RSS
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Muzeum dla Dzieci czyli Kopernik i my

 

Witajcie Kochani!

Dzisiaj jeszcze raz wrócę do naszej wizyty w stolicy. Tym razem chciałem Wam opisać nasz wyjazd do Muzeum dla Dzieci czyli do Centrum Nauki Koperknik.

Kopernik

(www.neuronauka.org)

 

 

Pomimo tego, że już parę tam byliśmy za każdym razem odkrywamy z Kubą coś innego. I tak też było tym razem. Miałem wrażenie, że w Muzeum pojawiło się kilka nowych eksponatów. I oczywiście najfajniejsze jest to, że w Muzeum można wszystkiego dotykać - to taki edukacyjny plac zabaw.

Kopernik Kopernik

Kopernik Kopernik

Kopernik Kopernik

Kopernik Kopernik

 

Czy pamiętacie, że o Muzeum dla Dzieci pisałem dwa lata wcześniej (http://grzesiowy.blox.pl/2012/04/Warszawa-2012-czesc-II.html) ? Jak widzicie, co wizytę można się skupić na innych atrakcjach.

Kochani, jeżeli macie taką możliwość to koniecznie wpadnijcie do Centrum Nauki Kopernik. Teoretycznie to jest miejsce dla dzieci, ale widziałem, że dorośli też się nieźle bawili. 

A teraz mam dla Was niespodziankę. Nie trzeba stać w gigantycznych kolejkach przed Muzeum. Bilety mozna zamówić przez Internet (http://bilety.kopernik.org.pl/). Teraz już nie macie wymówki. Idźcie, bawcie się i przy okazji zdobywajcie wiedzę.

 

pozdrawiam muzealnie

Grześ z bratem swym - Kubą 

niedziela, 29 czerwca 2014
EkoPiknik 2014

Witajcie Kochani!

Wczoraj zostaliśmy zaproszeni z Kubą na Rodzinny EkoPiknik przez firmę NICZUK METALL-PL (http://niczuk.pl/). Piknik odbył sie niedaleko Olsztyna, więc podróż nie trwała długo. A jak dotarliśmy na miejsce, to naszym oczom ukazał się .... raj na ziemi. 

Trampoliny, zabawy dla dzieci, frytki.....i kilka innych atrakcji, które nas już nie interesowały (to były zabawy dla dorosłych :) ).

Z Kubą opanowiliśmy trampolinę. Mówię Wam, ale fajna zabawa. Można się było wyskakać za wszystkie czasy. Kuba co prawda nie umiał tak wysoko skakać jak ja, ale uczył się. Za kilka lat będzie umiał podskakiwać tak wysoko jak ja. 

EkoPiknik EkoPiknik

EkoPiknik EkoPiknik

EkoPiknik

 

Trampolina została wyskakana, a potem....poszedłem się spotkać z Ciocią Dominiką. Pamiętacie moją Ciocię? Już pisałem o Niej (http://grzesiowy.blox.pl/2013/09/Pozegnanie-lata.html ). Ciocia przygotowała super zabawę dla dzieci - były bańki, krzyżówki ekologiczne, tańce dla przedszkolaków, trampolina dla maluszków, skakanie w workach i przechodzenie w tunelu.  Słowem - zabawa na 102!

Ciocia Dominika

zabawa zabawa

braciszkowie trampolina

 

Zauważyliście, jak Kuba dzielnie trzyma lizaka ?! Nie to co ja, ja jadłem same zdrowe rzeczy - frytki :))). Ale tak to jest jak nam mama nie daje takich smakołyków w domu, musimy nadgonić poza nim. 

 

Wyjazd na EkoPiknik uważam za superudany. Wybawiliśmy się z Kubą za wszystkie czasy. I chciałem jeszcze raz podziękować firmie Niczuk Metall za zaproszenie nas do wspólnej zabawy. 

 

pozdrawiam wakacyjnie

Grześ

11:20, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 czerwca 2014
Olsztyn jaśkami stoi......

Witajcie Kochani!

 


uszyj jasia

Pewnie już znacie akcję Natalii (http://uszyjjasia.blogspot.com/). Ponad rok temu postanowiła szyć jaśki dla szpitali dziecięcych i lawina ruszyła. Jaśki szyją w Gdańsku, stolicy, Katowicach i w Olsztynie. To właśnie u nas zebrała się grupa wspaniałych Dziewczyn (i jednego Chłopaka), która postanowiła ocieplić Dzieciaczkom pobyt w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie.

Jednak żebyśmy mogli szyć potrzebne były materiały. Okazało się, że mamy wielu wspaniałych Przyjaciół, którzy nas poratowali i podarowali cudowne tkaniny.

