RSS
sobota, 27 sierpnia 2016
Od dziś afazję leczymy u psychiatry !!!!

Witajcie Kochani!

Dzisiaj ja, matka, opiszę Wam co się obecnie dzieje u nas i co mnie tak wkurzyło. A zaczęło się niewinnie - od odebrania orzeczenia o potrzebie nauczania indywidualnego Grzesia. Już z odebraniem dokumentów był problem, bo Wielce Szanowna Komisja do Spraw Dziecka Mego zebrała się 18.08 i werdykt wydała. I że niby maja 2 tygodnie od tejże Komisji na wydane mi dokumentów. Ale jednocześnie 26.08 minął miesiąc od złożenia przeze mnie dokumentów do Poradni, więc wczoraj (po kilku telefonach ode mnie) dostałam dokument do ręki.

I oto co czytamy w tymże dokumencie...... Na początku tradycyjna formułka, kto, kiedy, na jakiej podstawie orzeka o potrzebie nauczania indywidualnego

 

orzeczenie Grzesia

 

Jest to na tyle istotne, że teraz wiadomo kto takie rzeczy wypisuje w Orzeczeniu Grzesia. No a potem zaczynają się kwiatki.

 

Diagnoza - takie małe ustrojstwo, które mówi dziecku co mu jest i dlaczego musi uczyć się w szkole sam na sam z nauczycielem. A tak na marginesie - kiedyś byłam przekonana, że diagnozę specjaliści z PPP piszą na podstawie obserwacji, notatek własnych, delikatnie posiłkując się opiniami z zewnątrz. A tu taka niespodzianka - specjaliści z PPP przepisują wszystko co im pasuje z dokumentów dostarczonych przez matkę. No cóż, człowiek cały życie się dziwi :)

Czytam zatem diagnozę Grzesia, jota w jotę słowa mi znane, a tu nagle takie zdanie się pojawia

 

diagnoza Grzesia

 

Z uwagi na utrzymujące się duże trudności z pracą w zespole, problemów, które nie ustępują, należy pogłębić diagnozę u lekarza psychiatry. 

 

Myślę sobie, ale o co chodzi? Jakiego psychiatry, przecież w żadnych dokumentach nic nie ma o psychiatrze, o jakich problemach Poradnia mówi?

Dzwonię zatem do Poradni, rozmawiam z Dyrekcją i się pytam na jakiej podstawie oni to napisali. No i dowiedziałam się, że neurolog napisała w swojej diagnozie, że Grzegorz jest nadpobudliwy psychoruchowo, a to się leczy przewlekle u psychiatry. Tłumaczę zatem urzędnikowi, że Grzesiek dostaje nauczanie indywidualne z powodu afazji, a nie z powodu nadpobudliwości. Nie-odpowiada Dyrekcja-na afazję nie ma nauczania indywidualnego, a na nadpobudliwość jest. (Powinnam się cieszyć zatem, że PPP wpadła na ten genialny pomysł i zawarła ten kruczek w dokumencie - ale jakoś się nie cieszę). Pani Dyrektor łaskawie zgodziła się zmienić psychiatrę na specjalistę o ile dostarczę jej komplet dokumentów.

 

Ale dalej czytam podobny tekst

 uzasadnienie

 

(.....) iż z uwagi na nadpobudliwość psychoruchową z dużymi problemami z pracą w zespole, afazję percypcyjno-motoryczną uczeń wymaga nauczania indywidualnego na terenie szkoły w oddzielnym pomieszczeniu na czas nauki w roku szkolnym 2016/17.

 

I po raz kolejny nadpobudliwość jest na pierwszym miejscu. Poradnia wychodzi z założenia, że tylko w ten sposób uchroni własne 4 litery przed ewentualną kontrola i zarzutem dlaczego dała Grzesiowi nauczanie indywidualne. Innego wyjaśnienia nie znalazłam. Najważniejszym czynnikiem dla którego Grześ uczy się 1 na 1 z nauczycielem jest własnie afazja. Nie dałby rady pisać z tablicy, przeczytać samodzielnie tekstu, zrobić obliczeń w pamięci. Grześ ma swoje deficyty spowodowane niedotlenieniem i tego się nie przeskoczy. To nie jest jego widzimisię, tylko fakt udokumentowany medycznie. A nadpobudliwość jest jakoby wtórna, jest następstwem afazji. Nie zaprzeczam, że istnieje, ale szlag mnie jasny trafia jak PPP pisze to na pierwszym miejscu. Piszmy prawdę taka jaka ona jest. 

Rozumiem, że może są takie przepisy - aż tak głęboko nie wnikałam w dokumenty ministerstwa, ale na Boga - nie kłammy w urzędowym dokumencie. 

Grześ ma nauczanie indywidualne od 1 klasy, zawsze były z dostaniem tego orzeczenia jakieś problemy. No, ale w tym roku PPP przeszła samą siebie. Jeszcze zrozumiałabym, gdyby dziecko przebadali i na podstawie własnych obserwacji wysnuli taki wniosek. Ale gdzie tam, wszystko na podstawie dokumentów, Grzesia nie widzieli.

Kochani, żeby była jasność. Nie mam nic do psychiatry, do chodzenia do niego (w przedszkolu Grześ był pod opieką psychiatry, ale metody leczenia w jego przypadku nie sprawdziły się. Szukaliśmy innych dróg pomocy naszemu dziecku). Jeżeli trzeba by było to bym tam poszła. Ale byliśmy przecież ostatnio u neurologa, Pani Doktor nawet się nie wspomniała o takiej konsultacji, terapeuci syna też nic nie mówią. Nawet nauczyciele pracujący z Grzesiem nigdy na taki genialny pomysł nie wpadli. Z Grzesiem trzeba pracować i pracować, i jeszcze raz pracować nad rozumieniem czytanego tekstu, nad dodawaniem, nad wieloma innymi aspektami codziennego życia. No chyba, że psychiatria jako taka ma tabletkę na afazje - wtedy będę pierwsza w kolejce.

