RSS
czwartek, 31 stycznia 2013
Oceniony zostałem :)

Witajcie Kochani!

Powoli ferie się już kończą. I dobrze. Z przyjemnością już pójdę do szkoły - pewnie pamiętacie, że ja bardzo lubię szkołę. Ale jak są ferie to  są i podsumowania. I oto jedno z nich - moja Pani Ela napisała o mnie całą kartkę jaki jestem i co umiem. Przeczytajcie zresztą sami :)

 

Uczeń nawiązuje dobry kontakt z nauczycielem. Chętnie podejmuje działania. Pracuje wytrwale na miarę swoich możliwości. Jest zawsze pogodny, uśmiechniety, chętny do pracy na zajęciach.

Potrafi uważnie słuchać, ale uwagę skupia na krótko. Uczeń szybko się męczy, łatwo się rozprasza, należy więc stosować częste przerwy w zajęciach. U Grzesia obserwuje się nadruchliwość psychoruchową.

(...) Uczeń wypowiada się pojedyńczymi wyrazami,  bez zachowania ich prawidłowej formy. Mowa ucznia jest często niezrozumiała. Grześ wymaga intensywnej terapii logopedycznej.

Potrafi wysłuchać czytany przez nauczyciela tekst. Często nie rozumie pytań dotyczących wysłuchanego tekstu. Należy kilkakrotnie powtórzyć pytania, by uczeń je zrozumiał.

Zna wszystkie litery. Utrwalenia nadal wymagają dwuznaki, zmiękczenia i litery podobne d-b, p-g. Czyta sylaby, wyrazy i krótkie zdania. Często jednak nie rozumie czytanego tekstu.

Uczeń w piśmie posługuje się wielkimi literami drukowanymi. Przepisuje wyrazy i zdania. Nie pisze z pamięci i ze słuchu.

(...) Obserwuję u ucznia przyrost wiedzy i umięjętności, ale ze względu na swoją niepełnosprawność Grześ nie opanował podstawy programowej

 

w klasie

 

Kochani, wiem że jeszcze daleka droga przede mną, ale jak dużo już osiagnąłem. I byle tak dalej!

 

pozdrawiam Was serdecznie

uczeń Grześ



13:38, ja-olsztyn32
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 stycznia 2013
TAJEMNICA, nikomu nie mówcie :)

Kochani!

Jakiś czas temu pisałem Wam o Osobistym Alfabecie Twojego Dziecka - mam nadzieję, że pamiętacie. Powiem Wam w tajemnicy, że nadal fajnie się nim bawię. I za każdym razem jest wesoło.

Ale ja dzis nie o tym. Ja dziś mam dla Was prezent. Otóż rozmawiałem z panem Michałem, który wymyśla te wszystkie fajne rzeczy i załatwiłem wszystkim moim Przyjaciołom rabat 20% na produkty firmy canca. Nie mogłem pozwolić, byście nie mieli możliwości zakupu takich fajnych rzeczy - jesteście ze mnie dumni?

Jeżeli chcecie skorzystać z promocji zapraszam na stronę http://canca.pl/, znajdzie zakładkę sklep on-line, zróbcie zakupy, a tuż przed sfinalizowaniem zakupów zostaniecie poproszeni o tajny kod rabatowy......teraz mówię trochę ciszej, tylko do Was - tajny 20% rabacik brzmi gg.

Kochani! Polecam Wam wszystkie rzeczy firmy canca. Wszystkie mam i wszystkie przetestowałem na sobie (i Kubie też:). Jak chcecie to opiszę w wolnej chwili nasze zabawy-chcecie?

 

canca

kolorowe ryzyko WHIZ KIDZ

DYPLOM

SOKOLE OCZKA OSOBISTY ALFABET

 

Mam nadzieję, że Was zachęciłem do odwiedzenia strony firmy canca. I do zakupów.

