RSS
wtorek, 29 maja 2012
EKOLOG NA 102!

Kochani!

Jestem ekologiem, dbam o środowisko, segreguję śmieci, nie wyrzucam śmieci na ulicę tylko do kosza, nie krzyczę w lesie i nie depczę robaczków. A ostatnio nawet posadziłem dwa drzewka pod domkiem. A było to tak....

Mam bardzo serdecznego Przyjaciela Stanisława. Stanisław jest już dorosły, ale nadajemy na tych samych falach. Dbamy o naszą małą ojczyznę, czyli każde o swoje osiedle. Stasiu nawet napisał list w tej sprawie w jednej gazecie.

Tego roku znowu zasadzę kilka drzewek i krzewów.(...) Niech Olsztyn będzie zielony wbrew dziwacznym, betoniarskim tendencjom. W Nowym Jorku zakładają ogródki i trawniki na dachach. Sadzą nie tylko trawę i drzewka, ale nawet warzywa, które potem sprzedają. Świeże i zdrowe, z hodowli hydroponicznych. 22 kwietnia będzie Międzynarodowy Dzień Ziemi, to kolejna dobra okazja do zazielenienia Olsztyna. Kocham Olsztyn zielony. Nie poddam się, będę co roku sadził drzewa, aż do końca świata, a nawet jeden dzień dłużej . (http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,11330000,Czytelnik__Nie_licze_na_wladze__Sam_zasadze_drzewo_.html)

 

No i sobie pomyślałem - jak Stasiu może to ja też. Mama kupiła mi dwa drzewka, pożyczyła łopatę od sąsiadów i dała wolna rękę. Miałem za zadanie wykopać dwa dołki, wyciągnąć drzewka z doniczek, włożyć w dołki, zakopać i gotowe. Wiecie co, to wcale nie było takie trudne, sam wszystko zrobiłem! Mama jak zwykle robiła fotki:) które teraz z przyjemnością Wam pokażę.

 

Tu się nie mogę zdecydować gdzie drzewka posadzić (a właściwie to mama nie może się zdecydować).

drzewko

 

A może jednak w innym miejscu ...

drzewo

 

Jednak kopię tutaj!

kopanie Grzes i łopata

druga dziura grzes i drzewko

drzewka

 

Kochani! Trzymajcie kciuki, żeby się drzewka przyjęły i urosły. No i oczywiście, żeby nikt nie ukradł moich drzewek.

 

Dziękuję mojemu Przyjacielowi Stasiowi, że tak dba o mój Olsztyn.Postaram się i ja.

 

pozdrawiam Was zielono

Grześ



10:40, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 maja 2012
Od planktonu do lodówki - część II

Witajcie Kochani!

Zanim zacznę kontynuować opowieść o powstawaniu eye q sprawa organizacyjna. Kilka Cioć pyta się mnie skąd mam moje eye q - w sensie z jakiej apteki. Drogie Ciocie, ja mam eye q z lodówki, nie z apteki. Pewnie, gdyby bloga pisała mama dałaby jakieś namiary (http://www.apteka-melissa.pl/produkt_eye-q-plyn-cytrusowy-200-ml_3176.html), ja niestety nie znam namiarów na żadne apteki - ale do kuchni idzie się prosto i w prawo, łatwo znaleźć:).

Wczoraj pisałem Wam o początkowym etapie powstawania eye q. No i utknąłem na czyszczeniu rybek. Wiecie, nadal nie wiem jak oni je czyszczą, ale od czego jest Pani Olga - przysłała ściągę:) Pozwolę sobie zacytować....

 

Opis procesu produkcji eye q

 

Proces produkcji można podzielić na 6 etapów:

 

  1. Połów

  2. Czyszczenie

  3. Mrożenie

  4. Filtracja

  5. Czyszczenie parą wodną

  6. Gotowy preparat

 

    1. Ryby są specjalnie wybierane pod kątem zawartości kwasów tłuszczowych. Do eye q, który jest bogaty w EPA, stosuje się sardynki i sardele z południowych oceanów (Spokojnego i Atlantyckiego). Equazen ma własnych lokalnych przedstawicieli, którzy kupują od lokalnych rybaków, nie od dużych przemysłowych kutrów.