Z Grzesiem byłam wszędzie tam, gdzie mnie kierowali. Nawet w Lublinie po diagnozę, w Gdańsku i w stolicy na Tomatisie i w paru różnych miejscach. Logopedka Grzesia trzyma rękę na pulsie, wszystkie nowości dla usprawnienia mowy nam przekazuje i my to powoli wrażamy. Jednak w przypadku Grzesia żadne udoskonalenia nie zastąpią pracy z terapeutką. Na chorobę Grzesia nie ma tabletki. Nie da się naprawić mózgu czarodziejską różdżką.

 

 

odwołanie

 

Na szczęście prawo przewidziało możliwość odwołania się od decyzji Wielce Szanownej Komisji, która chyba nie wie co pisze. Nie omieszkam tego uczynić. W poniedziałek składam odwołanie i skargę na naszą PPP. Na ich niekompetencję, brak zrozumienia tekstu czytanego, nieznajomość jednostki chorobowej jaką jest afazja.

Ale, co podejrzewam, Wielce Szanowna Komisja nie wie czym jest afazja i z czym to się je? Może nie wie, że przy afazji trzeba z dzieckiem ćwiczyć i co chwilę przypominać różne rzeczy. Może nie wie, że z afatyk może w ciągu tygodnia zapomnieć, to co ćwiczył namiętnie parę miesięcy, a jednocześnie może pamiętać (wydawałoby się) mało istotne rzeczy. Być może Wielce Szanowna Komisja nie wie, że praca z afatykiem to ciągłe przypominanie o wszystkim i nerw matki jak znowu zapomni. Afazja, w naszym przypadku, to ciągła walka z mózgiem Grzesia, by stworzył nowe połączenia tam, gdzie ich nie ma. Afazji nie da się leczyć tabletkami.

 

Pani Dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Nr 1 w Olsztynie - afazję leczy neurologopeda, a nie psychiatra. Jak Pani tego nie wie to może czas pogłębić wiedzę lub zmienić zawód?!

 

z poważaniem

wkurzona matka

Gosia

06:31, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 sierpnia 2016
Ręka do roboty

Witajcie Kochani!

Dziś idę na łatwiznę. Zrobię CTRL C i CTRL V i skopiuję artykuł, który wydaje się być ważny w rozwoju nas - dzieci. Dziś będzie o rękach. Kiedyś już czytaliście u mnie o zaletach pisania ręcznego, teraz ciąg dalszy wiedzy - PO CO WŁAŚCIWIE MUSIMY ĆWICZYĆ RĘCE ?!

 

matematyka

 

Ścisła zależność między funkcjonowaniem mowy a ruchami ręki wynika z bliskiego usytuowania w korze mózgowej ośrodków odpowiedzialnych za przewodnictwo i dekodowanie impulsów nerwowych. Wieloletnie badania oraz praktyka medyczna dowiodły, że tzw. ruchy precyzyjne i ich koordynacja odgrywają niezwykle ważną rolę w kształtowaniu się mowy. Często logopeda poddający dziecko wstępnej diagnostyce w celu ustalenia typu zaburzenia mowy, obserwuje jak dziecko trzyma kredki, widelec, czy radzi sobie z czynnościami wymagającymi zaangażowania rąk i skorelowania ich ruchów np. poprzez mozolne wycinanie elementów przy użyciu nożyczek, kolorowanie rysunków, odwzorowanie szlaczka lub lepienie z plasteliny. Jest to wstępna faza w ocenie tzw. motoryki małej.

 

historia


Ludzka dłoń jest precyzyjnie skonstruowanym elementem, który stanowi prototyp większości narzędzi i maszyn niezbędnych do codziennego funkcjonowania, a więc już ten fakt świadczy o jej doskonałych właściwościach. To, że ręka jest w stanie wykonać jakiś ruch jest efektem współpracy wielu ogniw występujących w układzie nerwowym tj. regulacji na poziomie korowym mózgu, czyli podstawowego napięcia mięśni oraz jego regulacja poprzez zmianę nasilenia, zakresu napięcia oraz płynności. Kolejnym elementem warunkującym powodzenie ruchów ręki jest regulacja korowa, która na postawie bodźców zbieranych w okolicach czuciowo-ruchowych odpowiada za powstanie sprzężenia zwrotnego w zakresie praksji (wzorców ruchowych). Na końcu należy wymienić regulację emocjonalno-motywacyjną, a więc gamę uczuć towarzyszących podejmowaniu czynności np. radość z wykonywania zadania, satysfakcja. W psycho- i neurolingwistyce dawno potwierdzono, że pozytywne stany emocjonalne torują czynności i ułatwiają ich zapamiętywanie.

 

precyzyjne wykonanie


Związek funkcji ręki z rozwojem mowy i myślenia wynika z faktu, że dłoń jest narzędziem poprzez które wyraża się intencje umysłu. Nasze dziecko poznaje świat i zaczyna go rozumieć dzięki schematom sensomotorycznym wynikającym z jego realnych działań. Podejmowanie przez nie czynności eksploracyjnych (rozpoznawczych) oraz manipulacyjnych i konstrukcyjnych (zmieniających otoczenie) pozwala na stopniowe rozwijanie operacji umysłowych. Najpierw zachodzi to na poziomie sensomotorycznym (integracji i przetwarzania bodźców zebranych przez wszystkie zmysły), następnie powstają reprezentacje umysłowe na poziomie przedoperacyjnym ioperacyjnym tj. przewidywania, jak wykonać coś w oparciu o plan, a następnie realizacja na poziomie łączenia wszystkich zaplanowanych etapów.

