RSS
czwartek, 28 lutego 2013
Gdzie diabeł nie może, tam Rodziców pośle.....

Witajcie Kochani!

Dzisiaj jest bardzo ważny dzień dla moich Przyjaciół Elizki i Filipa - Dzień Chorób Rzadkich. W tym dniu, tzn. dzisiaj wiele osób mówi o bardzo rzadkich chorobach, które można spotkać na świecie. Ale ja się tym nie będę zajmował, bo się na tym nie znam. Dzisiaj Wam opowiem jeszcze raz o Elizce i Filipie.

Dzień Chorób Rzadkich

 

 

 

Elizka i Filip chorują. I to jest fakt!I to nie jest jakaś tam grypa czy przeziębienie. Nie wiem dokładnie jak się ta choroba nazywa - może znajdziecie informację na ich stronach (http://elizabanicka.pl/, http://filipkozlowski.pl/). Wiem jednak, że leczenie moich Przyjaciół jest bardzo drogie. Nie znam się na pieniądzach, ale podobno za roczne leczenie można kupić około 15000 piłek do nogi. To chyba jest jednak sporo pieniędzy.

Niestety, leki nie są refundowane. Z tego co sie dowiedziałem do tej pory tzn. że Rodzice Elizki i Filipa muszą je sami kupić w aptece. Ale Rodzice Elizki i Filipa nie wyciagają tych pieniędzy z kapelusza. Podobno też nie mają swojej fabryki banknotów w piwnicy - podobno :). Rodzice wymyślili akcje charytatywne. Jak już pewnie wiecie Elizka jest honorową patronką szmacianych laleczek, a Filip - aniołków. Te wytwory ludzkich rąk pomagają moim Przyjaciołom stanąć na nogi - w dosłownym tego słowa znaczeniu. 

Elizka Filip

 

Jednak by zapewnić ciągłość leczenia potrzeba mega dużo laleczek i aniołków. Dlatego proszę Was o pomoc - może zajrzelibyście na strony Elizki i Filipa. Tam znajdziecie linki do Ich stron na Allegro i w Fundacji. Czasem niewiele potrzeba by wiele pomóc.

Ale wracając do tematu moich rozważań - czyli do Rodziców. Podobno stają na głowie, by Ich pociechy miały na bieżąco leki. Do tej pory Im się udaje, ale to tylko ludzie - długo mogą tak nie pociągnąć. Zatem od dzisiaj wszyscy trzymamy kciuki, zanosimy modły i co Wam tam jeszcze przyjdzie do głowy - by w końcu leki można było kupić w aptece za złotówkę. A może trzeba do Kogoś napisać by takie postanowienie wydał....dajcie znać jak wiecie do Kogo.

aniolek

 

Rodzice są po to, by zapewnić dzieciom jedzenie, leczenie, ubranie, Miłość .....Rodzice moich Przyjaciół wykonują 300% normy. Brawo dla Rodziców!

 

Ale byłbym bardzo niesprawiedliwy gdybym nie wspomniał o ..... Aniołkowej Babci. Ma pieczę nad fabryką aniołków. Taka Babcia to skarb. A jakie cuda potrafi wyczarować ze zwykłego materiału, czarodziejka.

Aniołkowa Babcia

 (te Anielice na zdjęciu zapewnią leki Filipowi na JEDEN DZIEŃ!!!!!!!!!)

 

 

Kochani! Życzę Wam dużo zdrówka i leku za złotówkę. Resztę macie, a jak nie macie to już Wasi Rodzice postarają się byście to mieli. Jak Ich znam to nie ma dla Nich rzeczy niemożliwych.

 

pozdrawiam

Grześ


PS. Zdjęcia pochodzą ze stron https://www.facebook.com/DzienChorobRzadkich?fref=ts oraz facepage Elizki i Filipa. Dziękuję Mamom moich Przyjaciół za zgodę na umieszczenie tych zdjęć na moim blogu oraz Aniołkowej Babci za podobną zgodę.

06:50, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lutego 2013
Afatycy wszystkich krajów - łączmy się

Witajcie Afatycy i Ich Przyjaciele!

Juz niedługo 6 marca, a wtedy.....oj, będzie się działo. W tym dniu jest Europejski Dzień Logopedy. W tym roku Wszyscy będą rozmawiać o naszych problemach. Ale super! Już się cieszę, że Ktoś pochyli się nad naszymi problemami i znajdzie jak najlepsze rozwiązania dotyczące naszej edukacji. Będę trzymał za Was wszystkich kciuki, żebyście tylko mądre rzeczy wymyślili. A gdybyście nie mieli pomysłów to wpadnijcie do nas.....już coś wymyślę :).

afazja

W 2013 roku Europejski Dzień Logopedy upłynie pod hasłem „SLI, rozwój językowy, czytanie-pisanie" (Specific Language Impairment, language development, reading - writing).