 

    1. To jest proces oczyszczania z różnych protein rozpuszczalnych w wodzie. Do oleju dodajemy sodę, która reaguje z tymi substancjami tworząc łatwą do usunięcia, mydło-podobną substancję.

 

    1. To jest proces pozwalający usunąć z oleju nasycone kwasy tłuszczowe. Olej jest schładzany do temperatury poniżej 0ºC, przy której nasycone kwasy tłuszczowe wytrącają się i mogą zostać usunięte. Olej z sardynek wykorzystywany w eye q może zawierać do 35% nasyconych kwasów. Tracimy na objętości, ale olej jest teraz bardziej przejrzysty i jeszcze bardziej czysty.

 

    1. W tym procesie eliminowane są proteiny i inne substancje lotne odpowiedzialne za brzydki zapach. Olej jest mieszany ze specjalną glinką robioną z popiołu wulkanicznego. Jest to naturalne źródło węglanu wapnia, który łączy się ze wszystkimi niepożądanymi zanieczyszczeniami tak, aby łatwo je było usunąć. W tym procesie usuwane są ewentualne resztki metali ciężkich i toksyn.

 

    1. Ostatnie czyszczenie przez proces deodoryzacji. Olej, który znajduje się prawie w próżni, jest uderzany strumieniem pary pod ciśnieniem blisko 20 atmosfer. Takie zderzenie z parą usuwa z oleju ostatnie resztki zanieczyszczeń, w tym resztki glinki pozostałe z poprzedniego procesu. Po deodoryzacji olej jest praktycznie pozbawiony rybiego smaku i zapachu.

 

    1. W trakcie procesu uzyskiwania oleju nie są dodawane żadne sztuczne bądź chemiczne środki, a ew. zanieczyszczenia zostają usunięte. Ten proces gwarantuje, że olej pozostaje w swojej niezmienionej formie, jak chciała natura.

 

No i co-rozumiecie coś z tego, bo ja NIE!!!! Ale ja jestem jeszcze dzieckiem, więc mogę nie łapać jeszcze kilku rzeczy. Zdziwiło mnie tylko jedno - jak to jest, punkt 6 jest już końcem. Nic nie rozumiem, a gdzie lodówka.....Z tego wynika, że dzieci powinny chodzić do zakładu po eye q, a nie do lodówki.

Pozwólcie, że uzupełnię informację. Widzieliście w czym jest eye q, no pewnie - w butelce. A widzieliście znaczek, który tam jest? To się nazywa logo. Dzięki logo wiadomo co to za produkt. Wiedzieliście? A wiedzieliście, że moje miasto też ma swoje logo, muzeum dla dzieci też ma, logo ma nawet moja ukochana czekolada. Podobno teraz jest jakaś impreza sportowa - Euro 2012. I to spotkanie towarzyskie też ma swoje logo.Ciekawych rzeczy dowiedziałam się przy tak zwanej okazji:)

logo

 

Tylko skąd to logo wie jak ma wyglądać? Myślicie, że samo się wymyśla.....a nie-logo wymyśla grafik komputerowy. To taki sprytny pan/pani, która w komputerze potrafi stworzyć wszystko, chociaż tak naprawdę tego nie ma. Czy widzieliście kiedyś Morze Bałtyckie w górach albo dom do góry nogami (a nie, rzeczywiście, ten naprawdę istnieje:). Chciałem Wam tylko powiedzieć, że grafik komputerowy jest bardzo mądry (ciekawe czy bierze eye q?) i cuda tworzy w komputerze. Logo to też jego zasługa!

grafik komputerowy

 

No i teraz mamy całość - płyn i buteleczki z logo eye q. Gdy już płyn znajdzie się w tych fajnych buteleczkach z tym fajnym logo, trafia do....lodówki? NIE!. Produkt trafia do hurtowni. Hurtownia to taki wielki budynek, gdzie są różne produkty. I z tejże hurtowni produkt trafia dalej. Ale przecież żadna mama nie idzie do hurtowni i nie prosi o 2 buteleczki eye q. W każdej hurtowni jest pani sekretarka, która odbiera telefony (i robi jeszcze wiele innych rzeczy - wszystko co szef każe:) i przyjmuje zamówienia. "300 buteleczek do Krakowa - już wysyłam" "400 do Olsztyna - już poszło". To jest bardzo ważna praca, nie można się pomylić!