 

konik


Wszelkie czynności manualne mają związek z rozwojem języka, a aktywność słowna wspomaga działanie rąk. Prawidłowości rozwoju funkcji manualnych, myślenia i mowy mają wspólne podłoże neurorozwojowe. Pewnym formom manipulacji o typie reakcji okrężnych towarzyszy u maluchów gaworzenie samonaśladowcze. Wraz rozwojem zdolności naśladownictwa czynności manualnych i gestów pojawia się umiejętność naśladowania dźwięków mowy usłyszanych u innych osób. Po osiągnięciu w umyśle pojęcia stałości przedmiotu i rozwoju manipulacji specyficznej, pojawia się zdolność do nazywania przedmiotów. Czynności konstrukcyjne takie jak np. budowanie wieży z kolców, dokładanie ich pojawiają się na etapie wypowiedzi dwuwyrazowych, początkowo w postaci zlepków słownych i nazw związanych z określaniem czynności.

 

Kredziaki

 

Wraz z rozwojem umiejętności konstrukcyjnych w zakresie czynności manualnych pojawia się umiejętność kształtowania konstrukcji zdaniowych, a więc opanowanie składni języka. Za to rozwój reprezentacji umysłowych i systemu pojęciowego w mowie współwystępuje z rozwojem słownych kategorii określających klasy, pojęcia ilościowe, wielkościowe, przestrzenne. Rozwój i stymulacja funkcji manualnych są także istotne ze względu na społeczne i emocjonalne funkcjonowanie człowieka, gdyż dotyk ręki jest formą, wyrazem kontaktu i wiąże się z przekazywaniem różnych uczuć. Ekspresja przy użyciu gestów wspomaga komunikowanie słowne. Dzięki sprawnym rękom dziecko poznaje świat i zdobywa zdolność do przekształcania go, a więc osiąga samodzielność i poczucie realnego sprawstwa i oddziaływania na rzeczywistość.

 

Grześ pisze pozdrowienia


Terapia ręki opiera się na kilku założeniach m.in. oddziaływaniu na wszystkie sfery rozwoju człowieka, a więc nie tylko na motorykę małą, precyzyjną, ale też motorykę ogólną, mowę, myślenie oraz relacje emocjonalne i zachowania społeczne. W terapii tej należy uwzględnić rolę motoryki dużej, a więc zadbać o ułożenie ciała oraz zapewnienie wszelkich funkcji lokomocyjnych. Nasz malec musi mieć zapewnioną odpowiednią postawę, gwarantującą prawidłowe napięcie mięśniowe, w trakcie zajęć powinien angażować wszystkie partie ciała, tak by zapewnić płynne przejście od ruchów ogólnych do precyzyjnych. Należy powiązać czynności manualne z procesem mówienia np. poprzez ilustrowanie działań gestem, ruchem. Główne założenia tzw. ergoterapii mówią także o stymulacji precyzyjnych ruchów dłoni i palców, dostarczeniu maksymalnie zróżnicowanych wrażeń dotykowych, poznawaniu odmiennych struktur i kształtów. W programach terapeutycznych wykorzystuje się zabawy rozwijające zdolność ruchową całej kończyny, manipulacji samą dłonią, doskonalenia umiejętności chwytu, koordynacji pomiędzy dłońmi, polepszania zdolności samoobsługi. W późniejszych etapach wprowadza się doskonalenie sztuki pisania.

 

niebiesko nam


Terapia ręki jest ważnym elementem wspomagającym terapię logopedyczną, gdyż normalizacja funkcjonowania układów odpowiedzialnych za czynności manualne ma bezpośrednie przełożenie na usprawnienie motoryki małej i dużej, wspomagając tym samym koordynację percepcyjno-motoryczną oraz integrację pracy półkul mózgowych. 

(http://pielegnacjadziecka.pl/dziecko/rozwoj/rusz-reka-powiem-ci-jaka-jest-twoja-mowa-roli-reki-terapii-logopedycznej)

 

Kochani, zatem nie pozostaje nam nic innego niż rączki ćwiczyć - w piasku, błocie lub nawet w mące. Nieważne gdzie, ważne aby.

 

Pozdrawiam

Wasz wyćwiczony Grześ

czwartek, 11 sierpnia 2016
Polecamy naszych Terapeutów

Witajcie Kochani!

Dzisiaj nie będzie o nas, dzisiaj będzie o naszych kochanych Terapeutkach. Dziś nie będzie o achach i ochach naszych Pań, dziś pokażę Wam jak Panie z nami ćwiczą. Jednak to nie będzie byle jaki przekaz, zdjęcia z ćwiczeń zaczerpnąłem z Sieci.

No dobrze, już tłumaczę. Otóż pewnego dnia nasi Terapeuci zapytali się rodziców czy mogliby zrobić sobie z nami zdjęcia i umieścić je na swoich stronach internetowych. Oczywiście rodzice się zgodzili, zatem my zapozowaliśmy. I oto co wyszło z tego spotkania my - Terapeuci - fotograf - grafik komputerowy.

 

Ja i Pani Dorotka - taki zgrany nasz duet, że pojawiliśmy się na głównej stronie http://www.centrumhumanus.pl/.  Zresztą co ja Wam będę opowiadał, sami zobaczcie. 

 

Humanus i ja

 

praca z Panią Dorotką  to my - pracusie

 

moja Pani Dorotka

 

Ale nie tylko ja się pojawiłem na stronie Humanusa. Zawędrował również tam Kuba wraz ze swoją Panią Martynką.

 

Kuba na zajęciach

 

zabawy stolikowe

 

Kubulinowa Pani Martynka

 

Ale Moi Drodzy, to nie wszystkie strony na których są Gadomszczaki. Otóż Kuba pojawił się (razem ze swoja Panią Anią) na stronie Poradni SOS (http://poradniasos.pl/), by pokazać wszystkim jak się ćwiczy na Wczesnym Wspomaganiu Rozwoju.

