RSS
wtorek, 30 maja 2017
Ja-pływak

Witajcie Kochani!

 

szkoła pływacka FLOW

 

Nie samymi zajęciami logopedycznymi człowiek żyje. Od kilku lat chodzę do szkoły pływackiej FLOW, prowadzonej przez Panią Kasię. Dzięki tym lekcjom umiem już suuuuuuper pływać. Zresztą sami zobaczcie jak mi dobrze idzie.

 

skok

płynę dyplomy

mój dyplom

 

Widzicie sami, że opłaca się chodzić do szkoły - można się wiele nauczyć. Już nie mogę się doczekać września, znowu będę uczył się pływać. 

Dziękuję Pani Kasiu za cudowne lekcje.

 

Pływak Grzegorz

 

Zdjęcia pochodzą ze strony https://web.facebook.com/FLOW-Szk%C3%B3%C5%82ka-P%C5%82ywacka-206997316127351/

04:32, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 maja 2017
Kuba się logopedyzuje

Witajcie Kochani!

Dość już tej polityki. Blog wraca na swoje normalne tory logopedyczne. Pisanie przejmuję ja - Grzegorz, a mama niech sobie pośpi. Dziś jednak nie będzie o mnie, tylko o moim braciszku - Kubusiu. Jak zapewne wiecie Kuba też ma swoją Panią Logopedkę w przedszkolu, Panią Elwirkę. Uczą się co tydzień (lub jak Kuba jest zdrowy) i robią super postępy. Brat mi się rozgadał, że ho ho i to jest zasługa (też) Pani Elwirki. 

I na tym właściwie mógłbym skończyć ten wpis, ale mam niespodziankę - fotki. Zobaczcie sami jak dzielnie pracują Pracusie Dwa (za zdjęcia też dziękuję Pani Elwirze - to Ona, specjalnie dla nas wszystkich, opstrykała Kubę i jego pracę na zajęciach).

 

praca praca

cwiczenie sylab piorko

su

cyferki literki

literki ja-Kuba

tam ser

 

Niezłe z nich Pracusie, co? A tak w ogóle, to muszę Wam coś jeszcze powiedzieć.  Otóż Pani Elwirka jest Prezesem w Fundacji Pomoc w komunikowaniu się. My z Kubą tylko do najlepszych Specjalistów chodzimy !!!

 

 Fundacja Pani Elwirki

(https://web.facebook.com/POMOC-w-komunikowaniu-si%C4%99-429066200581911)

 

Miłego dnia Kochani ! Korzystajcie z wiosny i uważajcie na kleszcze !!!!

 

Wasz Grześ

05:23, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 maja 2017
Dostałam odpowiedź

Kochani!

Nie spodziewałam się odpowiedzi z Ministerstwa Edukacji Narodowej ... tak szybko. A jednak jest. Mój list do Pani Minister stał się oficjalny, zatem proszę - poznajcie odpowiedź na niego.

 

 

Szanowni Państwo,

nie można mylić indywidualnego nauczania z indywidualizacją kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym dzieci i niepełnosprawnych.

Indywidualne nauczanie jest tylko jedną z form dostosowania organizacji kształcenia do potrzeb uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. W zależności od różnych potrzeb uczniów szkoła powinna zapewnić zróżnicowane formy wsparcia, poczynając od odpowiednich warunków pobytu dziecka w szkole, poprzez odpowiednie metody pracy i działania sprzyjające włączeniu dziecka w życie klasy i szkoły, po zapewnienie różnych form pomocy psychologiczno-pedagogicznej i organizacji zajęć w formie indywidulanej lub w mniejszych grupach.

Różne możliwości wsparcia tych uczniów określone są także w innych aktach prawnych niż rozporządzeniu w sprawie indywidualnego nauczania, zostaną rozszerzone i wzmocnione.

W procedowanych obecnie aktach prawnych – rozporządzeniu regulujących zasady organizowania i udzielania pomocy psychologiczno-pedagogicznej oraz organizację kształcenia specjalnego - znajdą się rozwiązania wskazujące na konieczność zapewnienia dzieciom i młodzieży odpowiedniego do ich potrzeb oraz stanu zdrowia wsparcia w szkole.

Przygotowane zostały propozycje czterech możliwych rozwiązań skierowanych do dzieci doświadczających trudności w szkole w związku z niepełnosprawnością lub chorobą.