hurtownia

 

No ale przecież sekretarka nie zawozi sama eye q do lodówki. A właśnie, czy teraz eye q trafia do lodówki....sam nie wiem. Wiem natomiast, że po paczki przyjeżdża kurier swoim wielkim samochodem i zabiera do.....(kto zgadnie?) ... do aptek (pewnie, żartowałem, że nie wiem:)).

paczka

 

Podobno są apteki tradycyjne i internetowe. Tradycyjne apteki znam, bo wiele razy tam bywałem z mamą, ale był ktoś w aptece internetowej - jak można zmieścić wielką aptekę w kablu. Nie wiem, ale może kiedyś się dowiem. W aptece pracuje aptekarz (chociaż słyszałem też jak chory mówili do pani tam pracującej - pani magister). W każdym razie osoby tam pracujące są bardzo mądre (na mur beton piją eye q), wiedzą wszystko na temat chorób i leków i nawet wiedzą jaki lek dać na jaką chorobę. Co prawda czasem dostają ściągę od lekarzy (to się nazywa recepta), ale i tak mam wrażenie, że są super mądrzy nawet bez karteczki od medyka!

 

apteka

 

No i teraz mama idzie do apteki i kupuje eye q (chociaż powiem Wam szczerze, że moja mama kupuje ten płyn tylko w aptekach internetowych - podobno jest taniej. Ale ja się nie znam, wierzę na słowo!)

Tylko teraz mam problem - kto jest najważniejszy w całej tej produkcji? Rybak czy może sekretarka. A może kurier? Albo aptekarz? 

Najważniejszy w tej produkcji jest mój tata. Gdyby nie ciężka praca taty to mama nie miałaby pieniędzy na eye q.

pozdrawiam Was rybnie

grzes

czwartek, 24 maja 2012
Od planktonu do lodówki - część I

Witajcie!

Nawet nie wiecie jaka mnie niespodzianka spotkała. Pani Olga z firmy Qpharma Sp. z o.o. przysłała mi 4 buteleczki eye q i naklejki!!!! Dostałem też liścik, ale nie powiem Wam co tam jest napisane - to tajemnica:). Bardzo dziękuję za pamięć.

eye q

 

Ale wiecie co - zacząłem się zastanawiać skąd Pani Olga miała te buteleczki eye q, wyciągnęła z szafy czy co?! Ale od czego jest moja mama - przygotowała mi (przy pomocy Pani Olgi) proces powstawania eye q. Chcecie wiedzieć jak powstaje ten płyn, ja już wiem i chętnie się podzielę swoją wiedzą:).

Eye q powstaje m.in. z rybek. Rybki pływają w morzu, a morze jest na świecie. Nie wiem czy wiecie, że rybki do eye q pływają w Oceanie Spokojnym i Atlantyckim. Ja nie wiedziałem, ale teraz już wiem.....

swiat

 

Rybki, żeby żyć muszą jeść. Rybki jedzą plankton. To takie małe drobinki pływające w morzu, które są na początku łańcucha pokarmowego. Pytałem się mamy czy Kuba lubi plankton, ale okazało się, że nie lubi.

plankton

 

No i teraz zaczyna się prawdziwa historia - plankton jest zjadany przez rybki. Sardynki bardzo lubią te żyjątka, jedzą je i rosną. Zresztą muszę Wam powiedzieć, że sardynki są potem bogate w EPA (ciekawe czy to przez ten plankton?:)

Omega-3 EPA

Omega-3 EPA jest kwasem tłuszczowym funkcyjnym i jest niezbędny przy przekazywaniu informacji między komórkami mózgowymi, z widoczną rolą w kontrolowaniu nastroju. EPA stabilizuje obecność omega-3 DHA w błonach komórek nerwowych. Przy zwiększonej obecności EPA obniża się poziom fosfolipazy A2, enzymu odpowiedzialnego za uwalnianie DHA z błon komórek nerwowych. (http://qpharma.pl/old/?content=dzialanie)

sardynka

 

Jednak nie tylko ludzie lubią sardynki - inne rybki, ptaki i ssaki zjada je bardzo chętnie. (Na pewno chcą być takie mądre jak ludzie). Ale sardynki są inteligentne (w końcu mają dużo EPA w sobie) i pływają w ławicach. Ławice to duże skupienie rybek, w towarzystwie zawsze weselej. Jak one pływają w takich stadach to z daleka wyglądają jak wielka czarna chmura - chcą przestraszyć drapieżniki. Mówią - nie podpływajcie do nas, jesteśmy wielką straszną rybą. Ale drapieżniki nie dają się nabrać, przecież Prima Aprilis nie obowiązuje w wodzie i z przyjemnością jedzą rybki.