 

 Kuba na terapii

 

z Panią Anią

 

Pani Ania

 

Musze Wam w sekrecie powiedzieć, że Pani Ania była kiedyś moją Terapeutką w przedszkolu, teraz jest Terapeutką Kuby. Jaki ten świat jest mały :).

 

No i co, sami przyznajcie, że fajne mamy Terapeutki z którymi fajne rzeczy można robić. Mama nazywa to pracą, ja natomiast uważam, że to niezła odskocznia od domowych i szkolnych obowiązków :).

 

Pozdrawiam sierpniowo

 

Grześ - prawie celebryta 

 

 

sobota, 30 lipca 2016
Z nami już od zawsze :)))

Witajcie Kochani!

Dziś ja zasiadłam do pisania, a co tam - niech Grześ odpocznie od wszelakiego pisania (przynajmniej w takie upały jakie są teraz). 

 

eye q

(zdjęcie pochodzi ze strony http://eyeq.pl/)

 

Nie tak dawno eye q ogłosiło konkurs fotograficzny "Moje wakacje z eye q". No, nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy zdjęcia nie wysłali - a nóż widelec uda się coś wygrać :). Ale taki konkurs to też okazja do pewnego rodzaju podsumowania terapii chłopaków.

 

 Kuba się uczy

 

Eye q jest już z nami chyba od zawsze. Przynajmniej ja nie pamiętam czasów kiedy go z nami nie było. Oprócz jogurtów, masła i wędliny, eye q zawsze też znajdzie się w lodówce.

 

Grzechutkowa książka do czytania

 

A czy działa? DZIAŁA. Grześ robi ostatnio rzeczy, które mnie bardzo zaskakują - czyta książki. Może nie jest to czytanie o jakim myślimy mówiąc o 14-latku, raczej o 1-klasiście, ale czyta. Sam, z własnej woli bierze książkę i sobie głośno duka poszczególne zdania. Kiedyś nawet stwierdził, że woli książkę niż komputer...... Chciałam Wam tylko przypomnieć, że Grzegorz jest typowym afatykiem, ze stwierdzonym uszkodzeniem mózgu. A czyta!!!!! I niech mi nikt nie mówi, że czegoś nie da rady zrobić!

 

zabawki Kuby

 

Kuba....... Bierze eye q odkąd skończył chyba 2 latka, na początku to były to małe dawki, z czasem starałam się serwować mu 3 łyżeczki dziennie. Krzywi się zawsze, mówi, że niedobre, ale bierze :). A czy działa na niego? NO OCZYWIŚCIE. Kuba rozgadał się jak nigdy. Co prawda czasem nikt go nie rozumie, ale jak powtórzy, opowie to nawet babcie dają radę zrozumieć potomka. Kuba czasem tak zaskakuje swoimi porównaniami, że strach się bać. Człowiek wtedy szybko myśli skąd u przedszkolaka takie słownictwo. Takie nadwyraz trafne i mądre.

 

pod szkołą eksperymenty Kuby

 

No dobrze, ale czy bez eye q to oni by sobie poradzili? No zapewne. U nas nie jest tak, że dajemy tylko eye q i wierzymy w jego moc. O nie. Do całokształtu wspomagaczy rozwoju Grzesia i Kuby trzeba dopisać szkołę, przedszkole, wszystkich Terapeutów, spotkania z obcymi osobami na ulicy z którymi czasem trzeba się dogadać, pracę w domu. To wszystko razem pcha tych moich ananasów w szeroki świat mowy. Im więcej rozmawiają tym więcej wiedzą, im więcej wiedzą, tym więcej pytań mają, a im więcej pytań tym więcej rozmów i prób dowiedzenia się czegoś o otaczającej ich rzeczywistości. To takie koło, które puszczone z góry samo się zaczyna toczyć. Oby tylko na prostej nam się gdzieś nie zatrzymało.

 

u Pani Dorotki Modzelewskiej

 

Czy polecam eye q? A i owszem. Tak samo jak polecam mieć super dobrego Terapeutę, który będzie Wam prowadził dziecko. I do którego można zadzwonić z pytaniem "A co sądzi Pani/Pan o tym...." i który Was nie wyśmieje. A to wcale nie jest proste znaleźć takiego Człowieka!!!

 

 eye q w wojsku

 

Eye q pojechało ostatnio z nami na wojskowy piknik. Jakie było zdziwienie Grzesia, gdy mu dałam eye q do ręki. Chyba bał się, że na wyjeździe tez trzeba pić :)). A zdjęcia po prostu były nam potrzebne na konkurs. 

 

Odi i eye q

 

A tak już na koniec chciałabym Wam powiedzieć, że jest jeden członek naszej rodziny, który wprost uwielbia eye q. To Odi. Ona jest z tych niejadków, sucha karma jest z zasady "fuj". Ale gdy karmę kiedyś polałamjej  eye q to jadła aż jej ogon chodził. Mają chłopaki konkurencję. Ale spokojnie - Odi nie wypija im preparatu. Ona ma inne zachęty jedzeniowe.....ale to może kiedyś Wam opowiem.

 

  bracia :)


Kochani, wiem, że eye q nie jest tanie. (Przy 2 dzieci i 3 łyżeczkach dziennie butelki znikają szybko). Ale myślę, że warto zainwestować w preparat. Można sobie czegoś odmówić, można zrobić rodzinną świąteczną zrzutkę, można pertraktować z aptekami internetowymi o hurtowym zakupie - można wiele rzeczy zrobić by zdobyć eye q. Np. teraz można było wysłać 1 zdjęcie by mieć szansę na 10 buteleczek preparatu za darmo :).

