RSS
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Tajemnica!

Kochani!

Muszę Wam coś powiedzieć, ale nie możecie zdradzić mamie, że Wam powiedziałem. Ale wierzę, że się nie wygadacie.

Zanim coś napiszę, zerknijcie proszę na te zdjęcia

alfabet

alfabet w pudełku alfabet

To jest "Ruchomy Alfabet" Elżbiety Wianeckiej. Popatrzcie na zdjęcia i na własną klawiaturę - podobny układ, no nie! Zobaczcie co znalazłem o tym Alfabecie na stronie producenta.

 

Alfabet został stworzony do pracy z wszystkimi dziećmi -   tych mających problemy z prawidłowym rozwojem komunikacji językowej, jak również   prawidłowo rozwijających się. Alfabet może być również wykorzystywany w pracy z osobami dorosłymi chorymi na afazję.  
Z pomocy tej można korzystać wszędzie: w domu, w przedszkolu, w szkole, w gabinecie terapeutycznym. Rozkład liter na tablicy jest odzwierciedleniem klawiatury komputera, dlatego też łatwiejsze jest później wykorzystywanie komputera do komunikacji z osobami, które nie mówią.

Alfabet jest doskonałym narzędziem wspomagającym pracę terapeutyczną, ale także umożliwiającym diagnozowanie różnego rodzaju deficytów.
 
Dzięki odpowiednim ćwiczeniom można kształtować:
- PERCEPCJĘ SŁUCHOWĄ (funkcje słuchowo - językowe)
- PERCEPCJĘ WZROKOWĄ
- KOORDYNACJĘ WZROKOWO-RUCHOWĄ
- PAMIĘĆ BEZPOŚREDNIĄ
- PAMIĘĆ SŁUCHOWĄ
 

Alfabet może pomagać podczas terapii dzieci z   DYSLEKSJĄ ROZWOJOWĄ – gdzie głównym problemem są specyficzne trudności w czytaniu i pisaniu u dzieci o prawidłowym rozwoju umysłowym, u których współwystępują zaburzenia funkcji percepcyjno-motorycznych.

 

Brzmi zachęcająco....ale zawsze jest jakieś ALE! Podobno to jest STRASZNIE drogi Alfabet. Ja się na pieniądzach nie znam, ale jego koszt to kilka wizyt u logopedy (tak mówiła mama). Jednak są szanse, bym miał ten Alfabet. Firma produkująca eye.q obiecała zastanowić się czy nie mogłaby mi ewentualnie kupić tego Alfabetu. Byłoby naprawdę bardzo miło, gdyby się udało. Staram się jednak za bardzo nie cieszyć, bo wiem, że naprawdę duży wydatek. Teraz będę grzecznie czekał na sygnał w sprawie Alfabetu. 

Kochani! Trzymajcie kciuki, by było wszystko ok. I jeszcze raz proszę-nie mówcie mamie, że Wam o tym powiedziałem, to nasza tajemnica. A firmie Qpharma Sp. z o.o. z góry dziękuję za to, że się zastanawiają. To bardzo miło z Waszej strony, że chcecie pomóc.  To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Liczą się chęci, a za Wasze już się Wam należy buziak ode mnie.

pozdrawiam Was alfabetycznie

Grześ

 

PS. Zdjęcia i opis pochodzi ze strony (http://www.arson.pl/index.php?products=product&prod_id=49). 

05:43, ja-olsztyn32
Link Komentarze (3) »
niedziela, 29 kwietnia 2012
A co to jest emocja?

Witajcie Kochani!

Za oknem już słoneczko nas wita, jest pierwsza niedziela najdłuższego weekendu w tym roku, pewnie się szykujecie na majówkę (o ile już tam nie jesteście). Mam nadzieję, że jeździcie zgodnie z przepisami, zapinacie pasy, nie rozmawiacie przez komórkę prowadząc i nie wyprzedacie na 3?! To dobrze!!!! A czemu ja o tym wszystkim piszę. Otóż, na drodze spotyka się różnych ludzi, różne emocje nam towarzyszą, czasem można się zdenerwować...tylko po co. Dowiedziałem się, że najlepiej to z uśmiechem iść przez życie. Ale od początku.