Na sardynki polują rekiny, delfiny, ptaki i (co może Was bardzo zdziwić) - robią to w tym samym czasie. Ptaki nie czekają, aż rekiny się najedzą, wszyscy polują w tym samym czasie. Rekiny tak są zajęte sardynkami, że na inne zwierzęta nie polują.

nurek rekin

super grzesiupingwiny

 

Sami widzicie, że jest strasznie dużo chętnych na rybki. Ludzie też chcą jeść to, co zdrowe i pić to, co spowoduje ich wewnętrzny rozwój:). I właśnie dlatego ruszają na połowy. Ludzie, którzy łowią ryby to rybacy (przypominam Wam, że mam miesiąc zawodowy - uczę się więc zawodów przy każdej okazji). Rybacy łowią ryby na kutrach. Dowiedziałem się od mamy, że ryby do eye q nie są łowione na wielkich ogromniastych kutrach, tylko na takich małych. Tylko lokalni rybacy sprzedają rybki z których powstaje eye q.

rybak

 

Potem rybki trafią do czyszczenia. Jeżeli myślicie, że to jest łatwe to zapraszam do domowego czyszczenia rybek. Ryby mają głowy, ości, skórę i tego wszystkiego trzeba się pozbyć. A tych ryb jest strasznie dużo, no chyba, że jest maszyna do czyszczenia ryb. A wiecie, może wymyślili już coś takiego-koniecznie się muszę dowiedzieć.

czyszczenie

 

Ja się dowiem jak to jest z tym czyszczeniem i jutro Wam wszystko opiszę -słowo starszego brata

 

pozdrawiam Was rybnie

Grześ

 




środa, 23 maja 2012
Zawodowy miesiąc

Kochani!

W tym miesiącu, za sprawą mojej Wychowawczyni, uczę się o zawodach. Nawet nie wiedziałem, że tyle zawodów jest na świecie?! Wiedzieliście, że jest pan/pani od lasu, zwierząt, dróg, dzieci, drzew, przyrody, ptaków czy nawet bakterii. No ja nie wiedziałem, ale powoli się dowiaduję tego i owego. To jest strasznie skomplikowane, tyle nazw trzeba zapamiętać, koszmar, mówię Wam.

Ale z drugiej strony - nauczę się, a co?! Gorszy jestem czy jak. Może zajmie mi to więcej czasu (dlatego jest miesiąc zawodowy, a nie tydzień), ale dam radę. Wierzycie we mnie?! Bo mama i moja Pani tak, więc Wy też powinniście.

Już trochę wiem i chętnie się moją wiedzą podzielę z Wami. Chcecie?!

leśnik kelner

kowal zawody

ogrodnik dentysta

 

Sami widzicie, że z tymi zawodami nie jest łatwo, ale można się nauczyć.

 

pozdrawiam Was zawodowo

Grześ

wtorek, 22 maja 2012
DEJNA po raz pierwszy

Witajcie Kochani!

Wczoraj skończyła się moja aukcja charytatywna na Allegro, na której mama wystawiła koszulkę/bodziak od DEJNY. I wiecie co - Ktoś zapłacił za to 49 zł. To chyba dużo, no nie?! Nie znam się na gotówce, ale to podobno wystarczy na zapłacenie 45 minut zajęć terapeutycznych. HURRA!!!!

Strasznie dziękuję:

-DEJNIE (http://www.dejna.pl/), bo przecież gdyby nie Dobre Duszki z tej Firmy, nic by się nie udało

-wszystkim, którzy głosowali na zdjęcie Kuby na fb, dzięki temu wygraliśmy w konkursie na najwięcej lajków

-osobom, które licytowały na mojej aukcji

Kochani! Dzięki Wam to wszystko się udało. Jeszcze raz Wszystkim bardzo dziękuję!!!!