 

nie tylko w domu mecza

 

Nie wiem czy Was zachęciłam do eye q. Ja pewnie jeszcze kilka lat pomęczę moich tymi buteleczkami. A jak się nauczą łykać - przejdziemy na tabletki :).

 

Pozdrawiam wakacyjnie

 

Gosia-matka

 

 

 

 

 

 

 

 

wesola gromadka

 

PS. Kochani, tak już naprawdę na koniec - bardziej wierzę w eye q niż w tabletki na odchudzanie. Eye q działa.....a reszta jest milczeniem :).

czwartek, 14 lipca 2016
Wycieczka z mamą :)

Witajcie Kochani!

Pogoda jakoś nas nie rozpieszcza - raz upał, raz deszcze. Ale co tam. W końcu są wakacje i trzeba się cieszyć z tego co się ma. A my mamy dużo. Mamy świeże powietrze, ciszę, spokój, orły, zieleninę na kleszcze, inną zielenię na herbatkę. Żyć nie umierać. No, zapomniałbym - mamy piach i wodę z nieba czyli ...... BŁOTO.

Ale po kolei. Za oknem deszcz i my zamiast w ciepłym domku sobie siedzieć z komputerem w ręku, szykujemy się na spacer. Kalosze, kurtki, uśmiech na twarzy i idziemy. Na początku wycieczki było nudno. Pola i pola, wszędzie pola. Lecz nagle, tuż za górką, naszym oczom ukazała się piękna kałuża. Był to spory zbiornik wody (pada wszak od rana), a dziura też sporawa - zrobiona przez mamę zimą (jak się biedaczka zakopała naszym pięknym samochodem w śniegu i jak to tata musiał ja z tego dołka wyciągać).

No i co my robimy. Nie, nie idziemy dalej. Nie obchodzimy kałuży szerokim łukiem. Nic z tych rzeczy. Po prostu w nią wchodzimy. Najpierw powoli, badamy grunt i ewentualną drogę ucieczki z grząskiego terenu. Ja nie mam kłopotu, jestem w końcu nastolatkiem. Gorzej z Kubą. Mój braciszek przedszkolak stara się jak może, jednak czasem błoto wygrywa. Łapie mu kalosze i oddać nie chce. Kuba jednak się nie poddaje, dzielnie walczy, wyciąga nogę (z kaloszem oczywiście) .... a za chwilę znowu wpadła mu parę centymetrów dalej. Ot, taka nierówna walka.

Ale co To, Kuba leży w błocie. Może tak nie całkiem, jeszcze się podpiera rączką, ale kolana już są brązowe. Nic to, Kuba dzielnie się podnosi i dalej brnie przez błoto. I co...kolejne bum w lepką maź. I myślicie może, że mama mu pomoże. A w życiu. Mama jak zwykle robi zdjęcia i mówi coś w stylu "A radźcie sobie sami". Kto zrozumie mamy :)?

Więc sobie radzimy jak możemy, a jak nie możemy to na kolanach. Kuba już całkowicie zmienił kolor, teraz jest błotnym chłopcem. Ja jestem tylko trochę brudny. To zasługa mojego braciszka - obrzucił mnie po prostu błotem. Ach ten Kubuś!

Mama coś wspomina o powrocie do domu, ale my nie chcemy. Jest tak fajnie. Z nieba leci letni deszczyk, Odi patrzy na nas podejrzliwie, ale z aprobatą, błoto woła "Nie odchodź", a mama ciągnie do domu. O nie!!! Kuba wywalczył jeszcze 5. Dokładnie nie wiadomo było czego 5, ale mama liczyła. No i doliczyła się 5 razów Kuby w błocie. Nie muszę Wam mówić jak on wyglądał. Dobrze, że wiedziałem, że to mój brat tam jest. Inaczej mógłbym go nie poznać.

No dobra, w końcu wróciliśmy. Nie wiem tylko dlaczego mama nie pozwoliła nam wejść do przedsionka w kaloszach i powiedziała, że coś ją trafi jak dotkniemy ściany. A przecież tak prawie nie mieliśmy brudnych rąk. 

Po kąpieli zajęliśmy się własnymi sprawami. Ja usiadłem w końcu do komputera, Kuba był taki zmęczony, że nawet zasnął. To chyba dobrze, bo mama miała czas na doprowadzenie podłogi i naszych ciuchów do stanu jako-takiego. 

I to już koniec naszej przygody z mamą....a Wy jak spędziliście dzisiejszy dzień? Też na świeżym powietrzu? Dajcie znać.

A oto kilka zdjęć na dowód, że prawdę mówiłem i w błocie się bawiliśmy.

 

zabawa ale fajnie

błotnista integracja sensoryczna ups czy Kuba da rade wstać? dał radę  to kiedyś były jasne spodnie hurra i znowu ups zabawa ups po raz kolejny a Odi zdziwona radość 

 Odi na spacerku spodnie już dawno nie są jasne

Kuba próbuje wstać :) kurtka Kuby zmienia kolory - czary jakieś :)

ups, nawet ja mam ciut brudne spodnie potwór z bagien

Kuba siedzi Odi też się bawi

wracamy..... mój

 

 

pozdrawiam wakacyjnie

Grzegorz, brat potwora z bagien 

sobota, 09 lipca 2016
Jeżyk Grześ

Witajcie Kochani!

Za oknem pada, a ja siedzę sobie w cieplutkim domku. Ach te wakacje, ciut deszczowe, ale i tak piękne.

Nie tak dawno znalazłem w Sieci wpis mamy i jej skarpeciaka. Okazało się, że chyba ja tego wpisu nie mam, więc tym razem będzie kopia wpisy z innej strony. Zaczynamy zatem :

 

jeżyk Grześ

Dzień dobry!