 

pozdrawiam cancowo

20% Grześ

 

PS. Zdjęcia znalazłem na fanpage cancy na fb.

środa, 23 stycznia 2013
JAŚKI na wagę złota

Witajcie!

Podczas przeglądania Internetu wpadłam na bloga http://www.ekoubranka.blogspot.com/ i przeczytałam o super akcji szycia JAŚKÓW dla dzieciaków w szpitalach. Od razu pomysł przypadł mi do gustu, ale ja i szycie jaśków.....Jednak pewna Justyna M. uświadomiła mnie, że szycie to raptem 5 minut.....a zatem.

Jak się tylko ciut ociepli lecę do sklepu po materiał i zamierzam uszyć jaśki. Aż sama jestem ciekawa co z tego wyniknie.

USZYJ JASIA

 

Na szczęście na stronie http://www.ekoubranka.blogspot.com/2013/01/akcja-atakujemy-jaski-tutorial.html jest instrukcja szycia - może podołam :) Jednak kciuki wskazane....

 

pozdrawiam

szyjąca Gosia - matka

 

PS. zdjęcie pochodzi ze strony http://www.ekoubranka.blogspot.com/

10:35, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Mowa jest złotem.....

Witajcie!

Niedawno mówiłem Wam jak to swoją mamę zaskakuję mówiąc jej różne rzeczy. A oto próbka moich możliwości krasomówczych:)

1. ostatnio stwierdziłem, że jestem dorosły (niby nic takiego, ale mama podobno się boi wszelakich konserwencji mojego postanowienia dorosłości, na początku tego, że się zbuntuję.....oj tam, niech się nie boi......nie będzie tak źle)

2. wracamy od mojej babci, stoję w drzwiach na korytarzu, widzę jak ta moja mama powolutku idzie do drzwi, w końcu się zdenerwowałem i pytam się Gosia, idziesz czy nie?. Wiecie, że zadziałało.....a mama mało ze śmiechu na śniegu się nie wywaliła.

3. gram sobie w moją ukochaną grę, a tu nagle mama mówi, że czas do szkoły. Ja jej na to - już, tak szybko ?!

4. małe dzieci potrafią zajść za skórę starszemu rodzeństwu. Ostanio Kuba napluł w przedpokoju (podobno przez przypadek), od razu powiedziałem Kuba jest ohydny.

5. jak już Wam wspomniałem o grach to muszę powiedzieć Wam jeszcze co oglądam, czasem są tam duchy albo potwory. Mama często mówi, żebym to wyłączył, bo to brzydkie filmy, ale ja zawsze twierdzę, że jestem odważny i takie duchy mi nie straszne.

6. wracamy sobie ostatnio ze szkoły i mama się pyta mnie - jakie nowe słówka poznałeś na języku angielskim? - hello - a co to znaczy? - nie wiem. Ale potem sobie przypomniałem i powiedziałem mamie, że to znaczy "dzień dobry"

7. żebyście nie myśleli, że młodsze rodzeństwo to tylko zło koniecznie, to powiem Wam, że czasem fajnie z Kubą jest. Nie tak dawno byliśmy na spacerze późnym popołudniem, na podwórku było już ciemno. Kuba pokazuje, żebym włozył kamizelkę odblaskową (wtedy samochody mnie widzą i jestem bezpieczny). Oczywiście musiałem powiedzieć, że Kuba jest miły dla brata.

8. rozmowa z mamą (...) ja-co?, mama- nie mówi się co, tylko słucham, ja - co słucham?

9. podobno jak jest zima to musi być zimno. U nas jest zimno i śnieg też jest. Podczas spaceru zrobiłem kulę śniegu (tak się mamie wydawało) i pytam się Gosia, zgadnij co to jest?. Mama nie wiedziała, więc jej powiedziałem to jest ząb dinozaura. Taki jestem mądry chłopiec.