Szeroko dyskutowany obecnie i budzący wiele kontrowersji termin SLI stosowany jest w odniesieniu do dzieci, u których  obserwuje się znaczne ograniczenia w rozwoju zdolności językowych. Dzieci te uczą się języka wolno i nie zawsze uzyskują pełną sprawność w zakresie wszystkich jego podsystemów.

Deficytom języka nie towarzyszy deficyt intelektualny w sferze niewerbalnej. Nie są też one konsekwencją upośledzenia słuchu, zaburzeń motorycznych,  społeczno-emocjonalnych czy neurologicznych.

Termin SLI, „ukuty" w obszarze języka angielskiego,  stosowany jest coraz częściej przez badaczy i praktyków europejskich. Od kilku lat zaczyna funkcjonować również w naszym kraju, głównie za sprawą przetłumaczonej na język polski publikacji L. B. Leonarda pt. „SLI - specyficzne zaburzenie rozwoju językowego".

Fakt, że o SLI mówi się w Polsce od kilku lat nie oznacza, że dzieci z takim problemem u nas nie istniały, czy też nie były zauważane i nie znajdowały fachowej opieki.

Podobnie jak na całym świecie, w Polsce również zauważano i rozpoznawano  u dzieci specyficzny problem w rozwoju językowym. Próbowano opisywać charakterystyczne objawy tego zaburzenia, zgłębiać jego mechanizmy, określać przyczyny, opracowywać metody terapii. W publikacjach pojawiały się różne terminy np. słuchoniemota, alalia, afazja rozwojowa, dysfazja, które stosowano wobec dzieci  ze wspomnianymi powyżej określonego rodzaju trudnościami w opanowywaniu języka i mowy.

W 1956 r. z inicjatywy dr Kuligowej powstał w Krakowie specjalistyczny ośrodek dla dzieci z afazją. Na bazie obserwacji i badań tu prowadzonych utworzono termin: niedokształcenie  mowy o typie afazji.

Intencją autorek i orędowniczek tego terminu (dr Janina Kuligowa - lekarz foniatra, dr Zofia Kordyl - psycholog)  było uchwycenie i podkreślenie specyfiki i głębokości tego zaburzenia.

Określenie „o typie afazji" miało oznaczać, iż obserwowane w języku dzieci zjawiska językowe są spowodowane zaburzeniami na najwyższym piętrze programowania mowy oraz przypominają objawy tzw. afazji nabytej. Niedokształcenie oznacza zaburzony, ale nie całkiem zahamowany rozwój umiejętności komunikacji językowej i zawiera elementy pomyślnej prognozy.

Dla niedokształcenia mowy o typie afazji typowe są różnego stopnia zaburzenia ekspresji, kiedy to dziecko rozumie mowę, ale ma problem 
z wypowiedzeniem słowa i ze zbudowaniem zdania. Często obecne są w różnym stopniu nasilone  zaburzenia odbioru mowy (dziecko słyszy, ale nie rozumie komunikatów werbalnych).

Zaburzenia w rozwoju mowy idą w parze  ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się, co w poważnym stopniu  rzutuje na możliwości  przyswajania treści programowych w oparciu o funkcjonujące powszechnie w szkolnictwie metody werbalne.

Dzieci afatyczne wymagają zindywidualizowanych sposobów nauczania w zakresie podstawowych technik szkolnych, w szczególności czytania i pisania, zapamiętywania treści werbalnych. Pracują we własnym tempie, ich uwaga, szczególnie słuchowa, jest labilna, męczliwość wzmożona.  Niepowodzenia w komunikacji w grupie rówieśniczej, w kontakcie z dorosłymi, później trudności  szkolne,  istotnie wpływają na funkcjonowanie emocjonalne i społeczne dzieci.

Widzimy więc, iż termin niedokształcenie mowy o typie afazji (często w skrócie ujmowany jako afazja rozwojowa) jest w dużym stopniu odpowiednikiem SLI. Należy zaznaczyć, że nie we wszystkich krajach europejskich stosowany jest termin SLI. Podobnie jak u nas funkcjonują wciąż inne terminy np. dysfazja , afazja rozwojowa czy też alalia.  W klasyfikacji chorób ICD-10  zaburzenie to ujęte jest w pkt.  F-80 jako specyficzne zaburzenia rozwoju mowy i języka.