Mam na imię Grześ i jestem jeżykiem.

Ale jak sami widzicie, nie jestem zwykłym jeżem, ale takim w ciapeczki i łaty.

Urodziłem się jako normalny jeżyk 

w normalnej rodzinie. Wszystko było normalne, dopóki nie zaczęły się kłopoty z moją mową. Niby mówiłem, a tak naprawdę nie mówiłem. Starałem się, wierzcie mi, ale to było trudne.

Mama i tata mnie rozumieli, niestety inni już nie. I to wtedy zacząłem się zmieniać. Widzicie tą zieloną łatę obok niebieskiej - powstała, gdy koledzy się ze mnie śmiali. A ta obok pojawiła się zaraz po tym, jak mnie pani w sklepie nie mogła zrozumieć. Z czasem tych łat miałem coraz więcej i więcej - zamieniłem się w takiego łatka. 

Inne jeże zaczęły się ode mnie odsuwać, bo wyglądałem inaczej.

Jednak na swojej drodze spotkałem też cudowne jeże - moich terapeutów. To oni nauczyli mnie mówić tak, jak mówią inne jeże, moi koledzy i koleżanki. Myślałem, że jak zacznę mówić tak jak inni, to łaty znikną - jednak tak się nie stało. One już na dobre do mnie przylgnęły.

Początkowo było mi przykro, bo umiałem już mówić jak inni, ale wyglądałem zupełnie inaczej. Jednak moi terapeuci wytłumaczyli mi, że to nic złego, że każdy jeżyk ma na sobie pewną łatę, jedni większą, inni mniejszą, jedni mało, a jeszcze inni - dużo, tak jak ja.

I każdy jeżyk jest wartością samą w sobie, nieważne jak wygląda.

Spotkałem na swojej drodze też ludzi - początkowo uciekali ode mnie, bo widzieli we mnie tylko jeża. Jednak jak mnie bliżej poznali, zobaczyli, że jestem mięciutki i strasznie chcę być przytulany i kochany.
Kochani! Nie skreślajcie mnie tylko dlatego, że jestem inny, pokochajcie mnie właśnie za tą inność. Bardzo Was o to proszę.

Jeżyk Grześ

(http://www.logopeda.org.pl/new.php?id=326)

 

pozdrawiam Was wakacyjnie

Grześ (zwany również Grzegorzem )

07:37, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lipca 2016
Odi się szkoli

Witajcie!

Coś pogoda nam się popsuła w te piękne lato. Nie wiem jak u Was, ale u nas zimno, mokro i wietrznie. Co prawda przy takiej pogodzie nie trzeba podlewać krzaczków w ogrodzie, ale co to za przyjemność z lata. No, ale może pogoda sobie przypomni i będzie typowo letnia.

 

Odi i mniszek lekarski

 

A dzisiaj chciałem Wam opowiedzieć o Odi. Odkąd może - czyli po wszystkich szczepieniach i odrobaczeniach, psina jeździ z nami do Olsztyna. Siada sobie wygodnie z przodu samochodu i zadowolona daje się powieźć ku przygodzie.

 

Odi i tramwaj

 

Na początku bała się wszystkiego w mieście wojewódzkim, ale z czasem nabrała ogłady i doświadczenia i już jej miasto nie straszne. Tam poznaje nowych kolegów i koleżanki, nowych ludzi i uczy się, że trzeba się mamy słuchać. Bo nie wiem czy wiecie, ale u nas panuje zasada - ten rządzi kto ma smaczki

 

spacerek

 

Często ja też prowadzam Odi po Olsztynie. To wcale nie jest trudne (o ile w pobliżu nie ma żadnego psa). Odi się mnie słucha i (prawie) robi to, co ja chcę. Ale spokojnie, to jeszcze szczeniak, nauczy się wszystkiego. 

 

szkoła Odi

(zdjęcie zaczerpnięte z Facebooka) 

 

Jak już tak wspomniałem o nauce, to Odi jest intensywnie trenowana przez Pana Piotra w Centrum Szkolenia Psów - Wychowany Pies. To właśnie tam mama się uczy jak postępować z naszym najmłodszym członkiem rodziny, co jej wolno a co nie i jak z nią postąpić, żeby zrobiła waruj. Najdziwniejsze jest to, że często Panu Piotrowi udaje się przekonać Odi do czegoś, a mamie nie. No cóż, chyba mama musi brać dodatkowe lekcje. Bez Odi oczywiście :).

 

strona hodowczyni

 

(http://www.alaskanmalamut.pl/)

 

Nasze zmagania i nauki zostały zauważone w Sieci. No tak, piszą o nas. Pierwszą osobą, która o nas napisała była Pani Ela, hodowczyni od której mamy Odi. Bo muszę Wam w sekrecie powiedzieć, że to Anioł nie kobieta. Odpowiada na każde pytanie mamy, pomaga, sugeruje, podpowiada i wiecie co - ma rację. W końcu Kobieta doświadczona, nie jednego szczeniaka miała w swoich ramionach.

 

 strona przedszkola

Odi u przedszkolaków  dyplom

 

(http://www.przedszkole31olsztyn.cba.pl/)

 

przedszkolaki i Odi

 

Drugą stroną, na której można poczytać o Odi, jest strona przedszkola Kuby. Bo przedszkolaki też się uczyły jak postępować z Odi oraz co można robić a czego nie przy obcych psach. To wcale nie było łatwe dla dzieci, bo radość z wizyty psa często powodowała amnezję. Dzieci często zapominały czego się wcześniej nauczyły. Ale powolutku, pomalutku wszystkie przedszkolaki poznały podstawowe ABC zachowań przy Odi.