Indywidualizacja kształcenia w szkole

 

1)     Uczniowie niepełnosprawni, którzy mogą uczęszczać do szkoły, ale z uwagi na ich poziom funkcjonowania wymagają by część lub wszystkie zajęcia były prowadzone w formie indywidualnej lub w mniejszej grupie. W przepisach w sprawie organizacji kształcenia specjalnego zostanie wprost wskazana możliwość takiej organizacji zajęć edukacyjnych dla uczniów niepełnosprawnych w szkole na podstawie indywidualnego programu edukacyjno-terapeutycznego. Nie będzie potrzeby uzyskiwania w tym celu orzeczenia o potrzebie indywidualnego nauczania. Nadal pozostaje możliwość tworzenia mniej liczebnych oddziałów specjalnych w szkołach ogólnodostępnych oraz zatrudniania dodatkowej kadry (w przypadku uczniów z autyzmem, w tym zespołem Aspergera oraz z niepełnosprawnościami sprzężonymi uczęszczającymi do szkół ogólnodostępnych – pozostanie taki obowiązek)

 

2)     Dzieci chore, które mogą chodzić do szkoły, ale z uwagi na przebieg choroby czy leczenie wymagają by część lub wszystkie zajęcia były prowadzone w formie indywidualnej lub w mniejszej grupie. Dla tych dzieci przewidziano możliwość indywidualnej ścieżki kształcenia na podstawie opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej. Będzie również możliwość tworzenia klas terapeutycznych w ciągu całego szkolnego, w zależności od potrzeb.

 

Indywidualne nauczanie

 

3)     Dzieci, których stan zdrowia znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły. Dzieci te obejmowane będą indywidulanym nauczaniem, które realizowane będzie na terenie domu. Poza tygodniowym wymiarem godzin indywidulanego nauczania, dzieci te – w zależności od stanu zdrowia - będą włączane w życie szkoły, będą mogły również uczestniczyć w wybranych zajęciach z klasą jeśli przebieg choroby będzie na to pozwalał lub jeśli jest to istotne w związku z przebiegiem procesu terapeutycznego (np. w leczeniu depresji, zaburzeń lękowych). Zostanie również przewidziana możliwość okresowego zawieszenia zajęć indywidualnego nauczania jeśli stan zdrowia dziecka ulegnie czasowej poprawie

 

4)    Dzieci, których stan zdrowia uniemożliwia uczęszczanie do szkoły (np. uczniowie leżący, po zabiegach chirurgicznych, w trakcie leczenia immunosupresyjnego)Dzieci te obejmowane będą indywidulanym nauczaniem, które realizowane będzie na terenie domu.

 

Celem zaproponowanych w ww. projektach zmian jest rzeczywiste włączanie dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym z niepełnosprawnością do grupy rówieśniczej oraz zobowiązanie szkół do podejmowania działań umożliwiających pełne włączenie dziecka do zespołu klasowego przy uwzględnieniu indywidualnych potrzeb.

Powyższe propozycje zostały przestawione w czasie spotkania  w Centrum Dialogu Społecznego i spotkały się z pozytywną oceną rodziców i organizacji pozarządowych uczestniczących w spotkaniu.


 

KATARZYNA TYCZKA
główny specjalista

Czytam i czytam i nadal nie wiem czy to jest odpowiedź na mój list czy na jakiś inny. Ale z tego, co już do mnie dociera - wszyscy pytający MEN o dzieci niepełnosprawne, dostali ten sam liścik.

Liczę tylko na to, że Grześ, Franek i mnóstwo innych super naszych Urwisów, będą mogli chodzić do szkoły, uczyć się sami z nauczycielem (gdy zajdzie taka potrzeba), będą bawić się z rówieśnikami na przerwach i nawet razem pośpiewają na muzyce..... ot takie małe marzenia matki.
pozdrawiam już weekendowo
Gosia
21:10, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 maja 2017
Grześ i Franek będą mogli chodzić do szkoły!!!!!

Witajcie Kochani!

Wczoraj w TVN ukazał się kolejny materiał o dzieciakach, które za jakiś czas miały uczyć się w domu, ale będą uczyć się w szkole....w swoim tempie, z nauczycielem, tuż obok klasy. A zresztą przeczytajcie sami.

 

tvn

 

Niepełnosprawne dzieci to pełnoprawni uczniowie. Zamiast edukacji groziła im izolacja, ale szefowa MEN zmieniła zdanie. Posłuchała rodziców i nie zamknie szkoły przed niepełnosprawnymi uczniami.