Dyskusje terminologiczne, kontrowersje dotyczące wyboru takiej, a nie innej nazwy wynikają z braku jasności co do ich przyczyn i patomechanizmów opisywanego zaburzenia.  Nie ma natomiast najmniejszej wątpliwości, że dzieci dotknięte takim zaburzeniem wymagają szybkiej interwencji i specjalistycznych, długotrwałych oddziaływań, co nie zawsze jest dostrzegane przez różne środowiska.

Cieszymy się, że coraz więcej uwagi poświęca się dzieciom z SLI, powszechnie określanym także jako dzieci afatyczne, dysfatyczne, z niedokształceniem mowy. Jeszcze kilka lat temu nie istniały one w polskim systemie oświaty. Nie uwzględniano ich w przepisach, nie przyznawano żadnych praw ze względu na ich faktyczny problem. Dzięki staraniom wielu osób (specjalistów i rodziców) oraz instytucji, przy wsparciu mediów, udało się przekonać władze oświatowe o istnieniu w Polsce znacznej grupy dzieci, które wymagają specjalnej pomocy.

Naszym działaniom towarzyszył  plakat (projekt: E. D. Wołosz, A. Paluch), który jako pierwszy udostępnił na swojej stronie Polski Związek Logopedów. Celem naszych starań było uznanie niedokształcenia mowy o typie afazji / afazji/dysfazji rozwojowej / SLI za niepełnosprawność 
(w myśl przepisów oświatowych).

Zabiegałyśmy o zapewnienie dzieciom dotkniętym tym zaburzeniem specjalnych form kształcenia oraz określenie poziomu wymagań programowych uwzględniających ich specyficzne  trudności, dostosowanie warunków egzaminowania, a także  umożliwienie poradniom podejmowania decyzji o zwolnieniu dzieci  z konieczności uczenia się języków obcych, chociażby w przypadku głębszych  zaburzeń  percepcji mowy. Jest już lepiej, ale wiele spraw wymagających zmiany przepisów, wydania odpowiednich rozporządzeń nie zostało jeszcze rozwiązanych.

Powszechnie wiadomo, że nie została utworzona osobna kategoria dla tego typu niepełnosprawności, a dzieci z afazją  „dopisane" zostały do niepełnosprawności ruchowej. Tym sposobem dzieci z afazją mogą uzyskiwać orzeczenia do kształcenia specjalnego, chociaż nie są ruchowo niepełnosprawne (budzi to uzasadniony sprzeciw).

Pominięto dzieci z głębokimi deficytami w zakresie percepcji mowy - to przecież także dzieci afatyczne. Ich sytuacja, chociaż zdecydowanie trudniejsza, wciąż jest niejasna. Dzieci z głębokimi trudnościami w opanowaniu języka ojczystego nadal muszą uczyć się w szkole języka obcego, a zakres stawianych im wymagań i sposób egzaminowania nie doczekały się właściwych regulacji.

Być może dzięki takim akcjom jak EDL i inne podejmowane w roku poświęconym SLI, uda się upowszechnić wiedzę dotyczącą tego zaburzenia oraz zapewnić dzieciom podstawy prawne do pełnego (na miarę ich potrzeb i możliwości) rozwoju w sferze poznawczej i społecznej.

Z naszej strony zobowiązujemy się do zamieszczania na tej stronie krótkich artykułów, informacji poświęconych dzieciom ze specyficznymi trudnościami w opanowywaniu języka.



Elżbieta Drewniak-Wołosz, Anna Paluch

(http://www.logopeda.org.pl/new.php?id=384)

 

 

Kochani! Na bieżąco będę śledził poczynania Mądrych Ludzi i wszelakie nowości przekażę również Wam. Fajnie jak Fajni Ludzie robią fajne rzeczy. Dziękuję w imieniu wszystkich zainteresowanych

 

pozdrawiam

afatyk Grześ

 

 

09:14, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 lutego 2013
Mama mi zwariowała

Witajcie Kochani!

Prawdopodobnie Ci, którzy znają moją mamę nie zdziwili się tytułem tego wpisu, reszcie zaraz wytłumaczę co i jak. Otóż moja szanowna rodzicielka stwierdziła, że nie ma pomocy logopedycznych dla mnie i postanowiła sama mi je zrobić. Kochani! jak to nie ma pomocy? Księgarnie uginają się od takowych, w Internecie też tego pełno. Wystarczy wpisać w przeglądarce odpowiednią frazę i wszystko jasne. Niestety, mojej mamie to za mało. 

