RSS
piątek, 26 kwietnia 2013
Sens ma sens :)

Witajcie Kochani!

Pewnie spodziewaliście się Grzesia, a tu znowu ja. Obiecuję zaraz zmykać, ale koniecznie muszę Wam o czymś powiedzieć. Dzisiaj na fb znalazłam taki oto plakat

 

zabawka z sensem

 

 

No i oczywiście wpadłam do nich na stronę, gdzie przeczytałam to, co następuje

 

Dla kogo szyjemy?

Podopiecznymi Hospicjum są dzieci przewlekle i nieuleczalnie chore, w tej chwili jest to ponad 140 osób. Są to dzieci, których choroby maja podłoże neurologiczne, genetyczne, także dzieci po leczeniu onkologicznym lub po wypadkach. Dzieci są pod stała opieką lekarzy, rehabilitantów i wolontariuszy lecz przebywają w swoich domach wśród najbliższych. Dlatego Fundacja działa na terenie Dolnego Śląska, nie tylko Wrocławia. Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci jest jedynym hospicjum dla dzieci na tym terenie.

Fundacja “Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci”, działa od 2007 roku i jest organizacją pożytku publicznego. Pozyskuje środki na wsparcie podopiecznych Hospicjum. Fundacja dbamy o wiarygodność i rzetelnie dysponuje powierzonymi środkami. Wszystkie sprawozdania merytoryczne i finansowe znajdują się na www.hospicjum.wroc.pl

 

Co będziemy szyć?

W porozumieniu z Panią Adą Kamińską, Menedżerem ds. promocji i wizerunku Fundacji, ustaliliśmy, że dzieciom potrzebne są zabawki sensoryczne, które wzorem, kolorem, fakturą materiału, wypełnieniem, będą działać na zmysły dzieciaków. Będą pobudzać ich wzrok, dotyk, słuch, gdyż większość dzieci ma ograniczone możliwości ruchu i odbierania świata wszystkimi zmysłami.

Zabawki muszą mieć różnorodne faktury (mechate, szorstkie, śliskie, z wypukłościami), rozmaitym wypełnieniem  - lekkim, ciężkim, z większych, mniejszych elementów (fasola, groch, ziarna itp.). Ważny jest też kolor, dla najmniejszych dzieci biało-czarno-czerwone lub biało-czarno-żółte, natomiast dla starszych po prostu kolorowe, radosne.

(http://jakuszyc.pl/uszyj-zabawke-z-sensem/)



 

Oczywiście wpadłam na pomysł, że może sześciany się przydadzą Dzieciakom - okazało się, że tak. Zatem osobista młodzież spać, a matka kawka i do maszyny. Bardzo Was proszę o kciuki, żeby nic nie przeszkodziło mi w tym ambitnym planie.

 

Liczę na Was. (A jutro postaram się zmotywować Grzesia do pisania:)

 

pozdrawiam

Gosia - matka do sześcianu 

18:48, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 kwietnia 2013
To dla Was

Kochani!

Dzisiaj w Sieci znalazłem tekst, który chciałem Wam zaprezentować.

 



“O tym , co jest najpiękniejsze na świecie” 