 

tvn


Plecak, książki i w drogę. Dla Grzesia droga do szkoły to ulubiony punkt dnia. - Uwielbia chodzić do szkoły i jak miał świadomość, że do szkoły nie będzie mógł chodzić, to naprawdę był bardzo smutny - przyznaje matka chłopca, Małgorzata Gadomska.

 

tvn


Grześ był smutny, a rodzice blisko dwudziestu tysięcy chorych i niepełnosprawnych dzieci w Polsce oburzeni, gdy okazało się, że Ministerstwo Edukacji Narodowej zmienia przepisy. Rodzice, tak jak Agnieszka Kossakowska mama chorego na autyzm Franka, bali się o przyszłość dzieci. Zwłaszcza, że często, w przypadku trudniejszych przedmiotów, dzieci te korzystają z nauczania indywidualnego. Razem z rówieśnikami w klasie uczestniczą jednak w lekcjach łatwiejszych. MEN chciało, by od nowego roku Grześ z zaburzeniami mowy i Franek z autyzmem uczyli się tylko w domu. Dla rodziców to zamknięcie ich dzieci przed światem.- Gdyby nie szkoła i nie to, że obcuje z rówieśnikami, miałabym dziecko zamknięte w sobie, smutne i nieszczęśliwe - mówi matka Grzesia.

 

tvn


Sukces po spotkaniu Dlatego rodzice spotkali się z urzędnikami ministerstwa. Zadziałało. Grześ i Franek będą mogli dalej chodzić do szkoły, bo minister Zalewska zmieniła jednak zdanie.

 

tvn


- Jeżeli będzie taka potrzeba, aby to była indywidualizacja polegająca na częściowej edukacji w domu, czy w szkole, taka będzie - zapewniała w poniedziałek szefowa MEN.

 

tvn


Rodzice do tak enigmatycznych zapewnień minister podchodzą jednak ostrożnie. - Obietnica polityka to nie połowa, ale ćwierć sukcesu - mówi Paweł Kubicki. Mimo wszystko jednak cieszą się, że o potrzebach swoich dzieci udało im się mówić tak głośno, że głos ten został usłyszany.

 

tvn


MEN chce uporządkować i rozbudować system indywidualizacji kształcenia. W planach jest ustawa o kształceniu specjalnym - do prac nad nią zaproszono rodziców.

 

tvn


- Chodzi o to, żeby stworzyć taki elastyczny system, który będzie ujmował wszystkie dzieci, z różnymi dysfunkcjami - tłumaczy mama Franka Agnieszka Kossakowska. Bo najlepszym terapeutą dla ich dzieci jest kolega ze szkolnej ławki. 

 

tvn


(https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/men-zmienia-decyzje-w-sprawie-nauczania-indywidualnego,740753.html)

 

Pani Minister! Trzymamy za słowo !!!! 

A stacji TVN w imieniu swoim, Grzesia i wszystkich dzieciaków z problemami - DZIĘKUJĘ za nagłośnienie problemu. 

 

pozdrawiam

Gosia

07:44, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 maja 2017
List do Pani Minister CZĘŚĆ 1

Minister Edukacji Narodowej

Pani Anna Zalewska

al. J. Ch. Szucha 25

00-918 Warszawa

 

Szanowna Pani Minister!

 

Piszę do Pani jako matka niepełnosprawnego dziecka. Syn ma obecnie 15 lat, od urodzenia ma stwierdzoną afazję. Nie wiem czy Pani Minister orientuje się co to za choroba? Tak w skrócie – afazja syna przewróciła do góry nogami moje plany i marzenia. Miałam mieć zdrowe dziecko, jednak okazało się, że Los chciał dla nas inaczej. Od 13 lat (czyli odkąd rehabilitujemy Grzesia) walczę o lepsze jutro dla mojego pierworodnego. Na początku była to walka o przedszkole, bo z dwóch został wyrzucany. Potem walczyliśmy o właściwą diagnozę, którą otrzymaliśmy dopiero w Lublinie, o terapeutów, o terapie, o pieniądze na nie. Słowem, od 13 lat o coś zawsze walczymy. Szanowna Pani Minister, był czas, że walczyliśmy o to, by nasze dziecko mogło pisać literami drukowanymi, a nie pisanymi w szkole. Wywalczyliśmy to dla Grzesia, do tej pory pisze tylko takimi.