 

DEJNA

 

pozdrawiam Was

Grześ

piątek, 18 maja 2012
Gdzie mieszka? Co lubi?

Witajcie!

Oficjalnie muszę poskarżyć się na moja rodzicielkę - mówi, że nie ma na nic czasu i mało udziela się na tym blogu. Z jednej strony ma rację, bo to mój blog i to jest mój obowiązek, no ale bez przesady...Przecież mama nie pracuje, cały dzień siedzi w domu i się nami opiekuje no i jeszcze marudzi, że doba za krótka. Nie rozumiem kobiet. Co innego tata - on to pracuje....

I właśnie dlatego to ja Wam opiszę kolejną fajna pomoc jaką mama znalazła w naszej szafie (jak kiedyś znajdzie tam słonia to się wcale nie zdziwię:)). Tym razem będzie o zwierzakach. Ale zanim o zwierzakach mam zagadkę dla Was

-Jaki kolor ma śnieg?..................biały

-Jaki kolor ma ściana?....................biała

-Jaki kolor ma kartka do drukarki?......................biała

-Jaki kolor ma krem do rąk?..........................biały

-Co pije krowa..............................................nieprawda, krowa pije wodę:)))

 

Po takim wprowadzeniu chciałem Wam pokazać jak pracowałem z zestawem Gdzie mieszka? Co lubi? wydawnictwa ARSON (http://www.arson.pl/index.php?products=product&prod_id=44). Przede wszystkim fajne w tej pomocy (podobnie jak we wszystkich z tego wydawnictwa) jest pudełko. Nie śmiejcie się, to prawda. Pudełka są żółte (optymistyczne jak słoneczko) i z przodu maja nalepkę co jest w środku. To bardzo pomaga przy szukaniu odpowiedniej pomocy - wiem coś o tym, widziałem cały zestaw u jednej rehabilitantki. Super to wyglądało!

Moje zadanie polegało na dopasowaniu zwierzaków do posiłków i miejsc, gdzie mieszkają. To było proste zadanie, przecież wszyscy wiedzą, że wiewiórka lubi orzechy i mieszka w dziupli. Ale to był tylko początek - chociaż od razu powiedziałem mamie "skończyłem", ta nie odpuściła. Ach te matki.

Ciąg dalszy pracy polegał na dopasowaniu rzeczowników do obrazków. I tu zaczynały się schody, ponieważ trzeba było przeczytać rzeczownik (a nie był podzielony kolorami na sylaby) i dopasować do obrazka. Muszę Wam powiedzieć, że widziałem uśmiech na twarzy mamy, bo nieźle mi szło. Gdy już się z tym uporałem, powiedziałem ładnie "skończyłem" i chciałem wszystko spakować do pudełka. Niestety, była też trzecia część zadania....(powtórzę jeszcze raz, nie rozumiem kobiet, czy ona zawsze muszą mieć ostatnie słowo.....)

Ostatnia część pracy polegała na tworzeniu zdań. W pudełku były dwie plansze, które trzeba było uzupełnić obrazkami i podpisami. Musiało wyjść np. zdania kura mieszka w kurniku czy mysz lubi ser (z obrazkami myszy i sera). I tak ze wszystkimi obrazkami i napisami.

I w końcu skończyłem...mama pochwaliła i puściła mnie wolno.

A oto tradycyjna dokumentacja zdjęciowa - sami zobaczcie jak ciężko pracowałem

gdzie mieszka segregacja

krowa układanie napisów

banany małpa foka lubi ryby

pszczoła mieszka w ulu kartoniki

 

Kochani! Gdybyście mnie pytali to informuję - polecam tę pomoc. Super wykonana na twardym papierze, ładne realistyczne obrazki - co prawda brakowało mi podziału na kolorowe sylaby, ale dałem radę:).

 

pozdrawiam

Grześ

wtorek, 15 maja 2012
Bez czyli NIC

Witajcie Kochani!