Uszyj Jasia

USZYJ JASIA

Mamy pewną Ciocię Agnieszkę - cud Kobieta ze wspaniałymi Przyjaciółmi z pracy. Dostarczyli nam strasznie duuuuuuuuuuuuużo materiałów na jaśki. DZIĘKUJEMY

 

Uszyj jasia

Uszyj jasia

Na eTasiemkę (http://etasiemka.net/) zawsze można liczyć. I tym razem nas też nie zawiodła. Dostaliśmy prawie 3 kg prześlicznych tkanin na podusie. DZIĘKUJEMY

 

uszyj Jasia

Uszyj Jasia

Ania z szycianek (https://www.facebook.com/szycianki) przygotowała materiał na 34 jaśki. Tkanina była już wyprasowana, nic tylko szyć. DZIĘKUJEMY!

 

USZYJ JASIA

Z IKEA WROCŁAW (http://www.ikea.com/pl/pl/) dostaliśmy 9 kg materiału!!!!! Normalnie listonosz ledwo to wniósł. Wszystkie tkaniny to nówki sztuki, aż oczy same się śmiały jak je widziały. DZIĘKUJEMY

 

Piramida Rozwoju

 

Mieliśmy materiały, Osoby, brakowało tylko miejsca. Ale w tym momencie dostaliśmy propozycję szycia w Piramidzie Rozwoju (http://www.piramidarozwoju.pl/). Pani Marta z Panem Sławkiem zapewnili nam lokum, prąd, ciasteczka i super atmosferę. A zresztą sami zobaczcie. 

Uszyj jasia UJ

UJ UJ

UJ IKEA Jaski

Uszyj Jasia Uszyj Jasia

Uszyj Jasia Uszyj Jasia

Uszyj Jasia Uszyj Jasia

Uszyj Jasia Uszyj JasiaUszyj Jasia 

Uszyj Jasia Uszyj Jasia

 

W sumie uszyliśmy i przekazaliśmy Szpitalowi ponad 100 jaśków. Ale to nie jest nasze ostatnie słowo. Został cały karton tkanin, od Sponsora dostaliśmy kolejne ..... tuż po wakacjach szykuje się kolejne szycie !!!!!

Uszyj Jasia

 

 

Wszystkiem, którzy przyczynili się do uszycia Jaśków w tym miejscu BARDZO DZIĘKUJĘ!!!!! Bez Was by się nie udało.

 

Gosia - szyjąca matka

06:35, ja-olsztyn32
Link Komentarze (1) »
środa, 25 czerwca 2014
Pierwsze GWG w Układzie Słonecznym - podsumowanie

Witajcie Kochani!

Grzesiowa Wyprzedaż Garażowa skończyła się jakis czas temu, czas na podsumowanie akcji.

 

 gwg

Mama wystawiła bardzo dużo rzeczy. I bardzo dużo też sprzedała na moim Allegro. Pewnie pamiętacie, że sprzedażą na moim charytatywnym Allegro zajmuje się mama. Toć nie mogę zajmować się wszystkim przecież :). 

Nie pokazywałem Wam wszystkiego, co można było wylicytować u mnie. No, moja wina. Ale nigdy nie jest za późno by błędu nie naprawić. Zatem teraz Wam pokażę. Jak mówi staropolskie przysłowie - lepiej późno niż wcale :)

GWG GWG

GWG

GWG GWG

gwg gwg

gwg gwg

GWG GWG

gwg 

 

Widzicie sami, że miałem same cuda u siebie na wyprzedaży!!!!

W tym miejscu jeszcze raz chciałem serdecznie podziękować Osobom, które brały udział w mojej wyprzedaży oraz Tym, którzy podarowali rzeczy na nią:

  1. firmie DEJNA za koszulki http://www.dejna.pl/
  2. Magdalenie K. za anielice https://www.facebook.com/aniolowofilipowe
  3. Justynie M. za torbę i nie tylko :) https://www.facebook.com/Cudaki
  4. Kasi B. za dwie książki ze swoim autografem
  5. Patrycji Ż. za swoje książki
  6. Ewie K. za torby i inne Cuda http://eduszka.blogspot.com/
  7. firmie Harmonia za książkę http://harmonia.edu.pl/
  8. Ani K. za cudną lalę https://www.facebook.com/szycianki
  9. Kaudynie D. za Tulankę https://www.facebook.com/tulanki
  10. Katarzynie Z. za bransoletki
  11. Karolinie B. za maskotki http://b-craft.pl/
  12. Monice Ł. za skarpeciaki
  13. Joannie G. za śliczną poszewkę na jaśka
  14. firmie http://www.poscieldladzieci.pl/ za kocyki
  15. Iwonie Sz. za mini skarpetki
  16. Ciociom za własnoręcznie robione serwetki

 

Wszystkim jeszcze raz bardzo DZIĘKUJĘ. Udało sie zebrać tyle pieniędzy, by opłacić 2 miesiące intensywnej terapii. 