 

Pani Minister, nie chcę tu pisać o innych dzieciach, bo nie znam wszystkich dzieci niepełnosprawnych w Polsce, nie znam ich problemów. Mogę się tylko domyślać, że są podobne do naszych – walka o postępy w terapii oraz ciągła walka o źródła ich finansowania. Chcę Pani napisać o Grzesiu.

 

Grzegorz od I klasy chodzi do szkoły rejonowej, uczy się w systemie nauczania indywidualnego, w oddzielnym pomieszczeniu. Kontakt ze swoją klasą miał od początku, wychowawczyni starała się przygotowywać dzieci na kontakt z Grzesiem i wytłumaczyć im co to jest afazja i jak syn może się zachowywać. Do końca VI klasy Grzegorz miał dobry kontakt ze swoją klasą, jak i z innymi dziećmi ze szkoły. Obecnie ma przedłużony etap edukacyjny i kolejny rok uczy się w VI klasie. Z dziećmi spotyka się na przerwach, ma lekcje wf-u z rówieśnikami. Jest w szkole lubiany i przede wszystkim tolerowany. Nikt go nie wytyka palcem, bo cała szkoła jest przyzwyczajona do jego obecności w placówce edukacyjnej.

 

Odkąd Grzegorz chodzi do szkoły, czyli od prawie 7 lat, prowadzę jego bloga - grzesiowy.blox.pl. Zapraszam do nas Pani Minister. Tam jest udokumentowane jakie postępy zrobił syn, na jakim obecnie jest etapie. Z naszego bloga korzystają inni, często rodzice na początku swojej drogi terapeutycznej, ale również studenci na zajęciach. Gdy zajrzy tam Pani to przekona się, że nie koloryzuję problemów syna. One naprawdę istnieją.

 

Obecnie czytam projekt ustawy, który zakłada, że Grzegorz będzie uczył się w domu, nie będzie miał prawa wchodzić do szkoły na lekcje, bo nikt z nim tych lekcji nie przeprowadzi. Pani Minister, zakładam, że Pani jak również sztab ludzie, którzy w Ministerstwie pracują, wiedzą co robią, są Państwo kompetentni w tym i ponoszą odpowiedzialność za ustawy. Ja jestem tylko matką, która zna swoje dziecko i tylko o nim mogę się wypowiadać.

 

Na stronie Ministerstwa można przeczytać, że „Coraz więcej polskich szkół jest dobrze przygotowanych do realizacji edukacji włączającej, rozumianej jako wspólna nauka dzieci niepełnosprawnych z ich rówieśnikami. Placówki te likwidują bariery, przygotowują nauczycieli do pracy z uczniami o różnych potrzebach edukacyjnych, zatrudniają dodatkową kadrę i dostosowują formy wsparcia uczniów w sposób elastyczny. Dobrym przykładem takich działań – także na szczeblu międzynarodowym – jest Zespół Szkół w Łajskach.” Pani Minister, czy nauczyciel mając 25 dzieci w klasie ( w tym mojego Grzesia), zdoła przeprowadzić lekcję np. z biologii, gdy moje dziecko nie potrafi robić samodzielnie notatek, a temat na pewno jest dla niego za trudny. Czy będzie w stanie co chwilę odpowiadać takiemu dziecku jak Grzegorz co to jest, dlaczego, a po co? Bo takie pytania się pojawiają i nauczyciele pracujący z dzieckiem afatycznym muszą na nie odpowiadać. I to nie raz czy dwa, ale czasem kilkanaście, zanim uczeń zapamięta. Te pytania to nie jest jego zła wola, po prostu afazja (która jest wynikiem niedotlenienia okołoporodowego) tak właśnie się obawia – kłopotami z pamięcią.