Słonecznego dnia, na łące tuż obok dębu pasł się Osiołek. Po chwili podszedł do niego żółw, który wracał znad rzeki.
Żółw 
- Moje uszanowanie, szanowny panie Osiołku. 
Osiołek 
- A dzień dobry, dzień dobry... 
Żółw 
- Pozwolisz, że chwilę odpocznę tutaj? Grzałem się na brzegu rzeki, którą, jak wiesz, ogromnie lubię, ale wystraszyły mnie kąpiące się tam dzieci. 
Osiołek 
- O was, żółwiach, mówią że jesteście może wolne i strachliwe, ale także bardzo mądre, gdyż bardzo długo żyjecie. Powiedz mi więc, co jest, według ciebie, najpiękniejszą rzeczą w życiu?
Żółw 
- Jestem jeszcze bardzo młody, gdyż mam zaledwie sto dwadzieścia lat. Ale mój dziadek, który ma przeszło trzysta lat, mówił mi, że najpiękniejszą rzeczą w życiu jest spokój
Osiołek 
- Jak na osła jestem dość stary, gdyż kończę wkrótcę dwadzieścia lat, i mam swoje własne zdanie w każdej sprawie. Jednak moim zdaniem najpiękniejszą rzeczą na świecie jest świeża, soczysta trawa. Bo prawdziwie piękne jest tylko to, co jest smaczne.
Ich rozmowie przysłuchiwał się mały motyl, który właśnie przysiadł na jednej z gałązek.
Motyl 
- Ach, z nas trojga ja żyję najkrócej, bo zaledwie parę dni. Jednak latam tu i ówdzie i widzę wiele. I wiem najlepiej co jest najpiękniejsze na świecie. 
Osiołek i Żółw 
- Co? Co? Powiedz! Powiedz, Motylu! 
Motyl 
- Najpiękniejszą w życiu rzeczą jest taniec w słońcu, wśród kwiatów. Upajanie się ich zapachem. 
Osiołek 
Rozumiem, że przyjemnie jest jeść kwiaty, lecz znajdować przyjemność w ich wąchaniu – przepraszam cię bardzo – to niemądre! 
Dąb 
- Wszyscy nie macie racji. Ja z Was jestem najstarszy i może nie bywam, ale stojąc tu juz kilka setek lat bardzo dużo widziałem. Jeśli chcecie, to wam powiem, co jest najpiękniejsze na świecie. Wśród moich gałęzi uwiły sobie gniazda dzikie gołębie. Gdybyście widzieli, jak gołębica wydziera sobie z własnej piersi puch i wyściela nim gniazdo, aby jej dzieciom było bardziej miękko! Gdybyście widzieli, jak własnym ciałem osłania swe pisklęta przed wiatrem i ulewom! Ach, wtedy zrozumielibyście, że najpiękniejszą rzeczą na świecie jest miłość matki do dziecka.

Nikt się nie odzywał, ale każde z obecnych pokiwało znacząco łebkiem. No tak. dąb ma rację... Nagle do ich rozważań dołączyła się gołębica, o której wspomniał dąb. 
Gołębica 
- Piękna i słodka jest miłość matki, ale jest rzecz piękniejsza nawet od tej miłości. 
Osiołek 
Cóż to może być takiego ? 
Gołębica 
To dłuższa historia. Ale mogę ją wam opowiedzieć. Posłuchajcie: Zeszłej zimy byłam daleko stąd, na południu. Kiedyś w nocy zabłądziłam i znalazłam sięnad pustynią. Z dala było słychać jak 
gdyby huk piorunów. Ale to nie były pioruny. 
Osiołek 
Wiem, wiem. To jedni ludzie strzelali do drugich z wielkich, żelaznych rur. To była wojna. A rury to armaty! 
Gołębica 
- Leciałam nad pustynią i nagle zobaczyłam dwóch ludzi wlokących się po rozpalonym piasku. Byli to żołnierze. Jeden z nich był ciężko ranny, a drugi dźwigał go na plecach. Mieli trochę wody, 
ale był to zapas , który mógł wystarczyć tylko na parę dni dla jednego człowieka. I oto – posłuchajcie - kiedy zdrowy dawał rannemu wodę, ten udawał tylko, że pije, aby nie zabrakło jej dla przyjaciela. 
Osiołek 
- A to głupiec! Jeśli mu dawano pić, to dlaczego nie pił i udawał tylko, że pije? 
Gołębica ciągnęła swoją opowieść. 
- Nie odłączyłam się od nich, gdyż karmili mnie okruszynami sucharów i dawali mi co pewien czas parę kropel wody. Po trzech dniach ranny żołnierz stracił przytomność i zaczą mówić w gorączce, że musi całą wodę zachować dla przyjaciela. W ten sposób uratuje przynajmniej jego. 
Żółw 
- A to głupiec! Co by mu przyszlo z uratowania tamtego, jeżeli by sam przy tym zginął? 
Gołębica 
- Zginęliby obaj, ale na szczęście natknęli się wkrótce na towarzyszy z oddziału. Byli uratowali. 
Osiołek 
- To bardzo dobrze, że ich uratowano. Ale mówiłaś, że opowiesz nam o najpiękniejszej rzeczy na świecie, O rzeczy piękniejszej nawet od świeżej, soczystej trawy... 
Żółw
- I od spokoju. 
Dąb 
- I nawet od miłości macierzyńskiej... 
Motyl 
- I od tańca w słońcu... 
Gołębica 
- Tak. To właśnie było najpiękniejsze ze wszystkiego, co widziałam w życiu. 
Osiołek 
- Słowo daję, że ani w ząb nie pojmuję, o co tu chodzi. Gdzie tu najpiękniejsza rzecz na świecie? Nic nie rozumiem. 
Żółw 
- Ani ja! 
Motyl 
- Ani ja! 
Dąb
- Ani ja! 
Gołębica 

- Przecież najpiękniejszą rzeczą na świecie jest wielka, prawdziwa przyjaźń i pomoc drugiemu człowiekowi.