ZAB DINOZAURA

10. język polski jest bardzo trudnym językiem. Czasem jedno słówko może określać różne rzeczy lub zjawiska. No i ostatnio poznałem tę zależność na sobie. Byłem na spacerze z mamą i robiłem kule ze śniegu. Mama w pewnym momencie mówi do mnie ale masz dużą kupę śniegu -automatycznie wyrzuciłem śnieg i powiedziałem a fuj. Później się okazało, że to nie żadna kupa, to takie powiedzonko.

 

Kochani! To tyle z ostatnich takich fajnych rozmówek z moją mamą. Podobno coraz więcej mówię, ale i tak za mało. 

 

A dzisiaj jest Dzień Babci. Pamiętacie o swoich babciach? Ja tak i wszystkim moim babciom Ani, Oli, Jance i Teresce życzę wszystkiego najlepszego z okazji Ich święta. Podobno rodzice są od wychowywania,a dziadkowie od rozpieszczania. I moje babcie bardzo mocno stosują się do tego powiedzonka. Mam najlepsze babcie na świecie!!!!

 

 

róze dla babc

 

Całuję Was mocno, a najmocniej moje babcie

Grześ

 

czwartek, 17 stycznia 2013
Ja tam się w politykę nie mieszam....

ale wybory ważne są!

 

Kochani!

Muszę Wam coś ważnego powiedzieć. Otóż wczoraj przeglądam sobie Internet (oj, tak czasem mam) i nagle trafiam na stronę gazeta.pl. I co tam widzę - jest konkurs na Olsztynianina Roku 2012 roku. Niby nic takiego, co roku jest, ale............Kogo ja tam widzę? Mojego Przyjaciela Stanisława Czachorowskiego

 

Przyjaciel Stasiu

 

Nawet nie wiecie jaki byłem dumny, mój Przyjaciel w Internecie. Ale potem sobie myślę, dlaczego mi nie powiedział, może się pokłociliśmy i zapomniałem o tym? A może nie chciał mi mówić, bo pewnie pomyślał, że nie mam jak zagłosować? Wiecie, nawet się przestraszyłem - bo nie wiedziałem co jest grane. Ale potem wiedziałem, czemu mi Stasiu nic nie powiedział - bo jest skromny. Tylko ludzie skromni się tak zachowują. Cały mój Przyjaciel.

Na stronie http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,13193439,Oto_kandydaci_do_tytulu_Olsztynianina_roku_2012.html można przeczytać dlaczego warto oddać głos m.in. na mojego Przyjaciela.

Stanisław Czachorowski, profesor UWM. Jeden z nielicznych na uniwersytecie, który chce zabierać głos w sprawach interesujących olsztynian. Nienachalnie, ale jak... Gdy wytyka błędy (władzom, studentom, dziennikarzom), to z klasą. Żadnego malkontenctwa, zbędnego krytykanctwa, zawsze pozytywnie. W reakcji na kolejne wycinki w mieście posadził drzewa przy swoim bloku. Mała akcja, a jakże znacząca. Więcej zrobił dla wizerunku olsztyńskiej uczelni niż wiele naukowych konferencji.

 

Wiecie co Wam powiem, nie znają się w tej redakcji na niczym. Tak mało napisali!!!! Ja Wam powiem dlaczego kandydatura mojego Przyjaciela jest najlepsza. Otóż Stasiu zna się na wszystkich robaczkach świata (ja znam tylko kilka), jest typowym recyklingowym człowiekiem. Nawet nie wiecie co On robi ze starymi szklanymi naczyniami, które znajdzie. Nie wyrzuca do kosza, przecież to szkoda. Maluje na nich śliczne rzeczy. I nie jakieś tam laleczki czy Kubusie Puchatki, o nie. Tam pojawiają się robale :). A zresztą sami zerknijcie.......Śliczne są.


butelki


A jak wybiera się w odwiedziny to Kogoś to daje takie buteleczki w prezencie (nawet we Francji są!).