Jak Grześ nie mówił to nie mówił, a jak zaczął to dopiero zaczęło się dziać. Dzisiaj chciałabym Wam przekazać parę sformułowań i zdań Grzesia, które pojawiły się niedawno. Zatem do działa:

  1. Grześ świata nie widzi poza Kubą, jest jego starszym bratem, a to zobowiązuje. Mówi np. Kuba moja brata, oczywiście poprawiam go - mój. Mało mnie nie pobije, przecież Kuba to JEGO brat:)
  2. Grześ widzi, gdy braciszek jest śpiący. Oczywiście zakomunikuje mi to....Kuba ący i zaraz mu kołysankę śpiewa Kuba śpi, Kuba śpi... Są marne szanse, że Kuba zaśnie akurat wtedy, na komendę.  Gdyby nie wiedział jak to się robi Grześ go kładzie do łóżka i już! Wtedy Kuba się drze, a Grześ zaraz mówi przepraszam Kuba
  3. Gdyby jakimś trafem Kuba płakał, a Grzesia by przy tym nie było, ten się zaraz pojawia i krzyczy Grześ na ratunek! Lepiej przy Grzesiu nie żartować, że się zabierze jego brata ze sobą - oj, potrafi się chłopak obrazić i mówić nie lubię cioci. (w tym miejscu pozdrawiamy Ciocię Agatę - już ona wie jak rozmawiać z Grzesiem, żeby ten jej nie lubił!)
  4. Rano Grześ wita brata sformułowaniem dzień dobry Kubo. Ten też by się chciał przywitać i dać buziaka Grzesiowi. Jednak nie potrafi się pohamować i zaraz słyszę Kuba je Grzesia. Oj je, kiedyś tak go ugryzł w plecy, że biedak miał parę dni siniaka.
  5. Kuba najchętniej swój wolny czas spędzał by z bratem, a jak ten się uczy to już w ogóle jest raj na ziemi. Grześ mu nie pozwala i krzyczy do mnie Gosia, ratuj Kubę ( w sensie - zabierz braciszka z pokoju), a ja mu na to - już idę (nie da się być zaraz). Niestety jak szybko bym tam była to i tak jest za wolno, dlatego sekundę później słyszę Gosia, słuchaj się Grzesia (oczywiście podłapał moje zdanie Grzesiu, słuchaj się mamy i skutecznie wykorzystuje)
  6. Grześ nauczył się czarodziejskich słów. Gdy tylko wchodzę do jego pokoju mówi Gosia, słucham. Gdy tylko coś zrobi źle to od razu mówi przepraszam. Działa to również w drugą stronę - jak ja coś przeskrobię (np. zmuszam biedne dziecko do nauki, Grześ potrafi mi powiedzieć - niegrzeczna mama, przeproś)
  7. Uczę Grzesia w każdej chwili i w każdych okolicznościach. Na spacerze zobaczyliśmy bez, więc wykorzystałam okazję do nauki. Oto zapis rozmowy matki z dzieckiem:) Matka - co to jest? (pokazuję krzak bzu) Grześ - nie wiem Matka - to jest bez Grześ - co to bez? (jego tradycyjne pytanie, które przyprawi mnie kiedyś o zawał) Matka - to jest bez (jeszcze raz pokazuję krzak). Jak to się nazywa? Grześ - NIC. Wierzcie mi, zanim załapałam o co Grzesiowi chodzi to minęło parę sekund:)
  8. Najtrudniej jest Grzesia zagonić do nauki, jak już pójdzie to pracuje, ale zanim trafi do biurka to się nagadam. Kolejna gadka z Grzesiem   Matka - Grzesiu, idziemy się uczyć Grześ - mowy nie ma. Zaczynam się kontrolować co mówię przy Grzesiu, starszak zaczyna powtarzać to, co usłyszał w domu...oj, może być wesoło:)
  9. Grześ jest typowym niejadkiem, ma swoje ukochane potrawy i basta (chociaż powoli zaczyna się przekonywać do innych, ale bardzoooooooooooooooooo powoooooooooooooooli:). Wczoraj usłyszałam od Grzesia jestem głodny jak wilk (i rzeczywiście, obiad szybko zniknął z talerza)

 

To chyba tyle z nowości u Grzesia. Wiem, że dla innych rodziców to jest norma - gadające dziecko, ale dla nas w domu to jest szok (taki pozytywny oczywiście). Pewnie, że daleka droga przed Grzesiem, ale z drugiej strony - jak daleko już zaszedł!