 

A na koniec chciałem jeszcze podziękować Cioci Bernadetce. Kupiła kilka rzeczy na moim GWG, a potem przekazała je do naszego Szpitala Dziecięcego. Dzięki Ciociu!!!!!!

 

Powiem Wam w tajemnicy, że we wrzesniu rusza moje kolejne GWG. Już dziś Was zapraszam......

 

pozdrawiam

Wasz Grześ

poniedziałek, 23 czerwca 2014
Warszawski Tomatis

 Tomatis

 

 

 Witajcie Kochani!

Tak jak obiecałem , po wielu próbach wklejenia zdjęć, dziś w końcu opiszę Wam naszą przygodę z Tomatisem. Piszę „naszą”, bo zarówno ja jak i Kuba przez dwa tygodnie słuchaliśmy muzyki poważnej podczas terapii słuchowej.

tomatis tomatis

Muszę Wam powiedzieć, że początkowo Kuba był niechętny tym całym słuchawkom. Był po prostu nie przyzwyczajony  do nich. Ale już po kilku minutach bawił się na całego wszystkimi zabawkami, które tam były.

tomatis Tomatis

Ja nie musiałem się przyzwyczajać do słuchawek. Ja jestem do nich już od lat przyzwyczajony. Słuchanie muzyki jest super, ale jeszcze fajniejszy jest mikrofon. Przez pól godziny, podczas każdego wyjścia na słuchawki, siadałem sam na sam z Panią i słuchałem własnego głosu. To ma mi pomóc w lepszej komunikacji ze światem.

Tomatis tomatis

Wyjątkowo, podczas naszej terapii, również mama miała muzyczna terapię. I to gratis. Czyli jak nie skorzystać?! Mama siedziała w słuchawkach i się teoretycznie odprężała.

 

 (w tym miejscu powinienem zamieścić zdjęcie mamy-nieistety, nie posiadam :)

 

W ulotce, którą znalazłem podczas terapii, przeczytałem, że trening uwagi słuchowej

  • ·       polepsza koordynację ruchową
  • ·       polepsza radzenie sobie z emocjami
  • ·        polepsza radzenie sobie ze stresem
  • ·        zwiększa koncentrację
  • ·        polepsza zapamiętywanie
  • ·        zmniejsza liczbę popełnianych błędów ortograficznych
  • ·        zwiększa sprawność komunikowania się
  • ·        nauka języków obcych jest skuteczniejsza
  • ·        lepiej jest wykorzystywany posiadany potencjał

 

Kochani! I to wszystko tylko podczas słuchania muzyki. Nic nie trzeba robić, należy tylko leżeć, siedzieć lub nawet spać i słuchać. Można się też bawić, a tam gdzie my byliśmy to było się czym bawić.....

Tomatis Tomatis

Tomatis Tomatis

Tomatis trwał 2 tygodnie. W tym czasie poznaliśmy trochę stolicę - głównie drogę z terapii do domu :). Mama mi tłumaczyła co nieco. Codziennie widziałem Pałac Kultury i Nauki. Któregoś dnia mama się pyta jak nazywa się ten budynek. Oczywiście wiedziałem - SZKOŁA :))

 

Któregoś dnia, po skończonej terapii, wracamy sobie do domu aż tu nagle.....jakiś pan się do nas uśmiecha. Oduśmiechaliśmy się. Przyglądam się temu panu i olśnienie. To pan Leszek Balcerowicz. Niestety, musiał odejść. To i my poszliśmy do domku.

 

Gdybyście chieli wiedzieć, gdzie byliśmy na terapii w stolicy......poszukajcie wskazówki po prawej stronie mojego bloga. 

Dzien Ojca

(https://www.google.pl/)

 

Dzisiaj mamy Dzień Ojca - z tej okazji wszystkim Tatusiom życzę spełnienia marzeń. A mojemu życzę ...... On już najlepiej wie czego mu życzę.

 

I tak już na koniec, przy okazji, chciałem wszystkim Tatusiom przypomnieć o zapinaniu pasów w samochodzie. Niby wszyscy o tym wiedzą, a jednak.....dzisiaj przeczytałem to http://www.szczesliva.pl/%E2%96%A0-szczesliva-podrozuje/mamo-tato-zapnij-pasy/. Zatem jeszcze raz, ku przypomnieniu

 


Zapnij Pasy

 

pozdrawiam Was serdecznie

 

Grześ

 

PS. Wśród 1000 naczęściej czytanych blogów z koncówka blox.pl mój osobisty jest na miejscu 547. Dziękuję Wam, że wpadacie i czytacie moje wypociny. 