 

 

W tej samej informacji, na stronie MEN-u (https://men.gov.pl/ministerstwo/informacje/nauczanie-indywidualne-a-indywidualizacja-ksztalcenia-wyjasnienie-odnosnie-zmian-w-zakresie-ksztalcenia-dzieci-i-mlodziezy-ze-specjalnymi-potrzebami-edukacyjnymi.html) można przeczytać, iż „Nie można zastępować indywidualizacji kształcenia oraz odpowiednich dla dziecka form wsparcia nauczaniem indywidualnym. Dzieci, które wymagają wsparcia w nauce, mają mieć zapewnioną pomoc ze strony szkoły – indywidualizację kształcenia, dostosowanie wymagań edukacyjnych, różne formy pomocy psychologiczno-pedagogicznej np. zajęcia dydaktyczno-wyrównawcze czy klasy terapeutyczne”. Szanowna Pani Minister, może Pani nie wie, ale moje dziecko ma stworzony dla siebie przez nauczycieli Indywidualny Program Edukacyjno-Terapeutyczny. Wymagania w stosunku do niego zostały obniżone maksymalnie, nauczyciele wręcz „stają na głowie”, by przekazać wiedzę mojemu synowi. Na lekcjach jest wprowadzany komputer (gdy trzeba było pokazać życie mrówek), spacery po szkole (gdy uczyli się liczyć do 30) oraz po otoczeniu szkolnym (gdy trzeba zobaczyc jak jesienią zmieniają się drzewa). Grzegorz dopiero teraz zaczyna czytać, ale nie aż tak, by chłonąc książki jak jego rówieśnicy. On wiedzę czerpie z bajek i filmów na YouTube. Pani Minister, jak wyobraża sobie Pani naukę np. języka angielskiego Grzesia w klasie, gdy cała klasa uczy się czasu przeszłego, a on, od 6 lat, uczy się kolorów po angielsku i prawie je już pamięta? Albo lekcję języka polskiego, gdy pani zada tekst do przeczytania, a Grzegorz nie będzie umiał go przeczytać. Czy w takiej klasie Grzegorz się odnajdzie, wątpię. Co prawda po swoich lekcjach miałby np. zajęcia rewalidacyjne. Podejrzewam jednak, że po 5 lekcjach w klasie, na dodatkowych zajęciach już by nie współpracował.

 

Uczeń ma funkcjonować w społeczności szkolnej. Jeśli stan zdrowia dziecka mu na to pozwala, powinien on uczyć się ze swoimi rówieśnikami. Nauczyciel powinien dostosować metody pracy z uczniem do jego indywidualnych potrzeb, zaś szkoła zapewnić kompleksowe wsparcie. Na tym polega edukacja włączająca i MEN do tego dąży. Mamy narzędzia do tego, aby tego typu edukacja odbywała się w każdej szkole i będziemy je doskonalić. Jednocześnie musimy usuwać wszystkie bariery, które taką edukację utrudniają.” (https://men.gov.pl/ministerstwo/informacje/wyjasnienia-men-dotyczace-uwag-odnosnie-organizacji-nauczania-indywidualnego.html). Pani Minister, proszę mi powiedzieć jako matce, jak mam rozumieć ten tekst. Grzegorz jest dzieckiem zdrowym, nie ma połamanych nóg, biega, jeździ na rowerze – on ma TYLKO afazję. Wg tego co czytam powyżej, afazja według Ministerstwa to nie jest choroba, która upoważnia i pozwala dziecku na bycie w szkole na lekcji sam na sam z nauczycielem. Tej choroby nie da się wyleczyć. Nie można zrobić operacji mózgu i złączyć ładnie wszystkich neuronów, które się popsuły. Po prostu się nie da. Nie tak dawno czytałam, że Ministerstwo Edukacji Narodowej chce ukrócić proceder nauczania indywidualnego w szkołach, bo niektórzy traktują je jako dodatkowe korepetycję. Otóż Pani Minister, proszę mi wierzyć, że tak to nie działa. Grzegorz, oprócz lekcji w szkole, ma mnóstwo pracy w domu ze mną, pracuje też z paniami logopedkami i sztabem innych specjalistów. Jeżeli traktowałabym te zajęcia w szkole jako korepetycję, pewnie w domu nie ruszyłabym palcem by szkolić syna. Bo po co? W szkole ma zajęcia! Powinno wystarczyć!!!

 

Szanowna Pani Minister, jeszcze raz się zapytam – jak chce Pani usunąć bariery, które przeszkadzają w edukacji Grzegorza? Jeżeli zna Pani sposób na rekonstrukcję mózgu, proszę o sygnał. Od razu się do tego zastosuję. Od 13 lat, dzień w dzień Grzegorz pracuje z różnymi ludźmi nad poprawą swojej mowy, zrozumieniem tekstu pisanego, nauki dodawania i odejmowania w zakresie 20, a potem 100. Nikt do tej pory nie znalazł tabletki na chorobę Grzesia, na afazję. Ale jeżeli w Ministerstwie chcą Państwo usunąć wszystkie bariery, proszę pomyśleć też o Grzesiu. Jego bariera tkwi głęboko w głowie. Nie da jej się naprawić przy pomocy pstryknięcia palcami – no chyba, że o czymś nie wiem.