Nie tak dawno dostałem od mojej prababci Oleńki pomoc pt. EMOCJE – Rozpoznawanie stanów emocjonalnych na podstawie wyrazu twarzy, z wydawnictwa Harmonia. Postanowiłem zobaczyć co to właściwie jest ta emocja? W pudełku znalazłem bardzo dużo karteczek ze zdjęciami z jednej strony i buźkami z drugiej. Buzie były uśmiechnięte, smutne, złe. I było ich bardzo dużo. Musiałem zrobić z tym porządek! Moje zadanie polegało na dopasowaniu odpowiednich buziek do siebie. I choć początkowo było to w miarę łatwe, pod koniec cały stół był zapełniony różnymi buźkami, czasem bardzo do siebie podobnymi. Ale dałem radę! Ułożyłem. A na końcu posegregowałem buźki smutne, złe i wesołe na poszczególne kupki i stwierdziłem, że najlepiej w życiu to uśmiechać się! (w tym miejscu szczególnie pozdrawiam Ciocię Kasię Ł.-uśmiechnij się Ciociu, nie bądź jak ten Kłapouchy:).

Jest dokumentacja zdjęciowa (pytanie za 100 punktów - kto robił zdjęcia?:) no pewnie, że mama. A potem wszyscy mówią, że mama ze mną pracuje-akurat. To ja pracuję, mama tylko foty strzela!!!)

klaun płacza

buzka smutek

nie!!! smutek

 

Fajne pomoce, nieprawdaż? Ale to jeszcze nie koniec - muszę omówić niektóre zdjęcia.

 

pani za kierownica

To zdjęcie przedstawia panią za kierownicą z bardzo zdziwioną miną:) Ciekawe co zobaczyła, może ducha albo słonia na ulicy....wiecie co by powiedziała moja mama - "baba za kierownicą" i to niby ma wszystko wyjaśniać?:)

krzyk

A o czym mówi ta fotka? O tym, że nie można krzyczeć, nawet na męża:) Zobaczcie jak się boi i uszy zatyka....

bitwa

Myślicie, że można bić kolegę? Pewnie, że nie. To nieładnie i potem krew może lecieć. Pamiętajcie!!!

bracia

To jest moje ulubione zdjęcie - starszy brat wozi młodszego. Zobaczcie jacy są zadowoleni! Fajnie jest mieć rodzeństwo.

 

I na sam koniec....

autozlość

bardzo Was jeszcze raz proszę - nie zachowujcie się tak jak ten pan. To jest nieładne zachowanie!

 

Już teraz wiem co to są emocje - uśmiechnięte lub smutne buźki. Niech Wasze emocje będą zawsze uśmiechnięte.

 

pozdrawiam

Grześ :)

 

PS. Pomoc polecam:) Dużo się nauczyłem.

sobota, 28 kwietnia 2012
Warszawa 2012-część III

Kochani!

Warszawa to nie tylko słuchawki czy wizyta w muzeum dla dzieci. To również praca, oczywiście inspirowana przez moją mamę. Zabrała z domu karty do kolorowania z Kredzią i codziennie musiałem malować obrazki. Całe szczęście, że Kredzia to moja dobra znajoma (mogę nawet powiedzieć, że się przyjaźnimy) i z przyjemnością poddałem się mamie. W innym przypadku byłby bunt:). Mama chyba przewidziała ewentualnie trudności na tym polu i na wszelki wypadek zabrała naklejki z truskawkami (te same, które dostałem od Pani Olgi z eye.q). Ale nie było tak źle!