 

m.Tytuł bloguAutorZmiana
547 Grzechutkowa ciężka praca ja-olsztyn32 bez zmian
piątek, 20 czerwca 2014
Zatem piszmy odręcznie - część 2

***************************************************************************



W sercu Krzemowej Doliny, symbolu komputeryzacji i nowoczesnych technologii, istnieje szkoła, w której nie znajdziemy ani jednego komputera. Swoje dzieci posyła tam prezes ds. technologicznych eBaya oraz pracownicy takich firm jak Google, Yahoo!, Apple czy HP.

Waldorf School of Peninsula to jedna z około 160 szkół Waldorf w USA. W przeciwieństwie do trendów panujących w szkołach na całym świecie, szkoły Waldorf nie mają zamiaru wykorzystywać komputerów, a nawet zachęcają uczniów, by nie używali ich w domu.

W szkole korzysta się z tradycyjnych materiałów - papieru, długopisów. Uczniowie uczą się też robienia na drutach i garncarstwa. Zgodnie z filozofią Waldorf School nauka ma być kreatywna, ma być związana z aktywnością fizyczną, doświadczaniem nowych rzeczy i interakcją z innymi ludźmi. Komputery, zdaniem nauczycieli i rodziców, posyłających dzieci do Waldorfa, upośledzają kreatywne myślenie, ograniczają ruch, interakcje pomiędzy ludźmi i źle wpływają na zdolność skupienia uwagi.

Odrzucam stwierdzenie, że w szkole konieczna jest technologia. Pomysł, ze aplikacje na iPadzie lepiej nauczą moje dzieci czytania czy liczenia jest śmieszny - mówi 50-letni Alan Eagle, który jest odpowiedzialny w Google'u za komunikację najwyższych rangą menedżerów i m.in. pisze przemówienia dla Erica Schmidta. Jego 10-letnia córka nie wie, jak używać Google'a, a 13-letni syn dopiero się tego uczy.

Aż 75% rodziców dzieci uczęszczających do Waldorf School of Peninsula ma ścisłe związki z przemysłem wysokich technologii. Jednak Eagle nie widzi w tym sprzeczności. Uważa, że na wszystko jest czas i miejsce. „Gdybym pracował w Miramaksie i robił świetne, artystyczne filmy dopuszczalne dla osób powyżej 17. roku życia, to nie chciałbym, żeby moje dzieci oglądały je przed ukończeniem 17 lat" - stwierdza.

Eagle wspomina, że przed kilkoma dniami jego córka uczyła się operowania drutami. Dzięki nim nabędzie umiejętności rozwiązywania problemów, tworzenia wzorów, nauczy się liczenia i koordynacji. Długoterminowym celem nauki jest... własnoręczne wykonanie skarpetek.

Jedną z metod nauki języków obcych jest synchronizacja mózgu i ciała - uczniowie powtarzają za nauczycielem zdania, rzucając jednocześnie do siebie piłką. O tym, czym są ułamki, dzieci nie dowiadują się z ekranu komputera, a samodzielnie kroją jabłka, ciastka i inne pożywienie na ósme, trzecie czy dwunaste części.

Bezpośrednie porównanie osiągnięć osób uczących się metodami tradycyjnymi oraz używającymi w szkołach komputerów nie jest łatwe. Szkoły Waldorf, jako szkoły prywatne, nie mają obowiązku wykorzystywania ustandaryzowanych odgórnie opracowywanych testów umiejętności. Ich nauczyciele nie wykluczają, że dzieci z Waldorfa mogą gorzej wypaść w takich testach, gdyż nie trenują ich rozwiązywania, a same testy przygotowywane są pod kątem standardowych szkół.

Jednak aż 94% osób, które ukończyły szkoły średnie Waldorf kontynuuje edukację w szkołach wyższych.

(http://kopalniawiedzy.pl/Waldorf-School-komputer-edukacja-Krzemowa-Dolina,14171)

 

Zatem Kochani!!!!! Wszystko z umiarem, komputery są fajne, ale długopisowi jeszcze nie mówimy "papa"

 

pozdrawiam

Gosia-matka

15:29, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
Zatem piszmy odręcznie - część 1

Witajcie Kochani!

 

Grześ się totalnie obija i nie pisze bloga, dlatego dziś ja postanowiłam do Was napisać. A właściwie to chciałam Wam pokazać co wpadło w moje ręce w ciagu 24 godzin. Artykuły wyraźnie mówią o nowoczesnej technologii i co się z tym wiąże. Pozwolę sobie je wkleić - ku pamięci i ku przemyśleniom.

 

Dzieci nie potrafią odręcznie pisać, wiązać sznurówek na kokardkę ani utrzymać równowagi, stojąc na jednej nodze. Z dorosłymi też nie jest lepiej: nikt już nie pisze odręcznie, ostrzegają pedagodzy.