Jak już zaczęła myśleć to wymyśliła - sześciany logopedyczno-terapeutyczne. No i się zaczęło. Konsultacje telefoniczne i osobiste z moimi rehabilitantkami, wymiana poglądów z innymi mamami, poszukiwania w Internecie celem sprawdzenia podobnych rozwiązań. Kochani! Ratujcie mnie, bo mnie mama zamęczy. Otóż wymyśliła sobie, że te sześciany nauczą mnie czytać i pisać, rozpoznawać stany emocjonalne, kształty, kolory, stosunki przestrzenne etc. Nie wiem tylko jak taki sześcian 10x10x10 cm ma mnie nauczyć tego wszystkiego - ale boję się zapytać. Coś czuję, że niedługo poznam całą tę filozofię 6 kwadratów.

Jeszcze do niedawna myślałem, że znalazłem sojusznika w tacie. Powinien powiedzieć mamie, że tak nie wolno. Niestety, tata został przekupiony i trzyma stronę mamy. W głebi serca liczyłem na moją Panią Dorotkę - tu zawiodłem się najbardziej. Jeszcze pomaga mamie, doradza, sugeruje i zapisuje się na odbiór gotowego produktu.

Dlatego postanowiłem napisać do Was - pomóżcie. Przekonajcie mamę, żeby się nie wygłupiała z tymi sześcianami i zaufała tym kupionym już pomocom. W Was ostatnia nadzieja.

sześciany terapeutyczno-logopedyczne

Obecnie sześciany sąw takim stanie, podobno wystarczy je tylko wypchać, szyć i gotowe. Nie myście tylko, że w domu mam te 12 sześcianów - gdyby tak było to w ogóle bym Wam o tym nie mówił. Mama ma już szyte prawie 50 sześcianów, a cały karton kwadratów czeka na swoją kolej..... ratunku.

Liczę na Was - pomożecie?

 

z wyrazami szacunku i ubolewania nad moją mamą

Wasz Grześ

 

niedziela, 17 lutego 2013
Rysek na koszulce

Witajcie Kochani!

Wiem, że to jest blog Grzesia i że to jego obowiązek, ale dziś postanowiłam go wyręczyć i napisać do Was. Ale następny wpis będzie od Grzesia :).

Ostatnio Grześ obiecał Wam, że napisze co też dostał od Kredziaków i firmy DEJNA na Walentynki. Otóż moje starsze dziecko (młodsze zresztą też) otrzymało koszulkę ze swoimi ulubionymi Kredziakami na koszulce.

Grześ i Kredziaki Kuba i Kredziaki

 

Żebyście widzieli minę moim młodych mężczyzn jak dostali prezenty - uśmiech od ucha do ucha. Pewnie nie byli świadomi, ale to są niepowtarzalne i jedyne takie koszulki na świecie.Nikt takich nie ma. 

Te koszulki jednak różnią się od innych z firmy DEJNA. Ma się wrażenie, że dobre duszki produkują już materiały z Kredziakami. To nie jest zwykła naprasowywanka, to wyższa szkoła jazdy......Na pewno to się jakoś mądrze nazywa - jak się dowiem to się wiedzą podzielę.

Koleżanka spytała się mnie wczoraj czemu ja tak reklamuję Kredziaki? Odpowiedz jest prosta - po prostu bardzo mi przypadli do gustu, strasznie lubię ich kolorowanki. A jeszcze bardziej lubią ich moi chłopcy. Kredziaki nie płacą mi za reklamę, nie dostaję od nich kolorowanek (nie liczę darmowego dostępu do kolorowanek na ich stronie http://www.bazgroszyt.pl/). Ale chyba napiszę do nich oficjalne pismo w sprawie dofinansowania ryzy papieru i tuszy do drukarki - na Kredziaki jedna ryza to za mało:).

Zresztą sami powiedzcie jak nie reklamować DEJNY i Kredzianków? Wystarczyło tylko jedno słowo Matki Polki i za jakiś czas koszulki były u nas. Grześ ma wspaniałych Przyjaciół. DEJNA ubiera mi dzieci, Kredziaki zajmują ich na całe godziny - umiem się ustawić w życiu :).

Grześ oczywiście poszedł w swojej nowej koszulce do szkoły i na zajęcia logopedyczne - zrobił furorę . Sami zerknijcie jak ładnie się prezentował.