Oczywiście mama dzielnie mi towarzyszyła przy pracy i fotografowała wszystko. Chcecie zobaczyć?

a ble pociag

wielkolud UFOLUDEK

pszczółka Kredzia

 

To tylko niektóre moje prace wykonane w stolicy. Podobają się:)

 

Niedługo kończy się miesiąc kwiecień i możliwość rozliczenia się z Urzędem Skarbowym. O czym przypominają Kredziaki?

1%

Oczywiście - o 1% na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego!

Ja oczywiście ze swojej strony polecę siebie:) Gdyby ktoś chciał przekazać swój 1% mnie to z góry dziękuję.

1%

 

pozdrawiam Was

Grześ z Przyjaciółmi

 

 



czwartek, 26 kwietnia 2012
Moja Mama przed pozytywnym zawałem:)

Kochani!

Kiedyś ta moja rodzicielka dostanie zawału przeze mnie – w sensie pozytywnym oczywiście. Swoją droga to ciekawe czy w szpitalu są osobne pokoje dla zawałowców negatywnych (tych, którzy za dużo pracowali i się strasznie martwili o pieniądze) i tych pozytywnych (zaskoczonych przez własne dzieci)? Pewnie mama byłaby sama w pokoju:).

Już Wam opowiadam czym to zaskakuję mamę (to są przykłady z kilku ostatnich dni)

  1. Jest pora obiadu, a ja mówię „chcę rybę na obiad”. Wierzcie mi na słowo, mama się 3 razy pytała czy aby na pewno chodzi mi o rybę. Nie wiem dlaczego się zdziwiła. Przecież jedząc ryby człowiek staje się silny i mądry, a poza tym ryby są bardzo dobre. A moje są wyjątkowo smaczne, bo mama smaży je według przepisu Cioci Iwonki z Jastarni. Dzięki Ciociu!

  2. W szkole mam angielski, od 1,5 roku chodzę dzielnie na język obcy i z moją Panią Anetką zgłębiam tajniki języka. Ostatnio mama była w szoku, jak usłyszała gdy mówię po angielsku do 3. Ale szok był jeszcze większy jak usłyszała, że do 10 umiem liczyć. A co?! Myślała pewnie, że my to się bawimy. NIEPRAWDA! My ciężko pracujemy.

  3. Mama wyciągnęła wczoraj super pomoc z Harmonii (opiszę ja kiedyś specjalnie, bo jest extra). Zabawa z nią polegała na podpisywaniu obrazka wybranymi sylabami. Był obrazek sowy, mówię mamie, że to waso....konsternacja, mama pewnie chciała już krzyczeć, że to nie waso, aż ją olśniło:). Ja po prostu w pamięci pomieszałem sylaby:)) so-wa na wa-so....mama nadal dochodzi do siebie.

  4. Widzę pudełko z napisem OSOBISTY ALFABET Twojego Dziecka i mówię mamie, że tu jest OSO...”gdzie”? Ślepa ta moja rodzicielka-no przecież tu OSO-bisty....jak się nie pokaże to nic nie zobaczy.

oso-bisty 

Ale tak już na poważnie, nie rozumiem mamy. Lata ze mną na rehabilitację już prawie 7 lat i się dziwi, że są efekty (co prawda czasem tata lub babcia Ania ze mną chodzi na zajęcia, ale to tylko dlatego, że mama taki grafik im dała:). Najbardziej lubię chodzić na zajęcia z babcią, zawsze potem idziemy na koktajl owocowy.).

Rehabilitacja przynosi efekty, matka jest bliska zawału....

 

pozdrawiam

 Grześ



07:49, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Warszawa 2012-część II

Kochani!

Obiecałem Wam napisać, gdzie w Warszawie nauka jest przyjemnością. Czy już się domyślacie? No pewnie... w muzeum dla dzieci (znanym też jako Centrum Nauki Kopernik http://www.kopernik.org.pl/). Ja na to mówię właśnie muzeum dla dzieci, bo można tam wszystkiego dotknąć, pokręcić, zobaczyć, powąchać i nawet można popsuć. Super tam jest. Ale od początku.