Grześ z sercem

 

DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE MOIMI PRZYJACIÓŁMI

Grześ

09:20, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 kwietnia 2013
Ekologia w szkolnym wydaniu-odsłona druga

Witajcie Kochani!

Dzisiaj będzie o szkole, a właściwie o moich lekcjach. Nie myście sobie, że jak mam lekcje tylko z moją Panią Elą to nic nie robię. O nie! To są normalne lekcje, a powiedziałbym nawet, że bardziej intensywne. W ciągu 8 godzin lekcyjnych w tygodniu muszę poznać materiał, który moi koledzy poznają w ciągu dwudziestu paru. Nie ma mowy o zabawie.

pod szkołą

 

Ostatnio w szkole był mój ulubiony temat - ochrona przyrody. Nauczyłem się tego od rodziców - oszczędności wody, prądu, recyklingu. No i mogłem się wiedzą pochwalić przed Panią. 

Opowiadaliśmy sobie, co szkodzi naszej planecie, a co jest dla niej dobre. Co trzeba robić by ją chronić i na co zwracać uwagę, by było jeszcze lepiej. Już dużo ludzi dobrego zrobili, ale jeszcze wiele przed nami. 

Zresztą zobaczcie sami jak ładnie pracowałem na lekcji. Pani Ela fotografowała moje poczynania naukowe - za co bardzo Jej DZIĘKUJĘ.

 

LEKCJA LEKCJA

EKOLOGICZNA LEKCJa encyklopedia

 

I na koniec mam jeszcze prośbę do Was - zamiast samochodu wybierajcie rower lub własne nogi. Po co zanieczyszczać przyrodę - lepiej się dotlenić, złapać kondycję i zaoszczędzić na benzynie. (obiecałem mamie, że Wam to napiszę - już daaaaaaaaawno nie jechałem do szkoły autem, pieszo chodzę i już sobie to chwalę)

 

pozdrawiam

Grześ-ekolog

 

PS. Mama szykuje na jutro kolejną ekologiczną akcję - już się nie mogę doczekać :)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Dzień Ziemi - odsłona pierwsza

Kochani!

Dzisiaj nasza Ziemia ma swoje święto - i właśnie dlatego powstał ten wpis. Właściwie to nie jest mój wpis tylko mojego Przyjaciela - Stasia. Pozwolę sobie zacytować prawie w całości co przeczytałem na blogu http://czachorowski.blox.pl/2013/04/O-wypalaniu-traw-na-Dzien-Ziemi.html. Mam nadzieję, że weźmiecie sobie te słowa do serca. Ja na pewno.

 

pasikonik

(...)

 Wiosną, kiedy nie ma jeszcze rozwiniętej roślinności a pozostały „suche” trawy i rośliny zielne z ubiegłego sezonu, łatwo o pożar i szybkie roznoszenie się ognia. Po pierwsze jest to zagrożenie dla ludzi i ich dobytku. Po drugie w ogniu ginie bioróżnorodność: giną rośliny, nasiona (diaspory w szerszym ujęciu), kiełkujące nowe zioła i drzewa, ginie bardzo dużo małych zwierząt. Nie mają szansy ucieczki. Ginie wiele owadów, ślimaki, giną płazy, gady, drobne ssaki w tym jeże. Straty tej różnorodności biologicznej szczególnie dotkliwe (z przyrodniczego punktu widzenia) są w miastach, na przedmieściach i w krajobrazie rolniczym.

We współczesnym antropogenicznym krajobrazie wiele siedlisk jest pofragmentowanych i izolowanych. Jeśli w pożarze traw giną małe zwierzęta, zamieszkujące na takiej wyspie siedliskowej (izolowanej drogami i „betonem”), to potem nie mają skąd zasilić lokalną populację inne osobniki, z innych siedlisk (z innych subpopulacji), bo trudno tam dotrzeć. Giną więc nie tylko osobniki ale i całe populacje.

(...)