Jak wynika z badań większość pierwszoklasistów w Niemczech nie potrafi sprawnie pisać. Deficyt ten bierze się między innymi stąd, że ok. 70 proc. dzieci nie nabywa w przedszkolu umiejętności motorycznych płynnego ciągnięcia linii czy ich łączenia, podkreśla pedagog z Norymbergi Stephanie Mueller.

Dzieci jednak nie mogą sobie przyswoić tej umiejętności, ponieważ generalnie są coraz gorzej rozwinięte ruchowo, nie mają tak wykształconych zdolności manualnych, jak kiedyś i rodzice nie służą im przykładem, ponieważ częstokroć stali się wtórnymi analfabetami w pisaniu, używając nowoczesnego sprzętu typu komputer, tablet czy smartfon.

Dzieciństwo z komputerem

- Dzisiejsze dzieci nie są już tak aktywne ruchowo - twierdzi Stephanie Mueller. Kiedyś dzieci biegały po podwórku, skakały, wspinały się na drzewa. Dziś dzieci nawet w trzeciej klasie nie potrafią bez oglądania się iść prosto do tyłu albo bez trzymanki stać na jednej nodze.

Nie mają wykształconych takich umiejętności jak nawleczenie igły czy zawiązanie sznurówek buta na kokardkę. Nic dziwnego, kiedy ubrania i buty mają rzepy, zamki błyskawiczne czy zatrzaski. Nie ma więc okazji do wykształcenia umiejętności tzw. małej motoryki.

W wielu przypadkach rodzicom brak także czasu, by przypilnować dzieci w wykształceniu umiejętności pisania.

- Nikt nie zwraca uwagi na to, żeby dziecko ćwiczyło pismo - podkreśla badaczka, dodając, że same dzieci też rzadko widzą rodziców piszących cokolwiek odręcznie. Smartfony i tablety wyrabiają w dzieciach zupełnie inne mechanizmy motoryczne.

Umiejętność kreślenia zawijasów, zygzaków czy ciągłych linii jest podstawą do nauki pisma odręcznego z łączeniem liter.

Jej zdaniem pomiędzy przedszkolem i szkołą podstawową dzieci potrzebują roku, by rozwinąć umiejętności potrzebne do nauki pisania. Kiedyś zajęcia takie prowadzono w przedszkolach, dzieci bawiły się, rysowały, malowały a w pierwszej klasie przez kilka miesięcy ćwiczyły różne rodzaje prowadzenia linii, zanim nie zaczęły pisać. W aktualnych programach szkolnych nie ma takich ćwiczeń.

Nauczyciele sami nie potrafią pisać

Stephanie Mueller, 46-letnia pedagog szkolna w dziedzinie wychowania artystycznego i medialnego opowiada się za tym, by w trakcie kształcenia nauczycieli większą wagę przykładać do nauki odręcznego pisania. Jak twierdzi, większość nauczycieli jest bezradna. Sami nie wiedzą, jak nauczyć dzieci pisania a natłok materiału do przerobienia w starszych klasach już zupełnie nie pozostawia czasu na kaligrafię.

- Od dwóch lat nawet na seminaria nauczycielskie trafiają młodzi ludzie, którzy sami ledwo co piszą. Kiedy już sama nauczycielka nie wie, jak prawidłowo trzymać w ręku długopis, jak ma nauczyć pisania dzieci? - pyta Stephanie Mueller, która sama uczyła kiedyś w szkole podstawowej.

- Potrzebny jest właściwie tylko palec wskazujący, dwa kciuki i przegub dłoni, kiedy używa się tabletów.

- Kiedy 6-latki idą do szkoły, ich motoryka powinna być już rozwinięta, ale tak nie jest - twierdzi pedagog.

Kaligrafia wykreślona z programu

W wielu szkołach w Niemczech programy nauczania przewidują jedynie umiejętność odręcznego pisania uproszczonych, pojednyczych liter drukowanych a nie, jak w piśmie łacińskim, metodą płynnego ruchu. Zdaniem Stephanie Mueller taki sposób pisania ma jednak wiele zalet. - Udowodniono, że pisanie wyrazów bez odrywania pióra od papieru, ze zmianą kierunku linii daje lepsze wyniki w nauczaniu niż pismo drukowane. W ten sposób można też pisać szybciej, niż pisząc każdą literę oddzielnie.

Płynny ruch przy pisaniu jednym ciągiem musi się zautomatyzować. Dopiero potem wykształca się indywidualny charakter pisma. Pisanie literami drukowanymi na to nie pozwala.