Katarzyna Enerlich

Słyszałem nawet, że nalewki z takich butelek są lepsze.......tylko co to jest nalewka ?

 

Ale mój Przyjaciel Stasiu ma jeszcze wiele innych zalet. Jest pozytywnie nastawiony do świata, nie narzeka - no chyba, że trzeba:). I dba o Innych, tych słabszych i skrzywdzonych przez los. Ale najważniejsze zostawiłem na koniec - nie bał się i ADOPTOWAŁ Skarpeciaki. Powiecie, że to nic takiego. Akurat. Takim trzeba zapewnić jedzenie, picie i mnóstwo Miłości. Nie każdy się nadaje, by adoptować Skarpeciaki, jest niezła selekcja. To jest najlepszy dowód na to, że Stasiu zasługuje na miano Olsztynianina Roku 2012.

Wiem, że jest jeszcze kilka osób, które ubiegają się o ten tytuł, ale obiektywnie Wam powiem, że Stasiu jest najlepszy. Czy ja Was kiedyś okłamałem ?

Mam nadzieję, że pomożecie mojemu Przyjacielowi wygrać - trzeba tylko zagłosować (Stasiu ma nr 03)


Aby oddać głos w plebiscycie na swojego kandydata, należy wysłać SMS pod numer 72466 (koszt SMS-a 2,46 zł z VAT), wpisując w treści:

OL (kropka) Kod kandydata (kropka) Imię i nazwisko głosującego.

Np.: OL.03.Grześ Gadomski.

Głosowanie trwa do 28 stycznia do godz. 23.59

 


Kochani! Liczę na Was. Ja już lecę głosować, tylko muszę komórke mamy zlokalizować....a to może potrwać.

 

pozdrawiam

Grześ

 

P.S. a jak będę duży to też zostanę Profesorem jak mój Przyjaciel. Wiem, że miałem być rycerzem,ale mogę być strasznie mądrym rycerzem, no nie.....Profesor Rycerz Grześ - to brzmi dumnie.

Zdjęcia pochodzą ze strony mojego Przyjaciela Stanisława na fb.

A gdybyście chcieli poczytac mądre rzeczy to zapraszam tu http://czachorowski.blox.pl/html


środa, 16 stycznia 2013
Jestem pomocny

Witajcie!

Nie dość, że jestem pomocny to jeszcze jestem grzeczny, odważny i miły. Tak o sobie mówię, a rodzice zawsze to potwierdzają - więc to chyba prawda. Lubię pomagać, zawsze wnoszę mamie zakupy do domu, przepuszczam panie w drzwiach i mówię czarodziejskie słowa "proszę, przepraszam, dziękuję". Kiedyś byście powiedzieli, że to dlatego, że Mikołaj patrzy - ale ja jeste taki cały czas.

Ostatnio też byłem pomocny. A było to tak. W niedzielę 13.01 wybrałem się do swojej szkoły. Nie, nie miałem wtedy lekcji, w niedzielę nie ma szkoły. W niedzielę był Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i moja szkoła uczestniczyła też w tym Finale. 

Było bardzo fajnie, było mnóstwo ludzi i jeszcze więcej atrakcji. Byli rycerze, licytacje, śpiewy i występy uczniów, piesek i znane osoby. Była też zdrowa żywność i smalec własnej roboty. Nie jadlem go co prawda, ale podobno był najbardziej ceniony - z kiszonym ogórkiem :).

Można było też wrzucić pieniążki do puszek WOŚP. Oczywiście wrzucałem - bo ja naprawdę pomocny jestem.

Ja wrzucałem pieniążki,a mama robiła zdjęcia - oto kilka z nich.