W wypalaniu marnowana jest także martwa materia organiczna. Ta „sucha trawa” jest bazą pokarmową dla wielu małych bezkręgowców jak i bakterii oraz grzybów. Potem te gatunki nie mają co jeść i giną lub jest ich bardzo mało. W konsekwencji jest mniej pożywienia dla ptaków, nietoperzy innych bezkręgowców itd. Po co dokarmiać ptaki chlebem, czy nie lepiej nie niszczyć im naturalnego pożywienia? Grabimy z liści trawniki jesienią, wiosną wypalamy resztki tego, co przetrwało. Z ekologicznego punktu widzenia to marnotrawstwo i bezmyślność. W końcu wypalanie traw wyjaławia glebę i przyspiesza erozję gleb. Przy ulewnych deszczach woda szybciej będzie spływać, co grozi lokalnymi podtopieniami

Dlaczego ludzie wypalają trawy? Pewnie w części dla zabawy, w części z tak zwanej głupoty. Gdy w pożarze znika martwa materia organiczna i odsłania się goła ziemia, wtedy szybciej widzimy wschodzące nowe rośliny. Wydaje się więc, że pożar przyspiesza wzrost roślin. Ale pod „suchymi” kępami traw także wzrastają nowe rośliny tylko nie rzucają się tak w oczy.

Z wypalaniem traw jest jak z leczeniem przez puszczanie krwi. Teraz mamy znacznie lepsze sposoby medyczne niż te dawne archaiczne rodem z neolitu czy epoki brązu. Podobnie jest z pielęgnacją zieleni - teraz mamy znacznie lepsze sposoby niż wypalanie.

Owszem, są sytuacje, gdy trzeba trawy wypalać. Ale są to nieliczne, kontrolowane wypalania, prowadzone przez przyrodników, aby w niektórych sytuacjach powstrzymać sukcesję ekologiczną i tworzyć warunki dla utrzymania się muraw kserotermicznych. Zwłaszcza wtedy, gdy znika wypas (zwierzęta wypasane zjadają trawę). Ale takie kontrolowane wypalanie nie są domeną naszego regionu. U nas, z głupoty i zabawy, giną rośliny, zwierzęta i dobytek ludzki. Na dodatek uwalniamy gazy cieplarniane, przyczyniając się do potęgowanie niekorzystnych zmian klimatu. Warto o tym pamiętać nie tylko w Dniu Ziemi.

 

pozdrawiam wiosennie

Grześ - ekolog

 

PS. A jutro ciąg dalszy ekologicznych przygód :)

Tagi: ekologia
16:37, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 kwietnia 2013
Pytajnik

Witajcie!

Bardzo Was przepraszam, że tak dawno nie pisałem, ale chyba przesilenie mnie dopadło. Ale teraz już piszę i chcę Wam napisać dlaczego znowu zdziwiłem rodziców.

Otóż wymyśliłem sobie, że chciałbym taką specjalną konsolę do grania. Ale niestety okazało się, że ona strasznie dużo kosztuje. A ja nie mam tyle pieniędzy - więc mama dała mi skarbonkę, żebym sobie uzbierał potrzebną kwotę pieniędzy. Niestety, skarbonka sama nie chce się napełniać - trzeba ją zasilać. A każdy sposób dobry. Wpadłem na wspaniały pomysł.

Jadę z mama do pani logopedki i pytam się mamy czy pani ma pieniążki.

-Ale Grzesiu, to my płacimy pani za to, że Cię uczy...

-CO??????????????!!!!!!!!!!!!! - ja naprawdę o tym nie wiedziałem.

 

Serce i Rozum

 

Dostałem od swojej Pani Marty (kiedyś mnie uczyła w przedszkolu) ulotkę. I tam był rysunek mózgu. Zacząłem o tym rysunku rozmawiać z mamą.

-Czy mała dzidzia w brzuchu ma mózg?

-Tak

-Czy zwierzęta mają mózg?

-Tak

-Czy samochód ma mózg?

-Nie, samochód ma silnik

-Auto ma nos

-?-mama wykazała zdziwienie

-Tak gdzie silnik tam nos - wytlumaczyłem

-Czy robot ma mózg?

-Nie, robot ma układy scalone

-Co to układy scalone?

-Tata Ci wytłumaczy.....

 

Ja naprawdę lubię wszystko wiedzieć. Więc się pytam.

-Dinozaury nie istnieją?