Do muzeum dla dzieci zawsze są długie kolejki i wcale się nie dziwię, bo tam extra jest. To była już moja druga wycieczka do Kopernika. Od razu poleciałem z mamą na drugie piętro, by tam wszystko zobaczyć. Chyba jakieś nowości dodali, bo dłużej się chodziło niż ostatnim razem. A czego tam nie było: jelito grube (strasznie dłuuuuuugie), budowa ciała człowieka, segregacja śmieci, trzęsienie ziemi, latający dywan, nauka o narządach, jazda po pijaku:), Fletnia Pana...nie da się wszystkiego opisać. Ale da się obejrzeć - chcecie:)

 

pedałujacy Grześ mięsnie

dzidzia jelito

segregacja  śmiecie pamiec

wachanie krecenie

helikopter woda

 

Kochani! To tylko niektóre zdjęcia, które mi mama zrobiła w muzeum dla dzieci. A nie miała łatwo, bo chciałem zobaczyć wszystko w jak najszybszym czasie. Jeżeli nie byliście w Koperniku to polecam - tylko pamiętajcie, że zwiedzenie wszystkiego to około 4 godziny plus 2 godziny stania w kolejcie. Ale warto.

Gdzieś wyczytałem, że najlepsza nauka to nauka wielozmysłowa. Chyba powinienem co tydzień odwiedzać to muzeum, żeby moja nauka była bardziej skuteczna:). Tylko muszę mój pomysł przedyskutować z mamą.

 

pozdrawiam Was muzealnie

Grześ

22:42, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 kwietnia 2012
Beret-zabawa z młodszym bratem

Kochani!

Wiem, że miałem pisać o stolicy, ale to w najbliższych dniach. Dziś Wam opowiem jak to fajnie mieć młodszego brata. Można się z nim bawić, uczyć go wielu rzeczy, być jego bohaterem. Nauczyłem Kubę nowej gry. Oto zasady (może znacie?):

Podbiegam do Kuby i mówię BERET, a potem uciekam. Kuba mnie goni. Nie trwa to zbyt długo, bo metraż mały, więc szybko mnie łapie. Nic nie mówi (bo on jeszcze jest mały), ale klepie mnie i zwiewa. Dopadam go szybko (bo jestem dużym chłopcem), klepię i mówię BERET. Zabawa trwa dopóki, dopóty mama nam nie przerwie. Co prawda ciągle mnie też poprawia i mówi "to nie beret, to jest berek", ale kto by tam słuchał jak zwiewa przed rodzeństwem.

 

Rozmawiam dziś z mamą i się pytam czy tata jest stary. Rodzicielka ma na to "nie, tata nie jest stary". Powtórzyłem za nią "tata nie jest stary, tata jest nowy". A ona w śmiech:)

 

Kuba i Grześ

 

pozdrawiam Was

nowy Grześ

16:18, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 kwietnia 2012
Warszawa 2012-część I

Kochani!

Wróciłem - cały i zdrowy. Wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki bardzo dziękuję. Przydały się i poskutkowały.

W stolicy byłem ponad tydzień, jednak nie da się opisać tego wszystkiego od razu - będę Wam dawkował moje przygody. Nie możecie się przecież zanudzić. Muszę o Was dbać!

Dzisiaj napiszę Wam jak to było na słuchawkach. Powiem Wam, że nie mogłem się na nie doczekać. Już od ponad miesiąca trułem mamie, że musimy jechać i nie możemy się spóźnić. Mama jak mantrę powtarzała "nie spóźnimy się". Ma cierpliwość ta moja matka....i trochę więcej siwych włosów:).

Słuchawki (lub jak ktoś chce trening uwagi słuchowej) miałem przez 7 dni przez 2,5 godziny. Pierwszego dnia miałem jeszcze test sprawdzający moje możliwości i podobno wyniki się poprawiły. To znaczy tyle, lepiej słyszę. I pewnie dlatego łatwiej jest mi pisać poszczególne wyrazy, lepiej słyszę sylaby i głoski. I to wszystko dzięki słuchawkom.

