bo się do nas dojechać nie dało, ale przeżyliśmy. No i jak się dotleniliśmy.

 

droga do domu

 

Każdy z nas ma swój pokój, z tym że ja mam najładniejszy i największy (tak mi się wydaje). I mam najładniejszą szafę, w której normalnie bawić się można. Ja to jestem szczęściarz.

 

domek bobrów

 

A za oknem jakie widoki, wszędzie lasy. Zresztą Kuba kiedyś powiedział, że on nie mieszka na wsi, ani nawet w mieście tylko właśnie w lesie. I coś w tym jest. Gdy odrabiam lekcje to nie widzę już samochodów czy ludzi tylko ścianę lasu. Piękny widok o każdej porze roku.

 

lasek

 

A propos samochodów - jak tu jakiś się pojawia to na pewno zabłądził. Mamy w sumie w sąsiedztwie 3 domu, 8 sąsiadów (w tym 2 to żłobkowicze) i mnóstwo kleszczy. To ostatnie sąsiedztwo w ogóle nam nie odpowiada, ale co robić. Podobno wszędzie tego pełno, trzeba się przyzwyczaić.

 

wiosna

 

Gdy mieszka się na wsi to jest fajnie, ale też pracowicie. Mamy pole, które musieliśmy z Kubą zagospodarować (no dobra, trochę nam pomogli rodzice, ale tylko ciut). Mamy posadzone krzaczki z witaminkami czyli owocowe, drzewka i nawet kwiaty oraz koperek. Trudno wyczuć co nam się przyjmie, bo Odi czasem skutecznie wykopuje nam roślinki. Ale w końcu dorośnie i zmądrzeje kobieta. Mam nadzieję.

 

kwiatki mniszka na mikstury

 

Mama nas uczy (sama zresztą też wiedzę zdobywa) przyrody. Wiemy już jak wygląda sosna (zbieraliśmy), brzoza (zbieraliśmy), kwiaty mniszka lekarskiego (zbieraliśmy), liście mniszka lekarskiego (zbieraliśmy), babka zwyczajna (zbieraliśmy), pokrzywa (trochę zbieraliśmy), bez czarny (głównie mama zbierała, bo wysoko rośnie). My zbieramy, a mama-czarownica przyrządza z nich różne mikstury i herbatki. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie musimy chodzić po to daleko, jeździć samochodem - wszystko mamy na wyciągnięcie ręki. Wystarczy się schylić. Nawet ja pijam od czasu do czasu herbatkę z babki zwyczajnej, podobno zdrowa. I mega czysta. Tu nie ma zanieczyszczeń.

 

sosna na syropek

 

Ogólnie bardzo nam się podoba na wsi, cisza, spokój. Widujemy wiewiórki w drodze do Olsztyna, sarny, żurawie, zające, bociany. A takich zwierzaków nie widzieliśmy w mieście. Co prawda po drodze mamy jeszcze siedlisko bobrów, tych jednak do tej pory nie udało nam się zobaczyć. No chyba, że ich pracę - drzewa w poprzek drogi :))

 

Odi na wolności

 

Nawet nasze zwierzaki - Garfield, Nermal i Odi dobrze przyjęły zmianę. Odi biega bez smyczy po polach, gorzej jak wraca z kolegami ze spaceru. Kleszcze fuj. Kociaki podziwiają cuda natury z tarasu i tylko co jakiś czas Garfield zwiewa z domu. Ale póki co (i niech tak już zostanie) znajduje się pod tarasem.

 

czarny bez na soczki

 

Kochani, jak się o czymś marzy to czasem się spełni - marzyłem o własnym pokoju i mam....a o czym Wy marzycie ?

 

beze mnie tata by sobie nie poradził

 

pozdrawiam

człowiek lasu - Grzegorz

07:27, ja-olsztyn32
Link Komentarze (1) »
1% małe zdjęcie