-Nie - potwierdziła mama

-Duchy nie istnieją?

-Nie

I teraz mam zagwostkę - jeżeli jedno i drugie teraz nie istnieje, to dlaczego kości dinozaurów są w ziemi, a duchów nie. Muszę zgłębić temat.

 

Ostatnio stwierdziłem, że Coca-Cola jest pyszny. Pyszna Grzesiu. Ty lubisz Coca-Cola? Nie. Ciekawe tylko dlaczego mama powiedziała, że jest pyszna.

 

Znam nowe słówko:). Powiedziałem ostatnio mamie, że 

Pingwiny jadają ryby.

oraz wytłumaczyłem znaczenie wyrazu

Las - dużo drzew.

ale pytam się o trudne słówka

Jak nazywa się wielbłąd z jednym garbem? I wiecie co, mama nie pamiętała :)

 

Kolejna gadka z mamusią

-Delfin to ssak?

-Tak

-Rekin to ssak?

-Nie, ryba

-Wąż to ssak?

-Nie, to gad.

-Co to gady?

-To np. wąż.

-Gady lubią ssaki?

-Tak, jeść. Np. wąż zjada mysz.

-A wąż lubi pingwiny?

-Nie za bardzo. Pingwiny lubią wodę, a węże nie.

 

Rozmowa z mamą w aucie

-Czy wielbłądy mają wodę w garbach?

-Nie

-Wielbłądy lubią pić?

-Tak

-Co wielbłądy jedzą?

-A nie wiem, co jedzą?

-Daktyle

-A skąd to wiesz?

-Miś Muki

(chwilę później)

- A gdzie wielbłądy piją? - pytam się

-No gdzie?

-Oaza

-Grzesiu, a wiesz co to jest fatamorgana?

-Nie

-To taki Prima Aprilis na pustyni

 

Kochani, będę kończyć. Mama musi powtórzyć podstawowe informacje o świecie, a do tego potrzebuje komputeraUmiem się pytać - dlaczego i nie zawaham się tego pytania użyć :)

 

pozdrawiam

 

Grześ - pytajnik

 

 

PS. Nadal nie wiem dlaczego konik morski to ryba a koń to ssak - przecież to koń i to koń..... Konia z rzędem temu, kto mi to wytłumaczy. I nie powie tak jaka mama - bo tak jest i już .

08:43, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 kwietnia 2013
Sześciany terapeutyczne Gadomskiej

Witajcie Kochani!

 

Od razu chciałam zaznaczyć, że tytuł dzisiejszego wpisu wymyśliła spontanicznie pewna ciocia Magda - zatem pójdę za ciosem i opowiem Wam jak dokładnie jest z tymi sześcianami.

szescian

 

Gdy Grześ miał 3-4 latka zaczęła się nasza przygoda z terapeutami - głównie z Integracją Sensoryczną i logopedią. Grześ chodził na te swoje zajęcia, a ja podpatrywałam i dostawałam zadania do domu. Nie muszę mówić, że na początku ogrom wiedzy i zadań lekko mnie przytłoczył, ale z pomocą super terapeutów juniora podołałam:).

guzikowy szescian

Oczywiście, mniej więcej w tym samym czasie, odkryłam różne wydawnictwa i strony z pomocami logopedycznymi i nie tylko. Nie powiem, że nie korzystałam z tych pomocy. Korzystałam, oj tak. Ale....zawsze jest jakieś ale. Niestety, ceny wszelakich pomocy dla dzieci są strasznie drogie (o tym wie każdy rodzic, który chociaż raz próbował coś kupić swoim dzieciakom. A gdy jeszcze dany produkt ma w nazwie słówko terapeutyczne-cena rośnie podwójnie). A drugie ale - nie zawsze to, co z opisu wydawało się wskazane dla Grzesia - takowym się okazywało. A pieniądze już wydane...

czerwony

No i zaczęła się powolna produkcja własna. Pamiętam do tej pory jak naklejaliśmy kolorową krepinę na czarno-białe obrazki ucząc się kolorów z Grzesiem. Tworzyłam i nadal tworzę teksty z podziałem na sylaby  czerwono-czarne, by Grzesiowi było łatwiej czytać tekst. Wiem, że są już książki takowe (mamy je, żeby nie było :), ale naszemu bohaterowi łatwiej przeczytać i zrozumieć tekst o sobie, a nie o jakieś obcej dziewczynce czy chłopcu.