Grzes w szkole Grześ u logopedy

 

A teraz oficjalne podziękowania - dziękuję Kredziakom za to, że pozwolili się uwiecznić na koszulkach, DEJNIE - za koszulki oraz Paniom Eli i Dorotce - za sfotografowanie Grzesia na zajęciach. A Wam dziękuję, za to że jeszcze czytacie te moje wypociny.

 

pozdrawiam

Gosia-mama

 

 

PS. Grześ dzisiejszą noc spędził poza domem - jest u dziadka (1x sam, bez rodziców). Dorasta nam pierworodny.

 

 

 

07:16, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lutego 2013
Święty Walenty i życzliwość na co dzień

Witajcie Kochani!

Dzisiaj podobno jest Święto Zakochanych. Nie wiem dlaczego powstało to Święto, przecież kochać trzeba codziennie a nie tylko od święta. Ja np. ciągle mówię Kubie "kocham mojego brata". Trochę to byłoby dziwne, gdybym tylko raz w roku to robił.

Zauważyłem, że niektórzy bardzo lubią to święto, inni natomiast unikają obchodzenia Walentynek. A ja chciałbym Was wszystkich pogodzić i życzyć Wam dzisiaj uśmiechu na twarzy, radości w sercu i pogody ducha. Kochani, te życzenia są nie tylko na dziś - one są całoroczne.

A wiecie w ogóle kim był Święty Walenty? Ja nie wiedziałem, ale sprawdziłem. Okazało się, że był kapłanem rzymskim. "Walenty zwykł asystować męczennikom podczas ich procesów i egzekucji, za co ostatecznie sam trafił przed oblicze prefekta Rzymu. Ten nie mogąc wymusić na nim odstępstwa od wiary, kazał najpierw okładać świętego kijami, a gdy to nie przyniosło skutku zapadła decyzja o jego ścięciu. Walenty zginął 14 lutego 269 roku. Zanim stał się patronem zakochanych, świety często wzywany był podczas ciężkich chorób - szczególnie w przypadku epilepsji i problemów nerwowych. Tak było w średniowiecznych Niemczech, natomiast Anglosasi postanowili ochrzcić go wspomnianym mianem patrona zakochanych." (http://www.students.pl/po-zajeciach/details/19543/Kim-byl-Swiety-Walenty-patron-chorych-psychicznie-czyli-zakochanych)

 

Z okazji dzisiajszego Dnia dostałem wspaniały prezent od firmy DEJNA i Kredziaków......więcej to może jutro opowiem, dziś zdradzę Wam tylko to.....

prezent

 

Wiele miłości na każdy dzień roku

 

życzy

ciągle kochany i kochający Grześ



07:14, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lutego 2013
Nocny Marek......

Witajcie Kochani!

Ludzie podobno dzielą się na sowy i skowronki. Sowy chodzą późno spać, w przeciwieństwie do skowronków.I tyle teorii. A praktykę mam w domu.

Grześ postanowił chyba zostać nadworną sową. Jak coś robić to na 100%. No i potrafi chłopak zasnąć koło północy,a rano na 8 do szkoły pójść - w sumie pewnie by pospał, ale wredna matka budzi skoro świt. Kiedyś spał 5 godzin i twierdzł, że jest wyspany. Załamać się można.

Jednak postanowiłam być twarda i przestawić młodego na właściwe tory. Od poniedziałku Grześ wstaje o 6.30. Naiwnie myślałam, że spowoduje to automatyczne zaśnięcie własnego dziecka o 20.00. Ale byłam naiwna. Grześ nadal twierdzi ok 22, że nie jest śpiący. Jednak nie odpuszczę i budzić będę skoro świt. Albo ja, albo Grześ - ktoś musi zwyciężyć tę walkę.

Tak dla odmiany Kuba jest skowronkiem i o 4.30 rano wstaje i bawić się zaczyna. Ale ja jestem pozytywnie nastawiona do życia - na upartego to jest 5 godzin spokoju, wtedy mogę sobie spokojnie poszyć.

 

A pamiętacie, że dzisiaj jest Tłusty Czwartek? Życzę Wam mnóstwo słodkości od samego rana, odchudząc będziemy się od jutra :)

 

paczek

 

 

pozdrawiam

konsekwentna matka

 

PS. Pączek pochodzi ze zbiorów Justyny Maj (http://cudaki.sklep2.pl/) - śliczny jest i tycia nie powoduje.....

01:08, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
1% małe zdjęcie