 

I teraz dochodzimy do sedna moich rozważań „Warto wyjaśnić, czym jest nauczanie indywidualne. Organizuje się je wyłącznie dla dzieci i młodzieży, którym stan zdrowia uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły. Organizuje się je na czas określony – do chwili, aż stan zdrowia ucznia poprawi się i będzie mógł on uczęszczać do szkoły. Jeśli stan zdrowia niepełnosprawnego ucznia uniemożliwia lub znacznie utrudnia mu chodzenie do szkoły, uczeń ten obejmowany będzie indywidualnym nauczaniem w domu rodzinnym” Rozumiem, że według Państwa, Grzegorz jako dziecko afatyczne, nie nadaje się do uczenia na dotychczasowych zasadach – jego choroba utrudnia mu uczęszczanie do szkoły. Chociaż nie, Grzegorz do szkoły uczęszczać może (w końcu afazja to nie jest połamana noga), nie może uczęszczać tylko na lekcję, gdy chcemy (my-rodzice i Państwo – jako Ministerstwo ), by coś z tej lekcji konstruktywnego wyniósł. Zatem jak to jest Pani Minister, gdzie jest w tym projekcie rozporządzenia moje dziecko?

 

Szanowna Pani Minister, zakładam, że działa Pani z dobrych pobudek, że nie chce Pani pozamykać dzieci w domu lub w szkołach specjalnych, że chce Pani, by dzieci niepełnosprawne integrowały się ze społeczeństwem, a społeczeństwo nie pokazywało palcami tych dzieci. Zakładam też, że nie boi się Pani, że moje dziecko np. zarazi afazją Krzysia czy Basię. Proszę mi wierzyć, afazja to nie trąd, tym się nie da zarazić. Chociaż z tego, co pamiętam to nawet Jezus nie bał się trędowatych i ich uzdrawiał (Mk, 1, 40-45). Z historii też pamiętamy, iż był już jeden taki "człowiek", który ludzie niepełnosprawnych zamykał…..wiemy też jak to się skończyło.

 



Pani Minister, proszę pamiętać, że cały czas zakładam, iż Pani jak również Pani współpracownicy maja dobre intencję tworząc takie prawo. Nie robią przecież Państwo tego na kolanie, mają Państwo doświadczenie w tym zakresie i wszelkie kompetencję.

06:36, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
List do Pani Minister CZĘŚĆ 2

 

 

 

 

Przez całe życie Grzesia mieszkaliśmy w mieście, w Olsztynie. Niecałe dwa lata temu przeprowadziliśmy się na wieś, do domku. Czyste powietrze, większy metraż – wszystko czego potrzeba. Traf chciał, że nie ma drogi dojazdowej do naszego domu. Po prostu mieszkamy kilka kilometrów za wsią, do wsi jest, do nas już nie. Niestety, nie możemy kupić sobie samochodu terenowego, gdyż cały dodatkowy dochód trafia na konto terapeutów syna. (nie liczymy już na terapię na NFZ, opłacamy terapeutów prywatnie). Zimą, jak również podczas większych opadów deszczu, nie ma szans, bym podjechała swoim samochodem pod naszej „drodze”. Zatem, by syn chodził regularnie do szkoły, codziennie pokonywaliśmy kilometr pieszo do samochodu. Powrót autem też nie wchodził w rachubę, szliśmy pieszo.

 

 

Nasza gmina stara się nam pomóc, jednak wiadomo, że na wszystko trzeba pieniędzy. Są szanse, że niedługo zostanie nam wytyczona droga gminna, jednak do prawdziwej drogi to daleko nam jeszcze.Pisałam w tej sprawie nawet do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa z prośbą o pomoc w stworzeniu nam możliwości, jednak droga gminna nie podlega pod kompetencję tego Ministerstwa. Tu radzić musi sobie sama gmina.