dla maluszka

I powoli dochodzę do głównego tematu moich rozważań - sześcianów. Pomysł przyszedł już dawno, a realizacja mniej więcej trwa od lutego tego roku. Wymyśliłam sobie, że muszę stworzyć coś takiego, czym bawiliby się razem moi synkowie. A że różnica 8 lat to wielka przepaść - zwłaszcza teraz, łatwo nie było. 

różnofakturowy

W pierwotnej wersji miało być tak, że Kuba dostaje swój sześcian z obrazkami, Grześ swój z podpisami adekwatnymi do rysunków z sześcianu Kuby i starszy uczy młodszego - rzuca kostką, wypada jakiś wyraz, Grześ go czyta i szuka u brata. Ale to było na początku :).

dla maluszka

Obecnie sześcianów używamy do zabawy.....w bardzo szerokim tego słowa zakresie. I wszystko zależy od inwencji chłopaków. Staram się,  by Grześ nie kojarzył brył z nauką. Ciągle mu powtarzam, że uczymy Kubę. A że przy okazji starszy skorzysta....to czysty zbieg okoliczności :).

sześcian

Nie myście tylko, że na te pomysły wpadam sama. O nie. Każdy jest konsultowany z jakimś terapeutą Grzesia - nie mogę obarczać tylko jednego moimi zamiłowaniami do brył. To, że Grzesiowe terapeutki jeszcze się do mnie odzywają to uważam za cud. Ja na ich miejscu zmieniłabym numer telefonu i sobie go nie podała.

biały

Niektóre sześciany trafiły już do dzieci. Dostaję informację zwrotne, że zazwyczaj się podobają. "Ale, jak by pani mogła zmienić to i to......" - więc siadam do maszyny i zmieniam. A przy okazji rodzi się kolejny pomysł na kolejny sześcian. Życie - jak to mawia moja kuzynka- samo życie :)

pomaranczowy

Zapędziłam się w tej swojej opowieści o sześcianach, tak troszeczkę. Ale chciałam, żebyście chociaż trochę zrozumieli co się u nas dzieje - nie wszystko, wszystkiego to nawet ja nie rozumiem, troszeczkę. Pierwszym i najważniejszym motywatorem do powstania sześcianów terapeutycznych Gadomskiej był  i jest Grześ. Pewnie o tym nie wie, ale mam nadzieję, że na swój sposób docenia.

niebieski

A jak się tylko ciut odnajdę z czasem to wystawię sześciany na Grzechutkowe aukcje na Allegro. No ale o tym to już Was Grześ poinformuje - ja nie mogę wszystkiego za niego robić.

kolorowe

A już tak zupełnie na koniec prywata. Chciałam w tym miejscu podziękować moim chłopakom - za to, że jeszcze tolerują matkę z jej szalonymi pomysłami; mężowi - że toleruje bryły szalejące po całym mieszkaniu; terapeutkom - za wszelakie pomysły, podpowiedzi i sugestie; internetowym ciotkom - za to, że jeszcze słuchają co mam im do powiedzenia oraz wszystkim dzieciakom, które były do tej pory moimi królikami doświadczalnymi i przeżyły zabawy z tymi bryłami. Wszystkim Wam bardzo dziękuję. A Wszystkim, którzy dotarli do końca wpisu - GRATULUJĘ, łatwo nie było.

wąż

pozdrawiam sześcianowo

Gosia-mama

sobota, 06 kwietnia 2013
Dni tygodnia-zmora Grzesia

Witajcie!

Dzieci w przedszkolu uczą się dni tygodnia i jakoś je opanowują. Grześ do tej pory ma problemy. Czego myśmy już nie próbowałyśmy z terapeutami. Jeszcze na głowie nie stawałam, żeby pierworodny załapał. A dziś - w akcje rozpaczy - wpisuję w google nauka dni tygodnia. I co - JEST! Pozwolę sobie skopiować cały materiał - bo kto wie, może ktoś inny też skorzysta.