 

Przy okazji chciałabym wszystkim Zosiom z okazji Ich Święta złożyć serdeczne życzenia - niech każdy Wasz dzień będzie słoneczny i bajeczny. Niech się Wam spełnią marzenia - przynajmniej niektóre:). Przyjmijcie od moich Chłopaków niezapominajki (wszak dziś jest Dzień Polskiej Niezapominajki)

niezapominajka

 

(zdjęcie ze strony http://www.google.com/imgres?hl=pl&client=ubuntu&hs=Kw6&sa=X&channel=fs&biw=1366&bih=682&tbs=isz:m&tbm=isch&prmd=imvns&tbnid=j0y3RFmtqcHJZM:&imgrefurl=http://nikaro.flog.pl/wpis/2747053/dzien-polskiej-niezapominajki&docid=cUNp2EQXa782MM&itg=1&imgurl=http://s3.flog.pl/media/foto/2747053_dzien-polskiej-niezapominajki.jpg&w=660&h=381&ei=T6WxT6TRKMvotQbG2_XUBg&zoom=1&iact=hc&vpx=1031&vpy=356&dur=629&hovh=170&hovw=296&tx=271&ty=104&sig=102059825968554366050&page=1&tbnh=114&tbnw=197&start=0&ndsp=20&ved=1t:429,r:13,s:0,i:99)

 

pozdrawiam Was

 

Gosia-mama

 



02:41, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 maja 2012
Mój wymarzony MIŚ

Witajcie Kochani!

Na fb znalazłem konkurs w sam raz dla Kuby. Trzeba zrobić zdjęcie dziecka z ukochanym misiem - można wygrać kolejnego Przyjaciela do przytulania. Zacząłem się rozglądać po domu, który miś jest ukochanym misiem Brata. Niestety, nie było takiego. Mój braciszek najbardziej lubi OSO. A niestety jeszcze takiego miśka nie miał...więc postanowiłem mu takiego misia zrobić (bo musicie wiedzieć, że potrafię szyć, nie tak jak pewna moja Ciotka, która chciała oddawać płaszcz do krawcowej jak jej się guzik odpruł:).

Pracę zacząłem od szkicu misia na filcu, wycięciu dwóch kawałków. Potem trzeba było tylko wyciąć ogonek, oczy, uszy, brzuszek, buzię, wszystko zszyć i gotowe. Dodatkowo wypchałem jeszcze ogonek, skarpetki, brzuszek i oczy - OSO wygląda jak żywy.

Moja praca została uwieczniona na fotografiach, oczywiście robionych przez mamę. Oto cała fotograficzna instrukcja dla Was:

ogon ogonek

brzuszek oczy

zrenice skarpetki

łapka szycie

zszywanie prawie gotowy mis

 

A tak wygląda gotowy miś OSO

oso


Miś jest idealny do przytulania i kochania.

 

A oto zdjęcie konkursowe - maluch ze swoim misiem:)

Kuba i OSO

 

pozdrawiam

krawiec Grześ:)

 

PS. Konkurs jest organizowany przez Misia Łatka i Poradnik Mamy.

mis łatek

poradnik

 

Może Wy też weźmiecie udział w tym konkursie - trzymam za Was kciuki. A jak się Wam nie uda to sami zróbcie swoim maluchom misie. Ja potrafiłem, a Wy....nie bądźcie jak ta moja Ciotka:).

 

sobota, 12 maja 2012
Warszawa 2012-część IV

Kochani!

To już ostatni wpis o mojej wizycie w stolicy naszego pięknego kraju. Opisałem Wam już słuchawki, muzeum dla dzieci i nawet Kredziaki. Dziś będzie o ZOO.

ZOO to mieszkanie wielu dzikich zwierząt, których byście nie zobaczyli na ulicy czy podwórku. I pamiętajcie - krowa czy owca to nie dzikie zwierzęta, to zwierzęta wiejskie.

Warszawie ZOO przywitało mnie deszczem. Ale ja się nie martwiłem - oprócz nas były tylko zwierzęta i obsługa ogrodu zoologicznego. Bo kto normalny chodziłby na spacerki o 9 rano w niedzielę w deszczu:).

Widziałem wiele zwierząt z bardzo bliska. Wiedzieliście np. że nogi żyrafy są dłuższe ode mnie. A przecież żyrafa ma jeszcze szyję - szok przeżyłem, gdy zobaczyłem te zwierzaki przez szybę.

