RSS
wtorek, 04 września 2018
Nowy rok szkolny 2018/2019

Witajcie Kochani!

Wakacje minęły szybko i czas wracać do szkolnych ławek. No prawie. Bo u nas wakacje były wytężone i bardzo pracowite - tak do końca to nie wiedzieliśmy jak i gdzie będziemy chodzić czy nie chodzić do szkoły. To jest długa historia, ja o wszystkim nie wiem, bo podobno jestem jeszcze dzieckiem i polityką nie muszę się zajmować. Najważniejsze jednak wiem - NIE CHODZĘ DO SZKOŁY. Nie, muszę się uczyć. Podobnie zresztą jak Kuba - ale nie w szkole.

Nigdy nie wiedziałem, że tak można - uczyć się w domu. Ale można. Razem z Kubą realizuję EDUKACJĘ DOMOWĄ. W skrócie to jest tak, wstajemy później niż inne dzieci, chodzimy na spacery, uczymy się tego co chcemy (o ile to jest tożsame z wizją mamy, ale jakoś ją przekonamy) i nie tracimy czasu na dojazdy do szkoły. 

Za nami dopiero pierwszy dzień i pobudka o strasznej godzinie - 8 rano, ale poza tym bardzo nam się z Kubą to podoba. Ciekawe czy będziemy takiego samego zdania jak nam się rodzicielka rozhula z naszą edukacją. Wyjdzie w praniu :).

 

witaj nowy roku szkolny

 

Póki co korzystamy z uroków edukacji domowej i początek roku szkolnego przywitaliśmy na polu, w krótkich spodenkach i z uśmiechem na twarzy. Obyśmy obecny rok szkolny kończyli podobnie - czego i Wam życzę.

 

Grzegorz 

Tagi: szkoła
06:17, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 lipca 2018
List do Pani Minister

Minister Edukacji Narodowej

Anna Zalewska

Al. J.Ch. Szucha 25

00-918 Warszawa

 

Szanowna Pani Minister!

Jestem mamą 16-latka, dziecka z afazją, obecnie ucznia VII klasy. Do tej pory, podczas całego etapu edukacyjnego, syn był nauczany w szkole, w oddzielnym pomieszczeniu, 1 na 1. Z klasą spotykał się na przerwach, podczas uroczystości szkolnych. Przede wszystkim jednak uczył się w swoim tempie, na miarę swoich możliowości. Od września 2018 roku to ma się zmienić.

Podczas spotkania IPET-owego, omawiajacego postępy syna, dowiedziałam się, że sytuacja prawna dziecka w szkole ulega dramatycznej zmianie. Nie ma już zajęć indywidualnych z nauczycielem (które miał do tej pory zagwarantowane ustawowo). Od najbliższego dzwonka syn musi iść na lekcje z rówiesnikami. Ma oczywiście zagwarantowane zajęcia indywidualne lub w grupie do 5 osób z wybranych przedmiotów (maksymalnie jest to 10 godzin w tygodniu), jednak pozostałe 25 godzin musiałby spędzić w klasie.

Szanowna Pani Minister! Moje dziecko nie da rady wysiedzieć w szkole tak długo, to jest ponad jego możliwości. Poza tym jak on ma realizować program swój (bardzo okrojony) z grupą rówieśniczą? Jak nauczyciel w klasie 20 osobowej ma zająć się dzieckiem z orzeczeniem o kształceniu specjalnym, jednocześnie prowadząc lekcje? Jest to po prostu fizycznie  niemożliwe. Nawet, gdyby syn otrzymał pomoc w postaci nauczyciela wspomagającego na te 25 godzin, to i tak nie da rady uczyć się efektywnie w klasie.

Oczywiście dla takich dzieci jak mój syn jest przewidziana edukacja w domu, nauczyciele będą do nas przyjeżdżać. Tu pojawia się jednak kolejny kłopot – dojazdy. Mieszkamy na wsi, dojazd do nas jest fatalny. Co będzie, jeżeli nauczyciel odmówi przyjazdu do nas z powodu braku auta. Jestem świadoma, że organizacja szkoły należy do dyrektora placówki, ale na pewno przewidywaliście Państwo takie problemy. Bycie nauczycielem nie wiąże się automatycznie z posiadanym prawem jazdy, samochodem (w tym przypadku terenowym). Co ma zrobić dyrektor szkoły, gdy znajdzie dobrego nauczyciela do szkoły wiejskiej, ale bez możliwości dojazdu do nas? Czy w takim przypadku ma szukać innego, mobilnego czy zatrudnić tego z odpowiednimi kwalifikacjami? Jak Państwo proponują rozwiązać tę sytuację?

Bycie mamą dziecka niepełnosprawnego to ciągła walka o to dziecko, o jego lepszą przyszłość, o postępy w byciu samodzielnym. Niestety, obecnie jest to również walka o jego edukację. Tym razem Ministerstwo Edukacji Narodowej mi w tej walce nie pomaga.