 

Witajcie po przerwie wakacyjnej. Dziś proponujemy Wam wykonanie pomocy logopedycznych, które przydadzą się w utrwalaniu automatyzmów słownych – dni tygodnia. Pomoc ta może być wykorzystana w pracy z pacjentami z afazją, z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie, a także z dziećmi, które łączą naukę czytania z nauką dni tygodnia właśnie. Klamerki z naklejonymi nazwami dni tygodnia nie tylko urozmaicają to zadanie, ale też stanowią dobre ćwiczenie dla sprawności dłoni.
automatyzmy_01
 
Pacjent uzupełnia brakujący pojedynczy dzień tygodnia, przypinając klamerki z nazwą dnia w pustym miejscu tabeli. Jeśli wybranie właściwego dnia spośród wszystkich siedmiu jest zbyt trudne, można zacząć od dwóch dni do wyboru, a następnie stopniowo zwiększać o jeden dzień ilość dostępnych opcji.
 
 
Do wykonania tej pomocy edukacyjnej potrzebne będą arkusze kolorowych papierów (najlepiej grubsze), kilka białych kartek papieru, 7 spinaczy do bielizny, lub, jak kto woli – klamerek (najlepiej drewnianych).
Wydrukujcie szablon. Wytnijcie paski i naklejcie je na kolorowe kartony. Kolor ma jednocześnie ułatwić identyfikację zadania. Wytnijcie pojedyncze nazwy dni tygodnia i przyklejcie je za pomocą kleju lub dwustronnej taśmy klejącej na klamerkach. Kiedy wszystko gotowe, można przystąpić do nauki.

Zadanie 1: Identyfikacja wzrokowa / kojarzenie
Pacjent przypina kolejne klamerki z nazwami dni tygodnia tak, aby odpowiadały kolejnym dniom w tabeli.

Zadanie 2: Uzupełnianie brakującego dnia tygodnia (jeden dzień).
Pacjent uzupełnia brakujący pojedynczy dzień tygodnia, przypinając klamerki z nazwą dnia w pustym miejscu tabeli. Jeśli wybranie właściwego dnia spośród wszystkich siedmiu jest zbyt trudne, można zacząć od dwóch dni do wyboru, a następnie stopniowo zwiększać o jeden dzień ilość dostępnych opcji.
 
automatyzmy_03
 
Zadanie 3: Uzupełnianie brakującego dnia tygodnia (dwa dni)

Zadanie to jest analogicznie do zadania 2, jednak tym razem pacjent przypina nazwy dwóch brakujących dni tygodnia. Jeśli zadanie jest zbyt trudne i pacjent nie potrafi wybrać spośród 7 dostępnych dni, rozpoczynamy od 3 dni, spośród których pacjent wybiera dwa pasujące. Następnie stopniowo zwiększamy ilość dni do wyboru.
 
automatyzmy_04
Zadanie 4: Samodzielne układanie dni tygodnia w kolejności
 
Pacjent układa kolejno nazwy wszystkich dni tygodnia, przypinając klamerki.
 
automatyzmy_06
 
Zadanie 5: Wczoraj, dziś, jutro…
W tym ćwiczeniu zadanie pacjenta polega na dokończeniu zdań poprzez przypisanie im odpowiednich dni tygodnia (Dziś jest… Wczoraj był… Wczoraj była… Jutro będzie…).
 
automatyzmy_05
 
Według podobnego szablonu można też przygotować pomoc dydaktyczną do nauki nazw i kolejności miesięcy. Owocnej nauki! :)
 



Wpis pochodzi ze strony http://www.logopediapraktyczna.pl/dni-tygodnia-nauka-i-utrwalanie-automatyzmow-slownych/#comment-250.

Dam znać jak poszła nauka. A Twórcy i Pomysłodawcy klamerkowego tygodnia już teraz dziękuję

 

Gosia-mama

17:15, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 kwietnia 2013
Ja chcę Nowy Jork!

Witajcie!

Tak na początek weekendu mam dla Was kilka moich powiedzonek, po których rodzice mieli oczy jak 5 złotych - takie wielkie, nie takie tanie

  1. Oglądam z mamą informacje, w pewnym momencie słyszę że coś się dzieje w Nowym Jorku. Pytam się zatem

-Co to Nowy Jork?

-Takie duże miasto.

-Ja chcę Nowy Jork

Mama nie chce mi jednak dać tego Nowego Jorku, może Wy macie go na zbyciu - chętnie się zaopiekuję tym miastem.

 

2. Tata uczył mnie trudnego słówka klej. To naprawdę nie jest prosty wyraz-jak udało mi się powiedzieć kl, to końcówka nie wychodziła. Jak pamiętałem o j to kl nie wyszło.

- Grzesiu, czym kleimy?