- Kto tylko nauczył się maszerować, ten nigdy nie zatańczy salsy - podkreśla pedagog, dodając, że chodzi tu też o pewną duchową wartość. Odręcznie napisane życzenia na urodzinowej kartce mają zupełnie inne działanie niż SMS z gratulacjami.

dpa / Małgorzata Matzke

(http://www.dw.de/ostrze%C5%BCenie-pedagog%C3%B3w-dzieci-s%C4%85-upo%C5%9Bledzone-motorycznie-i-nie-potrafi%C4%85-pisa%C4%87/a-17710807)

*************************************************************************

 

Czy ręczne pisanie to przeżytek? Tak może się wydawać w erze kodów PIN, elektronicznych podpisów i klawiatur. Jednak dla mózgu pisanie to gimnastyka, której nic nie zastąpi

Narodowe debaty na temat edukacji nie są tylko polską specjalnością. W USA trwa właśnie jedna z nich. Amerykanie zastanawiają się, czy naukę odręcznego pisania - jako archaiczny przeżytek - wycofać ze szkolnych programów nauczania.

Dwa lata temu Stanowy Departament Edukacji stanu Indiana w USA dał szkołom wolną rękę w kwestii nauczania pisma odręcznego. Podobne przepisy obowiązują na Hawajach. Tu naukę kaligrafii mogą zastąpić lekcje szybkiego pisania na klawiaturze. Jakie mogą być skutki takiej polityki? Choćby takie jak podczas głośnego niedawno w Stanach procesu George'a Zimmermana, który miał bez powodu zastrzelić czarnoskórego nastolatka: jeden ze świadków na prośbę sądu, by coś odczytał, przyznał: "Nie rozumiem pisma odręcznego".

Czy to krok w dobrą stronę? Kiedy ostatnio musieliście zapisać coś ręcznie? Czy uczenie dzieci wszystkich tych pętelek i zawijasków to nie zwykła strata czasu?

Badacze naszego mózgu nie mają wątpliwości - ćwiczenie kaligrafii to trening mózgu, w którym ostatnią rzeczą, jaka się liczy, jest samo pismo. Przecież nauczyliśmy się pisać długo po tym, kiedy zakończyła się ewolucja naszego mózgu. Najstarsze ślady pisma mają około 6 tys. lat. Umiejętność ta musiała się zatem "zagnieździć" w naszych głowach w miejscach, które wcale pierwotnie do tego nie służyły. Adaptować w tym celu jakieś inne umiejętności. I rzeczywiście - pisanie, ale tylko pisanie ręczne, aktywuje pod naszą czaszką rozmaite ośrodki, których praca poprawia naszą koncentrację, orientację przestrzenną, umiejętność rozwiązywania problemów, syntetyzowania danych i usprawnia proces uczenia się.

Tych korzyści nie zapewnia stukanie w klawiaturę, choćby wykonywane było z wielką wirtuozerią. Co więcej, badania psychologów dowodzą, że im sprawniej notujemy z wykorzystaniem laptopa, tym mniej angażujemy do tego mózg - i tym płytsze jest przetwarzanie danych, które zapisujemy w ten sposób. Pokazują to badania Pam A. Mueller z Uniwersytetu Princeton i Daniela M. Oppenheimera z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.

Uczeni sprawdzali w nich, jak radzą sobie z nauką studenci, którzy na zajęciach używają do notowania laptopów, porównując ich z tymi, którzy pozostali wierni "analogowym" metodom robienia zapisków.

Pisząc ręcznie - tłumaczą psychologowie na łamach pisma "Psychological Science" - robimy to wolniej. Nie nadążamy więc z zapisywaniem każdego usłyszanego słowa. Chcąc nie chcąc, musimy analizować to, co słyszymy, robić tego syntezę i dopiero takie streszczenie zapisywać. To powoduje głębokie przetwarzanie informacji i lepsze jej zapamiętywanie.

Porównanie laptopowców z piszącymi odręcznie potwierdziło tę tezę: pamiętali mniej z tego, co zapisali, a jeśli już coś zapamiętali, to znajdowało się to w ich pamięci o wiele krócej. Do tego gorzej im szło uczenie się w ogóle.

Mózg lubi pisać

Każda, nawet najdrobniejsza czynność pozostawia ślad w naszym mózgu. Im częściej daną rzecz ćwiczymy i im więcej zmysłów ona angażuje, tym ślad bardziej wyraźny.

A pisanie ręką to dość złożona czynność umysłowa. Ćwiczy umiejętności niezwykle potrzebne do rozwoju myślenia abstrakcyjnego, symbolicznego, ale także przyczynowo-skutkowego, sekwencyjnego. Dyscyplinuje sposób rozumowania.

W 2012 roku w badaniach prowadzonych przez Karin James z Indiana University potwierdzono te obserwacje.