Zobaczcie zresztą sami, co znalazłem o tej metodzie w Internecie (wiem, że już to było, ale wiedzy nigdy za dużo:)

Metodę kształcenia uwagi słuchowej, zwaną także treningiem słuchowym lub metodą stymulacji audio-psycho-lingwistycznej (SAPL) wynalazł 40 lat temu francuski otolaryngolog, neurolog i foniatra - prof. Alfred Tomatis. Podstawowym celem tej metody jest wspieranie funkcji słuchowej dzięki czemu następuje poprawa koncentracji, jakości uczenia się oraz rozwijanie zdolności językowych i komunikacyjnych, a także zwiększanie kreatywności oraz poprawa zachowań społecznych. Badania przeprowadzone przez prof. Tomatisa dowodzą, iż dźwięki o wysokiej częstotliwości pobudzają nasz umysł, natomiast te o niskiej częstotliwości mają skutek wręcz odwrotny. Podczas słuchania dźwięków o różnej częstotliwości wykorzystanych w terapii wpływamy na usprawnienie czynnego słuchania. Prof. Tomatisa położył szczególny nacisk na wykorzystanie dźwięków wysokich określanych mianem „pobudzających”. Zauważył on, że gdy mózg jest dobrze „naładowany”, to łatwiej jest się skoncentrować, zapamiętywać i uczyć. Celem terapii jest pobudzanie mózgu za pomocą wysokich dźwięków, odpowiednio przefiltrowanych zawartych w muzyce Mozarta oraz chorałach gregoriańskich.

Trening polega na słuchaniu odpowiednio dobranego materiału dźwiękowego przez urządzanie nazywane „elektronicznym uchem”, które jest idealnym modelem ludzkiego ucha, stymulacja odbywa się poprzez dźwięki o określonej, wysokiej częstotliwości. Dźwięki te są odpowiednio filtrowane. Podczas treningu, który składa się z kilku faz, indywidualnie dobrany materiał dźwiękowy dociera do pacjenta drogą powietrzną i kostną. Podczas trwania sesji można rozmawiać, grać w gry planszowe i logiczne, bawić się lub spać. Cały trening składa się z kilku faz od bardzo intensywnego pobudzania dźwiękowego inicjującego terapię do aktywnego udziału pacjenta.

Trening uwagi słuchowej poprzedzony jest testem uwagi lateralizacji słuchowej – badaniem za pomocą audiometru, co pomaga określić stopień uwagi słuchowej oraz ucho dominujące. Podczas testu w przypadku dzieci przeprowadzany jest również wywiad z rodzicami dotyczący przebiegu ciąży, rozwoju dziecka w pierwszym roku życia i latach następnych oraz o przebytych chorobach.

Wiodącą funkcją ucha według Prof. Tomatisa nie jest słuchanie a słyszenie. Bardzo wyraźnie odróżnia on te dwa zjawiska: słyszenie z natury jest bierne, podczas gdy słuchanie wymaga zaangażowania i aktywności. Na umiejętność słuchania składa się zarówno zdolność przyswajania informacji jak i odpowiedniego ich filtrowania. Sprawne przetwarzanie danych sensorycznych eliminuje zbędne bodźce, co umożliwia koncentrację bez poczucia natłoku informatycznego. Trening uwagi słuchowej w formie opracowanej przez Tomatisa, ma na celu wyćwiczenie i usprawnienie zdolności słuchania w sposób efektywny i zorganizowany.

(http://www.centrumapf.pl/?s=Dzieci,dzieciMetody,dzieciTreningUwagiSluchowej)

 

Bardzo lubiłem chodzić na słuchawki, mama mnie zostawiała tam samego i miała 2,5 godziny dla siebie. Żeby jej się nie nudziło wysyłałem z nią Kubę. Ale czasem przychodziła wcześniej i zdjęcia pstrykała. Oto one:

słuchawki usmiech

bracia

tomatis zapatrzony

 

Sami widzicie, że nieźle się bawiłem w stolicy. Za oknem nadal trwały roboty - budują II linię metra, mogłem pooglądać budowę z góry.