  - Glue

 

3. Mama segreguje śmieci. Nauczyłem się i ja tego. Teraz wiem gdzie wyrzucać plastik i papier w domu - mamy osobne miejsce. Do moich obowiązków należy wyrzucanie śmieci do poszczególnych kontenerów na podwórku. Dostałem czarny worek z plastikowymi rzeczami, więc się zapytałem

- To jest recycling?

Dobrze, że mama nie siedziała na krześle, na pewno by z niego spadła :).

 

4. Po przerwie spowodowanej chorobą wybieram się do szkoły. Mama się mnie pyta

- Stęskniłeś się za panią Elą?

- Troszeczkę

 

5. Bawię się z tatą w podnoszenie. 

tata - Nie mam już siły, jesteś za duży

ja - Spróbuj jeszcze raz!

 

6. Nie tak dawno Kuba miał straszny katar. Powiedziałem mamie, że to jest maź. Mama starała się nie śmiać przy mnie  :)

 

7. Mama się mnie pyta, co bym chciał zjeść

-Popcorn, mój przysmak

 

8. Jestem odważny na duchy, nie na potwory - powiedziałam mamie. gdy się spytała czy nie boje się tych duchów w komputerze.

 

A tak ku pamięci - ja jestem już dorosły, a nie małą dzidzią .....chociaż podobno kiedyś byłem mały....

Grześ

 

Pozdrawiam

gaduła Grześ

 

wtorek, 02 kwietnia 2013
Wszystkie kolory tęczy

Witajcie Kochani!

Święta, Święta i ..... już po. Jutro zaczynam na nowo chodzić do szkoły po przerwie świątecznej - z nową energią i zapałem. Ja naprawdę lubię chodzić do szkoły. Tam jest super. I wielu mądrych rzeczy się dowiaduję od moich Pań.

Nie wiem jak Wy, ale ja już się denerwuję na ten śnieg za oknem. Podobno jest wiosna,a nawet na rower nie można wyjść. Co to za robota, pogoda chyba zgubiła kalendarz. Ale moi zdolni i utalentowani Sąsiedzi powiedzieli zimie co o niej myślą i gdzie ma sobie iść.

zimo-spadaj!

Mam nadzieję, że to jakoś wpłynie na decyzję zimy....chociaż zapowiadają w najbliższych dniach świeżą dostawę białego puchu.

 

Nie tylko Sąsiedzi mają pomysły, moja mama też. Wymyśliła węża sensoryczno-terapeutycznego. Powiem Wam, że łatwy nie jest - czwaro dorosłych próbowało go ułożyć i nic. Dopiero jak im pokazałem co i jak to stwierdzili, że rzeczywiście tak ma być.

Wąż składa się z 7 sześcianów, które trzeba w odpowiedni sposób połączyć. Jest tylko jeden właściwy sposób - gorsze to niż kostka Rubika. Ale ja węża opanowałem i jestem z tego bardzo dumny. Na dowód, że nie mijam się z prawdą, przedstawiam parę zdjęć z gadziną sensoryczną.

w szkole Integracja Sensoryczna

rzepy guziki

gotowy wąż

wąż na zajęciach logopedycznych gotowy waz

 

Czy zastanawiacie się może dlaczego dzisiejszy wpis jest niebieski. Pewnie niektórzy wiedzą, całą Resztę informuję - dzisiaj jest Światowy Dzień Świadomości Autyzmu

na niebiesko

Mam kilku Przyjaciół, którzy autyzm znają od podszewki. Powiem Wam, że nieźle sobie radzą ze swoim schorzeniem, a dzięki swoim Rodzicom i rehabilitantom - robią postępy w codziennym funkcjonowaniu. 

Życzę Wam, byście na swojej drodze spotykali rehabilitantów z sercem, którzy gotowi są poświęcić się dla Waszego dobra. Zasługujecie na to.

 niebieski

 

pozdrawiam Was na niebiesko

Grześ

 

PS. Dziękuję Paniom Eli, Emilce i Dorotce za zdjęcia.

Niebieskie zdjęcia pochodzą ze strony https://www.facebook.com/fundacja.synapsis?fref=ts. Patrzcie dzisiaj uważnie wieczorem na swoje miasto - kto wie gdzie niebieski kolor będzie dominował oraz ze strony https://www.facebook.com/mowimyobrazami. 

1% małe zdjęcie