 

To jest PRAWDZIWY RYCERZ. Jak będę duży to też zostanę rycerzem i będę walczył ze smokami. Szkoda tylko, że Kubie się nie podobał.....

rycerz

 

kącik zdrowej zywnosci na korytarzu

piesek

 

A to jest najładniejsze zdjęcie-to my z moją Panią Elą.

 moja Pani Ela

 

 

Kochani! naprawdę było bardzo sympatycznie w szkole. A gdybyście chcieli takie ładne koszulki jak my mamy to wpadnijcie na stronę http://aukcje.wosp.org.pl/, w wyszukiwarce wpiszcze słowo DEJNA, jeszcze przez parę godzin macie szansę wygrać podobną:). A kto wie, może będzie jeszcze kolejna szansa......

 

dejna koszulki

 

pozdrawiem Was pomocnie

Grześ

07:29, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 stycznia 2013
Optymizm mimo wszystko i na przekór wszystkim

Kochani!

Od urodzenia jestem chyba optymistką. Jak mnie wyrzucają drzwiami to oknem wchodzę - no chyba, że za wysoko. To wcale nie znaczy, że nie mam chwil zwątpienia. Gdy dowiedziałam się o chorobie Grzesia przez pół godziny ryczałam, ale zaraz potem powiedziałam sobie-co to mi da, jak się rozkleję to kto się weźmie za pierworodnego. Więc po półgodzinnym dole wzięłam się do pracy. I chyba tak mi zostało.

Moim motto życiowym jest zdanie nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Tylko czasem dłuuuuuuuuuuuuuugo muszę poczekać na pozytywne aspekty danej sytuacji. Ale zawsze są! I w to wierzę. 

Wiecie, nie znam innego życia, to moja rzeczywistość - rehabilitacja, szkoła, nauka, dom i tak w kółko. Ale nie narzekam. Jak słyszę - jak Ty sobie radzisz, bez samochodu, zakupy, lekcje etc. (tak zazwyczaj moja babcia mówi ;) to odpowiadam, że ludzie wojnę przeżyli i dali radę. A ja w XXI wieku sobie nie poradzę?! - w sklepach wszystko jest, telefon nie jest przymocowany kablem do ściany, a Internet to okno na świat. Co mi więcej do szczęścia potrzeba - nie muszę co roku wyjeżdzać za granicę, nie muszę mieć drogich sprzętów w domu ani super auta. Czy ja jestem mało wymagająca....chciałabym się pokłocić z Grzesiem, może nawet używać brzydkich słów :).

Optymizm pomaga w życiu-serio. A największym optymistą jakim znam jest Mama Filipa Kozłowskiego-to mój niedościgniony wzór do naśladowania. Już Ona wie dlaczego:)

 

 

 

A tak na koniec zapraszam Was do lektury - dziś znalazłam ten wpis na fb na stronie Nowej Psychologii.

 

W pewnej wiosce mieszkał stary człowiek. Był bardzo skromy i biedny. Jego jedyną własnością był przepiękny biały koń. Nawet sam król mu zazdrościł tego rumaka i oferował za niego wielkie sumy.Ale stary człowiek odmawiał, mówiąc: Kocham mojego konia. To mój przyjaciel. Nie sprzedaje się przyjaciół. Pewnego ranka wszedł do stajni i nie zastał tak konia. Wieśniacy powiedzieli : Ty stary głupcze. Powinieneś był sprzedać tego konia. Ale nieszczęście. A stary człowiek odpowiedział: Nie jest to ani dobre ani złe. Po prostu jest. Nie oceniajcie tego. Po prostu powiedzcie , że w stajni nie ma konia. To tylko fragment. Nie mamy pełnego obrazu. Ale mieszkańcy śmiali się za starca. 