żyrafa

 

Wiecie , że zebra to nie tylko zwierzę, ale również tak się nazywa przejście dla pieszych. Tylko nie wiem skąd ta zbieżność nazw? Widzieliście kiedyś prawdziwą zebrę, na pewno tak. Przecież ona przypomina konia, a nie plaskate pasy na jezdni....chociaż może chodzi o paski? Zebra ma pasy i przejście dla pieszych je posiada. Już sam nie wiem, język polki jest strasznie skomplikowanym językiem.

zebry

 

Podobno jak moja mama była mała (tylko kiedy to było, chyba jak dinozaury chodziły po świecie:) dowiedziała się, że dzieci przynosi bocian. Kochani, przecież to nieprawda. Widzieliście przecież bociana, widzieliście noworodka - przecież bocian jest za słaby, żeby takie ciężary nosić. Chociaż w ZOO widziałem dużo bocianów, które nie mogły odlecieć do ciepłych krajów - może miały zakwasy po noszeniu bliźniaków...kto wie.

bociany

 

W ZOO była naprawdę bardzo fajnie, zobaczyłem dużo (nie było ludzi, a to znaczy, że nie było kolejek do oglądania) i na pewno tam wrócę. Wam też polecam - specjalnie nie opisuję Wam wszystkich zwierzaków, pojedźcie i sami zobaczcie jakie są tam atrakcje.

pozdrawiam Was

Grześ

21:27, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 maja 2012
Wpis z misją

Kochani!

Dzisiejszy wpis będzie o moim Przyjacielu Franiu. Franek jest moim Kolegą Internetowym, strasznie miłym chłopcem, który teraz potrzebuje Waszej pomocy. Franek mieszka w górach, ma super widok z okna i wielkie podwórko na tyłach domu. Niestety, musi się wyprowadzić z domu. Franek musi być rehabilitowany, a ciągłe dojazdy do terapeutów są bardzo męczące zarówno dla niego jak i dla jego Rodziców.

I właśnie dlatego cała rodzina Frania postanowiła się przeprowadzić, zmienić całe swoje życie tylko dlatego, by Młody mógł być lepiej rehabilitowany. Chyba to się nazywa Miłość.

Rodzice zmieniają pracę, jego siostra zmienia szkołę i zostawia swoich Przyjaciół, Franio zostawia swój ukochany pokój - i to wszystko po to, by się rehabilitować. Ja bym się buntował na taką zmianę. Podejrzewam, że całej Rodzinie musi być strasznie ciężko.

Ale jest problem - muszą sprzedać swój domek. Podobno włożyli w niego dużo swojego czasu i serca, a teraz muszą się z nim rozstać. Szukają KUPCA ze ZDOLNOŚCIĄ KREDYTOWĄ (kto mi wytłumaczy co to znaczy-podejrzewam, że jest to strasznie miły pan z dużą walizką pieniędzy).

Kochani! I tu pojawia się moja prośbą. Dajcie cynk swoim Znajomym, Rodzinie, a może sami chcecie się przeprowadzić (nie zapomnijcie tylko o walizce pieniędzy:) o Franiu. Jego Rodzice chcą pilnie sprzedać dom i dać szansę swojemu Synkowi - pomożecie?

Franio obiecał mi, że jak się szybko wyrehabilituje to popracuje nawet do 80-tki na Wasze emerytury. Kochani! To się Wam opłaca:) Do dzieła!

Żeby Was jeszcze bardziej zachęcić przygotowałem dla Was niespodziankę - fotki domku Frania.

dom Frania kuchnia

kuchnia salon

łazienka pokoj Frania

Więcej zdjęć jest na specjalnym blogu http://dompraktyczny.blogspot.com/ (stamtąd też są zdjęcia zamieszczone u mnie). Wpadnijcie, zobaczcie, polecajcie, a może niedługo Franio będzie miał nowy domek.

Bo przecież najważniejszy jest uśmiech Dziecka

Franio

(zdjęcie z bloga Frania http://dzielnyfranek.blogspot.com/)

 

 

pozdrawiam Was

Grześ

02:12, ja-olsztyn32
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
1% małe zdjęcie