Badaczka sprawdzała to na dzieciach, które nie umiały pisać ani czytać. Miały one przerysować pokazane im litery. Dzieci pracowały w trzech grupach. Jedna miała przepisać litery na czystej kartce, druga napisać je po zaznaczonym wcześniej na kartce śladzie, trzecia miała do dyspozycji klawiaturę komputera.

Badaczka oglądała pracę ich mózgów w funkcjonalnym rezonansie magnetycznym (takie badanie nie boli, nie jest inwazyjne, wydaje za to kosmiczne dźwięki i może dlatego rezonans dla dzieci pomalowano w gwiazdy i planety).

Okazało się, że kiedy dzieci samodzielnie pisały na czystej kartce, w ich mózgach działo się najwięcej. Aktywny był lewy zakręt wrzecionowaty - część mózgu odpowiedzialna za rozpoznawanie twarzy oraz ich wyrazu emocjonalnego i specyficzne przetwarzanie informacji leksykalnej potrzebne przy czytaniu - zakręt czołowy dolny, w którym jest ośrodek ruchowy mowy, oraz tylna kora ciemieniowa odpowiedzialna za orientację przestrzenną.

W głowach dzieci, które pisały po śladzie lub na klawiaturze - było dużo spokojniej i ciszej. Nudno po prostu.

Rób ściągi (ręcznie)

Trudno się więc dziwić, że dzieci, które uczone są pisania wypracowań ręcznie, piszą je szybciej i lepiej niż te, które robią to za pomocą klawiatury. I nie o sam proces wytwarzania pracy tu chodzi, ale o wymyślenie struktury i wypowiedzi, o nadanie jej formy. - Czynność zapisu jest w prawdzie wolniejsza, ale usprawnia myślenie - uważa prof. Virginia Berninger z University of Washington zajmująca się psychologią edukacji.

Stąd mądrość nauczycieli, którzy zachęcają, by uczyć się do klasówek, robiąc odręczne ściągi (a potem zostawić je w domu).

Przekształcenie myśli czy idei w znak graficzny, którego zapisanie wymaga od nas uwagi i fizycznego wysiłku, sprawia, że lepiej zapada nam ona w pamięć. Więcej neuronów musi w naszej głowie sprząc się wokół danej informacji.

Od czasu do czasu w takich rozważaniach pojawia się pytanie o wyższość liter pisanych nad drukowanymi. Badacze nie wypowiadają się tu jednoznacznie. Wygląda na to, że i jedna, i druga umiejętność aktywuje w naszych mózgach nieco inne obwody. Zdarza się czasem, że ludzie z uszkodzonym mózgiem doświadczają dysgrafii, czyli tracą umiejętność pisania. Może być jednak tak, że o ile nie będą już potrafili kaligrafować, umiejętność posługiwania się drukowanymi literami wciąż im pozostanie (i na odwrót). Warto więc chyba nauczyć się dwóch sposobów, by mieć jakiś umysłowy "zapasowy spadochron".

Piszecie się na to? 

http://wyborcza.pl/1,75248,16139130,Laptop_wylacza_mozg__czyli_co_tracimy__porzucajac.html

 

Jak dowiadujemy się z reportażu w The New York Times, uczniowie podstawówek Waldorfa mają inny stosunek do nowoczesnej technologii niż ich rówieśnicy. Rzadko spędzają czas przed telewizorem, okazjonalnie korzystają z komputera w celach rozrywkowych i denerwuje ich, gdy ich rodzice, znajomi czy krewni poświęcają dużo uwagi urządzeniom, rozmawiając przez telefon czy grając w gry. Jak powiedział reporterowi 11-letni Aurad Kamkar, podczas wizyty u kuzynów nie mógł wytrzymać tego, że razem z czwórką innych dzieci musiał siedzieć przy konsoli i żadne z nich, zajęte grą, nie zwracało uwagi na innych. Dla 10-letniego Finna Heiliga, syna jednego z pracowników Google'a, nauka pisania na papierze ma dodatkową zaletę. Można na bieżąco śledzić swoje postępy. Można przypomnieć sobie, jak brzydkie pismo miało się w pierwszej klasie. Nie zrobi się tego na komputerze, bo tam wszystkie litery są takie same. A poza tym, jeśli umiesz pisać na papierze, to możesz pisać nawet jak woda zaleje komputer albo nie będzie prądu - stwierdza.

************************************************************************

 

cdn.....

15:27, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Zwierzęcy wpis

Witajcie Kochani!

 

Dzisiejszy wpis będzie o zwierzakach. No i trochę o mnie i o Kubie. Wczoraj był Ogólnopolski Dzień Dogoterapii. I właśnie dlatego dzisiaj postanowiłem co nieco Wam opowiedzieć o pieskach i nie tylko.