Wyjazd ten nie byłby możliwy, gdyby 1% wpłacany w zeszłym roku przez Dobre Duszyczki. To Oni sfinansowali mi ten pobyt. Dziękuję! A gdyby ktoś jeszcze nie rozliczył się z US i chciałby przekazać mi swój 1% to podaję dane:

1% dla Grzesia Gadomskiego

 

A niedługo napiszę Wam, gdzie w Warszawie nauka jest przyjemnością....

 

pozdrawiam

Tomatisowy Grześ

 

wtorek, 10 kwietnia 2012
Warszawo!!!!!WITAJ!

Kochani!

Dzisiaj wybieram się do stolicy na trening uwagi słuchowej Tomatisa. Niestety, nie będę miał dostępu do Internetu, ale obiecuję po powrocie wszystko Wam opiszę. Trzymajcie za mnie kciuki.

Do napisania za 10 dni

podróżnik Grześ

 

PS. Zabieram ze sobą mamę i Kubę. A to znaczy, że będą fotki (mama) i wesoło (Kuba) :)

niedziela, 08 kwietnia 2012
Wesołych Świąt Wielkiej Nocy

Kochani Grzechutkowi Przyjaciele!

Z okazji Świąt Wielkanocnych składam w imieniu swoim i moich Mężczyzn Wam Wszystkim i każdemu z osobna najserdeczniejsze życzenia. Spokojnych Świąt spędzonych w rodzinnym gronie, smacznego śniadanka, odpoczynku od wszystkiego, a jutro mokrego Dyngusa. I żeby nam śnieg na głowy nie padał:)

Dziękuję Wam, że jesteście.

A to życzenia od moich Chłopaków

zyczenia

 

pozdrawiam Was

Gosia-mama

08:41, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 kwietnia 2012
Kolorowanki w wersji XXL

Kochani!

Mama lubi wszystko w wersji MAXI! Możecie sobie wyobrazić jaka była szczęśliwa, gdy na stronie Bazgroszytu (http://www.bazgroszyt.pl/sklep/kolorowanki/zanim-zaczne-pisac-xxl-26) znalazła kolorowanki w formacie A3. I co zrobiła - oczywiście zamówiła:). Ale to, że mamie się to podobało to nic. Ja po prostu byłem super szczęśliwy, gdy zobaczyłem nowe karteczki do pokolorowania. Na takich to można poszaleć. Jednego dnia nawet, gdy mama powiedziała że kończymy pracę, powiedziałem "ja chcę się uczyć, ja chcę malować". Mama była bliska zawału serca:)

Wiem, że zawsze chwalę się swoimi pracami i tym razem też tak będzie. Mam dla Was zagadkę - co mama mi dawała w nagrodę za dobrze wykonaną pracę? Odpowiedzi szukajcie poniżej:)

marchewka ŁAWICA

FOTKI JASKOLKA

BIWAK

RYSEK ufo

 

No Kochani! I co dostawałem w nagrodę?.....Oczywiście truskaweczkę od Pani Olgi (wczorajszy wpis:) z eye q. Rysek i eye q nieźle mnie zachęcali do pracy:)

 

Ale to nie wszystko - okazało się, że wiedza z mojego Uniwersytetu przydaje się przy kolorowankach. Zobaczcie sami jak.....

Wiem teraz, że z jajeczka powstaje motyl:

motyl

 

Wiem też, że zdjęcia powstają nie tylko przy pomocy aparatu:

zdjecie

 

 

Coś czuję, że niedługo mama niedługo będzie zamawiała kolejną przesyłkę .....czego sobie bardzo życzę:)

 

pozdrawiam

Grześ

 
1 , 2
1% małe zdjęcie