 

 

W związku z powyższym mam zasadnicze pytanie. Czy gmina Purda może wystąpić do pani Minister z prośbą o sfinansowanie zakupu samochodu terenowego dla nauczycieli, by ci, zgodnie z prawem (które ma wejść) uczyli moje dziecko w domu? Z tego co wiem gmina w swoich zasobach nie posiada takiego samochodu dla nauczycieli, a inaczej, proszę mi wierzyć, nie da się do nas dojechać. Chyba, że Pani Minister zakłada, że nauczyciele będą szli pieszo 5 km, by uczyć Grzegorza 45 minut. Nie wiem jaki jest zamysł Pani Minister, ale proszę mi powiedzieć, kto będzie odpowiedzialny, gdy nauczyciele nie przyjadą do syna na lekcję (bo nie ma po czym jeździć; bo samochód zabiera mąż, a żona-nauczycielka nie ma drugiego; bo nauczyciel nie ma prawa jazdy; bo do nas żadna komunikacja publiczna nie dojeżdża) – dyrektor szkoły, a może nauczyciel, bo chyba nie my – rodzice? Czy weźmie Pani, Pani Minister, na swoje barki odpowiedzialność za brak nauki mojego niepełnosprawnego dziecka? Proszę o jasną odpowiedź.

 

z poważaniem

 

 

Małgorzata Gadomska

 


 

do wiadomości:

 

Dyrektor Szkoły w Szczęsnym - Pani Marzena Bartosek

Wójt Gminy Purda - Pan Piotr Płoski

Warmińsko-Mazurski Kurator Oświaty - Pan Krzysztof Marek Nowacki

Rzecznik Praw Dziecka - Pan Marek Michalak

 


 

 

LIST WŁAŚNIE ZOSTAŁ WYSŁANY DO PANI MINISTER!!! czekam na odpowiedź.

 


06:34, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 maja 2017
Trzeba być PRZECIĘTNYM !!!!!

Witajcie!

I znowu polityka wkrada się na bloga Grzesia, chociaż powinna logopedia w każdym możliwym wydaniu. A to wszystko za sprawą dzisiejszej akcji w stolicy 

 

protest

 

Dzisiaj w Warszawie, rodzice dzieci niepełnosprawnych okażą swój sprzeciw przeciwko pomysłom obecnego rządu. Czy coś to da? Czy Pani Minister stwierdzi - o rzeczywiście, rodzice mają rację, nie brniemy dalej w ten nonsens. Trochę się zapędziliśmy, ale spoko - wycofujemy projekt i będzie jak dawniej. Czy Ktoś z Was wierzy, że tak będzie?

 

MEN

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej informuje zdesperowanych Rodziców, że nauczanie indywidualne nie jest dla dzieci niepełnosprawnych. Dzieci niepełnosprawne trafiają do klasy, gdzie się integrują z dziećmi, słuchają nauczycieli, robią notatki, a potem....mają dodatkowe zajęcia wspomagające ich rozwój.

I tu zaczynają się schody. Bo Grzegorz sam nie zrobi notatek, nie wysłucha ze zrozumieniem, nie wychwyci ważnych informacji z potoku słów nauczyciele. Grzegorz rozwija się we własnym tempie, robi postępy, ale nie aż takie, żeby mógł pójść do klasy.

Choroba Grzesia to nie jest grypa, to jest uszkodzenie mózgu przy porodzie. Niedotlenienie spowodowało niewielkie szkody, raptem nie ma połączenia między neuronami jakieś 1,5 cm. Ale te 1,5 cm to braki na połączeniu trzech płatów w mózgu. A to już powoduje wielkie szkody. Szkody w kojarzeniu, pisaniu, pamięci. Gdy dowiedziałam się o tym wszystkim, byłam szczęśliwa, że to TYLKO mowa, a nie np. ruch. Że moje dziecko chodzi, biega, wspina się tam gdzie potrzeba i gdzie nie trzeba, a nie jest przykuty do wózka. 

Ale okazuje się, że wózek byłby zbawieniem dla edukacji mojego dziecka. W Polsce są szkoły przygotowane dla takich dzieci, są robione podjazdy, udogodnienia w toaletach.....gorzej z podjazdami w mentalności polityków, tworzących prawo dla afatyków.

Bycie rodzicem dziecka niepełnosprawnego to ciągła walka - o terapię, o pieniądze na nią, o szkołę. My swego czasu walczyliśmy nawet o to, by Grzegorz mógł pisać drukowanymi literami, a nie pisanymi. Udało się, ale tylko dlatego, że Pani neurolog wydała odpowiednie zaświadczenie. Wychowawca nie chciała się zgodzić na takowe, bez odpowiedniej "podkładki". 1,5 miesiąca latania po wszystkich świętych dało rezultat. Grzegorz oficjalnie, jako drugoklasista, mógł pisać drukowanymi literami. WOW.