Ale zanim o psiakach to tak w skrócie przypomnę Wam co to takiego jest dogoterapia. Otóż według mojej mamy to jest ciężka praca zarówno dla psa, terapeuty jak i dziecka. Uważa, że podczas takich zajęć można przemycić dziecku wiele zagadnień i pomysłów terapii, których podczas tradycyjnej rehabilitacji by się nie udało wdrożyć lub takowe próby okazałyby się bardzo trudne. Otóż nie, mama się myli.

Dogoterapia to super zabawa z czworonogiem, prowadzenie go na smyczy, karmienie, gonitwy, rzucanie patyków, głaskanie etc. Gdzie tu nauka pytam się, no gdzie?! Ale musicie mamie wybaczyć, mama wszędzie widzi naukę. Nawet podczas wynoszenia śmieci – wtedy czytamy napisy na poszczególnych śmietnikach. Takie zboczenie rodzicielki.

Ostatnim psiakiem, którego poznaliśmy z Kubą był Bag. To taki maleńki piesek, maltańczyk. Biała kulka szczęścia, która dawała się przytulać i prowadzić na smyczy.

na spacerze

Kuba i Bag

 

Fajnego pieska ma nasza Ciocia Ania, no nie?! 

Nie wiem czy Wam dogoterapia tez kojarzy się z labradorami? To chyba najbardziej rozpowszechniona rasa do pracy z dziećmi. Mieliśmy okazję pobawić się z jednym szczeniakiem tej rasy – ale było radochy. Sami zobaczcie.

zabawa ze szczeniakiem ze szczeniakiem

 

Ale ten wpis miał być zwierzęcy, zatem o innych zwierzakach też Wam opowiem. Mianowicie o tych warszawskich. Podczas pobytu w stolicy odwiedziliśmy ZOO i spotkaliśmy tak wiele egzotycznych zwierzątek. Były tam małpy, ptaki, foki, lwy i nawet rekin. Byliśmy tam niecałe 3 godziny a i tak nie zobaczyliśmy wszystkiego.


Kuba nie był jedynym maluchem, którego miałem pod opieką na wycieczce. Był z nami mały Franek. Był co prawda z Mamą, ale sami rozumiecie. Jak się matule zagadały to dwójka dzieci przypadła mi w opiece. Ale dałem radę. W końcu jestem prawie dorosły!!!

ZOO ZOO

ZOO ZOO

ZOO ZOO

ZOO ZOO

ZOO ZOO

ZOO ZOO

 

 

Jak wiedziecie, oprócz zwierzaków, punktem programu były też lody. Ale były smaczne!!!!!!


Kochani! Dzisiejszy wpis zbliża się ku końcowi. Mam nadzieję, że wytrzymaliście i doszliście do końca J. A jutro postaram się Wam napisać co takiego jeszcze robiłem w stolicy.

 


Pozdrawiam

Grześ - turysta 

 

PS. Dziękuję Cioci Kasi za zgodę na umieszczenie  zdjęć z Franiem na moim blogu. 

niedziela, 01 czerwca 2014
Dzień Dziecka 2014

Dzien Dziecka 2014

 

 

Witajcie!

 

Z okazji Dnia Dziecka życzę Wam Kochani byście pielęgnowali tego Dzieciaka, którego w sobie macie:

-jeżeli lubicie szyć to znajdźcie czas na szycie

-jeżeli Waszą pasją jest dzierganie-dziergajcie

-jeżeli nie wyobrażacie sobie weekendu bez wyjazdu na Mazury bez rąbania drewna – wpadajecie i rąbcie

-kochacie psy, adoptujcie ze schroniska i dajcie mu wspaniały domek

-uwielbiacie chodzenie w deszczu w klapkach, ale myślicie, że Wam nie wypada-błąd! Wszystko wypada

-nie wyobrażacie sobie tygodnia bez klocków LEGO? BUDUJCIE!!!!!

 

Życie jest za krótkie by być tylko dorosłym-pracować, brać udział w wyborach i krytykować. Trzeba sie nim cieszyć i brać tyle ile pozwala, a nawet więcej.

 

A naszym Kochanym Dzieciom życzę przede wszystkim tak szczęśliwego dzieciństwa, by Rzecznik Praw Dziecka już nie musiał w Ich sprawie nigdy interweniować.

 

pozdrawiam

Gosia-matka z domieszką szalonego dzieciaka

 

PS. Dziś jedziemy na 2 tygodnie do stolicy na terapię Tomatisa. Grześ i Kuba będą słuchać muzyki poważnej i ...... zobaczymy co z tego wyjdzie. Trzymajcie kciuki, żeby Kuba zaakceptował słuchawki.

 


07:09, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
1% małe zdjęcie