 

Odi i jej kamizelka

 

A tak na marginesie - Odi chodzi w kamizelce z napisem NIE PRZESZKADZAJ, PRACUJĘ, a z drugiej strony z napisem UCZĘ SIĘ. Nie muszę Wam oczywiście tłumaczyć, że kamizelka jest po to, by nikt jej nie zaczepiał, nie przeszkadzał w nauce słuchania mamy i w lekcji. I zazwyczaj taka informacja wystarcza, ludzie czytają i tylko się milo uśmiechają. Czasem ktoś zagada mamę, zapyta czego pies się uczy lub wyrazi swoje zdanie nad ciężką rola Odi "A czego ty się biedaku uczysz ?!". Rzadko (niestety zdarzają się takie sytuacje) ktoś podejdzie do Odi i bez pozwolenia mamy zacznie ją głaskać. Pamiętajcie, nie wolno tego robić. Odi może być akurat w trakcie szkolenia, może mieć zły humor, może chce odpocząć. NIE WOLNO. Już nawet przedszkolaki o tym wiedzą :).

 

 zwierzaki

 

A już tak na koniec muszę Wam powiedzieć, że Odi ciągle kłóci się z Garfieldem. A to go łapą zaczepi, a to on na nią syknie - słowem typowe rodzeństwo:). Ale .... gdy nasz kociak uciekł z tarasu to właśnie Odi go znalazła i nie pozwoliła uciec w las. Czyli prawdziwe jest powiedzenie - kto się czubi ten się lubi. U nas się sprawdza.

 

Odi

 

To tyle na dziś, korzystajcie z lata i wakacji ile się da. W sumie pogoda deszczowa też jest fajna o ile ma się kalosze na nogach i parasolkę nad głową. 

 

Wasz Grzegorz - opiekun Odi

06:45, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lipca 2016
Zawirowania edukacyjne

Witajcie wakacyjnie

Okres odpoczynku już się dawno rozpoczął (dla uczniów na pewno), ale ja pozwolę sobie powrócić do tematu SZKOŁA. Otóż skoczyłem w roku szkolnym 2015/2016 VI klasę, ale jeszcze raz będę do VI klasy chodził. Tak oficjalnie to się nazywa przedłużenie okresu edukacyjnego, ale chodzi o to, bym podszkolił się w niektórych aspektach przedmiotowych.

A tak na marginesie to powiem Wam, że mi się matka pomyliła. Pod koniec roku szkolnego pytam się jej czy będę chodził do VII klasy. Mama mówi - nie, nie ma VII klasy. A co się okazało parę dni później. Będą i to akurat wtedy gdy ja skończę drugi raz VI klasę. Jaki z tego wniosek ? Matka też człowiek, czasem się myli:).

Przypomniałem sobie, że gdy chodziłem do przedszkola wchodziła właśnie reforma oświaty - 6-latki do szkoły. Wtedy też zostałem dwa lata w zerówce, jakoś rodzicom nie było śpieszno do wysyłania mnie do szkoły. Teraz znowu dłużej będę się uczył i znowu zmiany w szkolnictwie. Ciekawy jestem co przyniesie przyszłość?

 

z Odi

 

Ale zszedłem z tematu. Dzisiaj chciałem Wam przedstawić mnie widzianego oczyma moich nauczycieli.

Grzegorz jest chłopcem pogodnym, otwartym, życzliwym, chętnie nawiązuje nowe znajomości. W środowisku szkolnym funkcjonuje bez zastrzeżeń. Potrafi wyrazić swoje potrzeby i oczekiwania. Uczeń chętnie podejmuje wysiłek edukacyjny.

Uczeń potrzebuje stałego wsparcia nauczyciela podczas wykonywania zadań.

Łatwiej jest mu przyswoić pewne treści w oparciu o własne doświadczenia i najbliższe otoczenie. Ma trudności ze skupieniem uwagi, bardzo łatwo się rozprasza, wiele bodźców go dekoncentruje. Wymaga częstych przerw w pracy, ponieważ ma trudności z koncentracją. Potrzebuje ruchu, aby rozładować napięcie szczególnie wtedy, gdy zadanie jest trudne i wymaga dłuższego czasu pracy. Uczeń nadal tylko pisze drukowanymi literami. 

Uczeń nie opanował treści z podstawy programowej zaplanowanych do realizacji w klasie szóstej:

  1. Czyta i zapisuje jedynie krótkie wyrazy. Trudność chłopcu sprawia czytanie i zapisywanie dłuższych i trudniejszych wyrazów. Popełnia błędy w zmiękczeniu spółgłosek, niezapisywaniu znaków diakrytycznych i dwuznaków, pisze fonetycznie z błędami ortograficznymi, opuszcza w wyrazie samogłoski. Umiejętności praktyczne przewyższają myślenie abstrakcyjne.
  2. Uczeń nie potrafi samodzielnie korzystać z podstawowych narzędzi matematycznych w życiu codziennym. Opanował tylko dodawanie i odejmowanie w zakresie 100 na liczbach naturalnych.5.     Uczeń nie potrafi się samodzielnie uczyć, wymaga stałego wsparcia i pomocy nauczyciela, natomiast chętnie pracuje na lekcji, jest ciekawy świata, zadaje dużo pytań. 
  3. W strefie myślenia naukowego uczeń potrafi dokonać obserwacji najbliższego otoczenia, pracuje jedynie na konkretach, umiejętności praktyczne przewyższają myślenie abstrakcyjne. Ma trudności z przyswojeniem podstawowych pojęć, przenośni, symboli, metafor.
  4. Ze względu na niepełnosprawność (afazja) uczeń ma duże problemy w komunikowaniu się w języku ojczystym zarówno w mowie jak i w piśmie. Uczeń wypowiada się używając ubogiego słownika i podstawowych form wyrazów, nie odmienia rzeczowników ani czasowników. W wypowiedziach nie rozpoznaje części mowy i zdania, nie zna przypadków, nie zna alfabetu.
  5. Nie pisze, nie czyta, nie komunikuje się w języku obcym. Używa niewielu pojedynczych słówek. Ze względu na krótkotrwałą pamięć wymaga ciągłego utrwalania.
  6. Uczeń potrafi posługiwać się nowoczesnymi technologiami informacyjno-komunikacyjnym (komputer, tablet), ale nie potrafi samodzielnie wyszukiwać i korzystać z informacji.
  7. Uczeń nie potrafi samodzielnie się uczyć, wymaga stałego wsparcia i pomocy nauczyciela, natomiast chętnie pracuje na lekcji, jest ciekawy świata, zadaje dużo pytań.
  8. Uczeń ma duże problemy z pracą w grupie.