Po kilku dniach biały koń wrócił, a wraz z nim całe stado dzikich koni. Wieśniacy znowu się zgromadzili: Starcze, miałeś rację – to nie było nieszczęście, że biały koń uciekł. To było wielkie błogosławieństwo. A stary człowiek odpowiedział: Nie jest ani dobre ani złe. Po prostu powiedzcie , że koń wrócił. Nic mu na to nie odpowiedzieli. Ale wiedzieli , że nie ma racji.
Stary człowiek miał jedynego syna, który zaczął ujarzmiać dzikie konie. Któregoś dnia chłopak spadł z konia i złamał obydwie nogi. Wieśniacy zebrali się i powiedzieli: Starcze miałeś rację. Konie okazały się nieszczęściem – Twój jedyny syn został kaleką, nie będziesz miał żadnej pomocy na starość. A stary człowiek odpowiedział : jak możecie tak mówić. Nie znamy całego obrazu. Czy znacie cała książkę po przeczytaniu tylko jednej strony?

Po jakimś czasie w królestwie zaczęła się wojna i wszyscy młodzi chłopcy z wioski zostali powołani do wojska. Wszyscy, z wyjątkiem syna starego człowieka. Wioska była pogrążona w żałobie. Królestwo przegrywało wojnę i pewne było, że większość młodych ludzi nigdy nie wróci do domu. Przeto ludzie powiedzieli starcowi: Znowu miałeś rację – to było szczęście, że twojego syna zrzucił koń. Jest kaleką, ale przynajmniej jest z Tobą. A starzec odpowiedział : Nie jest to ani dobre ani źle. Nie oceniajcie bo nie znacie pełnego obrazu…


To samo dotyczy się zdrowia. Nie można się obwiniać , że chorujesz czy doświadczasz dolegliwości fizycznych. Trzeba pamiętać, że to tylko fragment całego obrazu.
Jeżeli nie akceptujesz tego , co jest, walczysz z życiem i ze swoim ciałem, opierasz się – to życie i trudności napierają. To czemu się opierasz – napiera.

 

zatem uśmiechnijcie się tak jak ja do świata-świat Wam odpowie tym samym

Gosia-mama

 

PS. Grześ też jest typowym optymistą - cieszy się jak idzie do szkoły i jak z niej wraca. Takie zboczenie po matce :)

18:14, ja-olsztyn32
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 stycznia 2013
Ostatnio byłem w szpitalu......

Witajcie!

Ale od początku. Dawno, dawno temu.....równo miesiąc temu, mama wracała ze spotkania Skarpeciakowego i .....miała wypadek, a raczej stłuczkę. Nie było mnie wtedy w samochodzie, ale widziałem potem auto. Popsute było. Trafiło do warsztatu samochodowego, tuż niedaleko nas.

 

ruch auto

 

Brak samochodu nie zwalnia jednak od chodzenia do szkoły....a szkoda. Wiecie, takie chodzenie pieszo jest strasznie męczące. A jeszcze jak mama narzuca niezłe tempo, można paść po drodze. Co prawda mówię mojej rodzicielce, że muszę odpocząć, ale ona jest nieuległa i idzie dalej. Na pewno można gdzieś to zgłosić.....dajcie namiary kto przyjmuje takie zgłoszenia.

Co jakiś czas wpadam do mojego zaprzyjaźniego warsztatu samochodowego i kontroluję pracę:). Mama nie dopuszcza mnie do Właściciela, pewnie boi się, że będę Go prosił by szybciutko auto naprawił. 

No dobrze, pewnie się zastanawiacie dlaczego mówiłem, że byłem w szpitalu. Otóż warsztat samochodowy to taki szpital dla aut. Do takich wniosków ostatnio doszedłem - taki jestem kombinator. Ostatnio zresztą dużo takich nowych sformułowań mam w swoim języku. Ale o tym opowiem Wam kiedy indziej.

 Mam nadzieję, że łaczycie się ze mną w bólu......

 

pozdrawiam Was

piechur Grześ

 

PS. prawdopodobnie gdybyście zapytali mamy co sądzi na temat braku auta powiedziałaby, że jest szczęścliwa-więcej ruchu, mniej zakupów (bo trzeba wszystko przynieść do domu), spalane kalorie....same plusy. Kobiety, ja ich nigdy nie zrozumiem.