A teraz co - kolejna walka, kolejne schody. O to, żeby Grzegorz mógł chodzić do szkoły, miał kontakt z dziećmi (chociażby na przerwach), miał kontakt z pomocami szkolnymi (bo jakoś sobie nie wyobrażam, żeby nauczyciel chemii przywoził do nas wszystkie rozpuszczalniki i inne związki chemiczne, a nauczyciel w-fu piłki lekarskie i pachołki). Walka trwa, czy ją wygramy - pokaże przyszłość.

Ale tak abstrahując od wszystkiego - czy naprawdę rodzic musi o wszystko walczyć? Czy rodzic musi być specjalistą od prawa, ustaw, rozporządzeń ? Czy musi wiedzieć gdzie pójść, by dostać dany dokument? Marzy mi się świat, w którym rodzic chorego dziecka idzie do pediatry i ten mówi "Proszę iść do urzędu A, tam dostanie pani kwitek X. Dzięki temu kwitkowi dostanie pani terapię dla dziecka, pomoc odpowiednich terapeutów jak również pomoc dla pani - jeżeli sobie pani nie poradzi w którymś momencie z chorobą pociechy".

Świat idealny gdzieś istnieje, tylko dlaczego nie u nas?

Póki co, dziś w stolicy, Rodzice walczą o lepsze jutro dla swoich dzieci. Jestem z nimi, chociaż w domu. A ja, ze swej strony, póki sił mi starczy i zdrowia, będę walczyła o Grzesia, o jego edukację, dobry start w życie i o to, by w tym życiu był szczęśliwy. I żaden minister mi w tej walce nie przeszkodzi.

 

pozdrawiam

 

Gosia - matka

05:49, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 maja 2017
A tymczasem, w naszym ogródku......

Witajcie Kochani!

Polityka polityką, ale co się stało w naszym ogródku.....ot, to dopiero wydarzenie. Ale od początku.

W zeszłym roku (musicie uwierzyć, 19 października !!! chociaż strój wskazywałby na lato), sadziliśmy sobie z Kubą kwiatki wokół naszego domku. Praca nie była łatwa, ziemia była twarda, my bez doświadczenia, ale za to z chęciami i zapałem. Daliśmy radę.

 

cebulki cebulki

sprzęt ogrodnika robię dziurę

łopata w ruch Kuba też dzielnie pomaga

 

No i posadziliśmy. Trochę nam pomogła mama, ale gro prac wykonaliśmy sami. Potem przyszła prawdziwa jesień, biała zima, wiosna (chociaż niektórzy mówią, że to znowu jesień) i oto co pojawiło się na miejscu naszych nasadzeń.....

 

wiosenne kwiatki wiosenne kwiatki

tulipany wiosenne kwiatki

i znowu tulipany jeden tulipan padł

ciekawe jaki to bedzie kolor tulipany

 

No i co, ładne nam kwiatki porosły, co? Chyba jednak nie wszystkie, które posadziliśmy, ale to był nasz pierwszy raz. Następnym razem będzie lepiej.

 

Kochani! Trzymajcie się ciepło, kiedyś ta wiosna musi w końcu nadejść. I uważajcie na kleszcze - podobno tego robactwa bardzo dużo już jest.

Na przekór pogodzie za oknem

pozdrawiam Was wiosennie

Grzegorz ogrodnik

 

 

środa, 03 maja 2017
Dziękuję za Wasz 1%

Witajcie Kochani!

Jak co roku BARDZO chciałbym Wam podziękować za Wasz 1% przekazany na moją rzecz. Ten maleńki procencik to 100% zastrzyk pieniędzy dla mnie na ciągłą i intensywną terapię. Ten 1% pozwala moim Rodzicom opłacić z góry część moich zajęć logopedycznych z Panią Dorotką. To wielka pomoc dla nas, chociaż to tylko 1%.

Jeszcze raz Wam BARDZO dziękuję. Pieniądze prawdopodobnie na moim subkoncie pojawią się koło listopada, ale to już niedaleko :))

 

u Pani Dorotki Modzelewskiej

 

To właśnie dzięki Wam robię takie logopedyczne postępy - dzięki raz jeszcze.

 

Wasz pracowity Grześ

Tagi: 1% podatku
04:48, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
1% małe zdjęcie