W bieżącej pracy z uczniem nauczyciele widzą niewielkie postępy. Grzegorz stara się pracować samodzielnie, jednak wymaga stałej pomocy nauczyciela, potrzebuje znacznie więcej czasu na opanowanie treści programowych niż jego rówieśnicy.

Zespół nauczycieli uczących Grzegorza Gadomskiego widzi potrzebę objęcia ucznia nauczaniem indywidualnym w roku szkolnym 2016/2017 na terenie szkoły. Ta forma nauczania zapewnia chłopcu kontakt z rówieśnikami.

podpisano - zespół nauczycieli uczących Grzegorza Gadomskiego

 

kocia nauka

 

Sami widzicie Kochani, dużo osiągnąłem, ale jeszcze wiele pracy przede mną. Mogę Was zapewnić, że uczyć się będę - już mnie rodzicielka zmotywuje.

A teraz, żeby mieć zaświadczenie z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej potwierdzającej to, co napisali moi Nauczyciele, muszę mieć jeszcze zaświadczenie od neurologa. Czyli kolejna wizyta nas czeka. Jak co roku.

A póki co korzystam z wakacji, jestem u Babci - sam, bez Kuby. To jest dopiero luksus. Czego i Wam życzę

 

wakacyjny Grześ

 

07:38, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 lipca 2016
Na straganie

Witajcie Kochani!

Jak nie pisałem to nie pisałem, a teraz nadrabiam zaległości. W końcu mam wakacje i nie muszę jeździć do szkoły. Nie, żebym nie musiał sie uczyć. Oj muszę. Mama nie uznaje dni wolnych, chyba, że któreś z nas choruje. A innego usprawiedliwienia nie ma. Już łatwiej zasymulować w szkole niż w domu. Ach, życie :))

Dzisiaj chciałem Wam pokazać, że nasza nauka nie odbywa się tylko przy biurku. Mama często przemyca naukę np. podczas zakupów. Trzeba dodać, odjąć, wybrać, zapytać się - słowem, pełen przekrój możliwości językowo-matematycznych.

Znalazłem w swoich zasobach zdjęcia Kuby, które najlepiej pokazują próby zakupowe.

 

Najważniejsze to zdecydować się na odpowiednie owoce, muszą być ładne, soczyste i pachnące.

 

na straganie na straganie

 

Jabłka można też dokładać jak jest ich za mało. Nie jest powiedziane, że torba cały czas musi być w rękach. Kuba sobie radzi jak umie.

 

na straganie na straganie

 

A na końcu trzeba te zakupy jakoś zanieść do domu. Lekko nie ma, ale Kuba idzie. No dobra, zdradzę Wam tajemnicę - szedł tylko przez chwilę z jabłkami. Potem torbę oddał mamie. Zmęczył się biedak. Ale musicie przyznać, że i tak dużo zrobił?!

 

na straganie

 

Ale to nie wszystko, mama poszła za ciosem i poćwiczyła z Kubą motorykę małą czyli kolorowanie. Kolorowanie nie jest mocną stroną mojego braciszka, ale moją też nie była. A teraz (prawie) to lubię. Nauka czyni mistrza. 

 

na straganie na straganie

pomoc przedszkolaka

arbuz arbuz

 

Sami widzicie moi Drodzy, że nie można się nudzić z moją mamą. Jak nie goni nas do biurka to do sklepu - tak czy siak zawsze nauka.

 

pozdrawiam wakacyjnie

Grzegorz 

 

 

02:39, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 lipca 2016
Moje początki

Witajcie Kochani!

Przy okazji przeprowadzki został odnaleziony jeden z moich pierwszych zeszytów logopedycznych. Aż z sentymentem było na niego popatrzeć, tyle wspomnień - niekoniecznie miłych. Bo sami rozumiecie, moja osobista rodzicielka zmuszała mnie do nauki odkąd pamiętam. Takie są podobno matki. Zatem dziś będzie wspomnieniowo. Zaczynamy zatem.....

 

nauka samoglosek nauka samoglosek

nauka samoglosek nauka samoglosek

nauka samoglosek nauka samoglosek

 

to ja, za młodosci mej moje terapeutki

 

moje raczki moje kolorowanie

swinka kolorowanie

 

wierszyk

 

delfin ptaszek

 

mały pomocnik

 

lew miś1

kotek hippo

 

wierszyk wierszyk

wierszyk

kominiarz

 

  Tk bylo kiedys tak bylo kieDYS

 

ufo tata

BUZKI SZLACZKI

balon kotek

CIENIE labirynt

szlaczki labirynt

Gantu zawoidy

jez napis

d jak drabina 

zawody kolorowanie

literka l terapia SI

lego cwicze literke K

litera r literka B

 

Widzicie sami, że początki nie były łatwe. Ale nauka nie poszła w las, obecnie czytam Kubie proste teksty i on mnie rozumie. Czyli opłacało się ciężko pracować, by być wzorem dla młodszego braciszka.

 

pozdrawiam lipcowo

Grześ

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38
1% małe zdjęcie