07:27, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 stycznia 2013
Grześ potrzebuje dilerów

Witajcie Kochani!

Rok 2013 juz trwa parę dni. Powoli zbliża się czas rozliczeń z Urzędem Skarbowym za poprzedni rok. I jak co roku istnieje możliwość przekazania swojego 1% KOMUKOLWIEK. I jak co roku będę Was prosiła, byście przekazali ten procencik Grzesiowi.

1% podatku to potężny zastrzyk gotówki, który umożliwia Grzesiowi kontynuację i regularne uczestniczenie w rehabilitacjach. A trochę ich jest - zajęcia z logopedą, Integracja Sensoryczna, metoda Tomatisa, biofeedback, wizyty lekarskie (prywatne, bo niestety na wizyty finansowane przez NFZ nie możemy za bardzo liczyć), leki. Średnio rocznie Grześ potrzebuje około 30.000 zł na swoją rehabilitację. Powiem Wam szczerze, że gdyby nie możliwość zbiórki 1% pewnie nie bylibyśmy w stanie zapewnić mu tak wszechronnej rehabilitacji. 

Pieniądze z 1% trafiają na subkonto Grzesia w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą". I są tam do czasu aż wyślemy do Fundacji rachunki do refundacji. Dopiero po zatwierdzeniu i akceptacji faktur, pieniądze trafiają na nasze osobiste konto.

 

A po co Grzesiowi dilerzy? Otóż im więcej osób będzie wiedziało o Grzesiu i możliwości przekazania na jego rzecz swojego 1%, tym większa szansa na zebranie większej ilości pieniędzy. Wszystkich Chętnych, którzy chcieliby się podjąć dilerki 1% Grzesiowych magnesików proszę o kontakt na maila ja-olsztyn32@gazeta.pl. I oczywiście z góry dziękuję.

 

W tym miejscu chciałam Was podziękować, że jesteście z nami i z Grzesiem. W zeszłym tygodniu Grzesiowy blog miał 7310 odsłon. Serdecznie dziękuję za Wasze odwiedziny - w tym tygodniu chyba ciasto przygotuję dla Odwiedzających:). Dziękuję, że trzymacie kciuki za pierworodnego i że możemy na Was liczyć w każdej sytuacji. Grześ ma mnóstwo Wspaniałych Przyjaciół na całym świecie - z takimi Przyjaciółmi pokona wszelkie przeciwności losu. 

 

w imieniu Grzesia dziękujemy

Gosia i Tomek - rodzice

wtorek, 01 stycznia 2013
Czerwona gorąca kulka :)

Witajcie Kochani w Nowym Roku!

Pewnie większość z Was jeszcze śpi, ale nie ja - od rana na posterunku. Wczorajszy konkurs wcale nie był taki łatwy jakby się wydawało, ale mamy Zwycięzcę, a właściwie dwójkę.

Otóż bumbumy to fajerwerki - to było łatwe. Nagrodę niespodziankę wyślę jutro do Cioci Ani M. i do Cioci Leny Z.-J. Mam nadzieję, że się Wam spodoba - to moje dzieło....... no dobra, trochę mi mama pomagała.

Natomiast nikt nie wiedział co to jest czerwona gorąca kulka - otóż to jest RZODKIEWKA. Czemu gorąca ? Bo ostra i parzyła mnie w buzię. 

 

W nadchodzącym roku życzę Wam jeszcze raz wszystkiego co najlepsze, spełnienia marzeń i uśmiechu na co dzień. 

 

Zdradzę Wam tajemnicę - otóż w Skarpeciakowni dzisiejszej nocy narodził się SkarpoDino. I chyba czeka na rodzeństwo. A pewnie niedługo pojawią się na mojej aukcji charytatywnej na Allegro. Tylko żebyśmy nie mieli domowego Jurassic Parku, oby nasze jaj nie składały:)

SkarpoDino

 

pozdrawiam

Grześ

 

1% małe zdjęcie