 

 

Z poważaniem

 

Małgorzata Gadomska

 

Do wiadomości:

Pan Dyrektor Szkoły Podstaowej w Szczęsnem

Kuratorium Oświaty w Olsztynie

Powiatowa Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Olsztynie

Wójt Gminy Purda

Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Purdzie

Sołtys wsi Kaborno

Stowarzyszenie Razem Rozkodujmy Afazję

Gazeta Wyborcza - Olsztyn

Polskie Radio Olsztyn

TVN

Radio RMF FM

 

09:44, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 lipca 2018
Koniec roku szkolnego 2017/2018

 Witajcie Kochani!

Chociaż od oficjalnego roku szkolnego już jakiś czas minął i Wy juz pewnie jesteście na wakacjach, to ja jeszcze go nie podsumowałem. Zatem do działa.

To nie był łatwy rok. Rok zmian. Zmieniłem szkołę, wszedłem w nowe środowisko rówiesnicze i w nowe przedmioty. Musiałem poznać nowych kolegów, nauczycieli, a oni musili poznać mnie. Nasza integracja przebiegła pomyślnie. I chociaż nie znalazłem tam przyjaciela-rok to za krótko-to mowiliśmy sobie „cześc” na korytarzach szkolnych.

To nie był łatwy rok. Zapoznawałem się z różnymi zawodami. I miałem zdecydować co chcę robić w życiu. Jeszcze tego nie wiem, ale spokojnie, mam jeszcze trochę czasu. Podobno w mojej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej mają mi pomóc. Muszę się tam udać i zobaczymy czy coś wspólnie ustalimy. No dobra, wezmę mamę. Jeszcze nie mam prawa jazdy, sam nie dojadę.

To nie był łatwy rok. Był czas, że nie mieliśmy jak dojechać do szkoły i zostawaliśmy w domu. To nie powodowało jednak braku nauki, nic z tych rzeczy. Uczyliśmy się z Kubą nawet więcej. Jedyny minus całej sytuacji to nieobecności w szkole i widmo nie dostania promocji do klasy następnej z powodu frekwencji. Ale gdy pogoda się poprawiła, gdy gmina wysypała trochę kamyczków na drogę – mogliśmy realizować z Kubą obowiązek szkolny na terenie szkoły.

 

droga

 

To nie był łatwy rok. W pewnym momencie Garfield zachorował. Leczyliśmy go sumiennie. Wyszedł kociak z tego. Po 6 tygodniach choroba wróciła. Garfield odszedł L


Garfield


To nie był łatwy rok. Tydzień temu odeszła od nas moja Prababcia. Była z nami prawie 89 lat. Ale już jej nie ma.

 

z babcią Olą

 

To nie był łatwy rok, ale kolejny rok szkolny będzie lepszy. Sami zobaczycie. A na pewno będzie inny. Ja Wam to mówię.

 

 z panem dyrektorem

 

Grzegorz

 

środa, 02 maja 2018
Dziękuję za Wasz 1%

Kochani!

Długo się nie odzywałem, z różnych powodów. Ale już jestem, cały i zdrowy. I w tym pierwszym wpisie po takim długim czasie, chciałem Wam serdecznie podziękować za Wasz 1% wpłacany na konto mojej Fundacji. Może niektórzy myślą, a co tam kilka złotych. To nie tak - te kilka złotych to np. 20 minut zajęć z Panią Logopedką, a to już bardzo wiele. W listopadzie będę dokładnie wiedział ile pieniędzy wpłynęło na moje konto (tyle to trwa), jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by Wam już teraz BARDZO SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ. Beż Was nie osiągnąłbym tyle, byłbym pewnie w innym miejscu. To Wy mi pomagacie - jeszcze raz dziękuję.

 

poznajemy mikroświat

 

Wasz oddany Grzegorz

Tagi: 1% podatku
07:25, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 lutego 2018
Ospa i subwencje na afatyka

Witajcie Kochani!

 

Właśnie walczymy z ospą. Dokładnie to Kuba walczy, ja czekam na swoją kolej :)) Jeszcze nie chorowałem, więc kiedyś musi to nastąpić. Ale ja dzisiaj nie o chorobach chciałem napisać, a o pieniądzach.

 

RAZEM ROZKODUJMY AFAZJĘ

 

Na stronie Razem Rozkodujmy Afazję na Facebooku (https://web.facebook.com/RazemRozkodujmyAfazje/) pojawiła się informacja jaka jest subwencja oświatowa na ucznia z afazją. Oczywiście, zaraz udostępnię ten wpis, ku  pamięci dla mnie i ku wiedzy dla Was wszystkich.

 

subwencja

subwencjasubwencja Warszawa

subwencja Kraków

Zatem widzicie Kochani, trochę tych pieniędzy idzie na terapie nas - afatyków. W porównaniu jednak z naszymi potrzebami terapeutycznymi często okazuje się to kwota za mała. A podobno została jeszcze zmniejszona, pomimo tego, że naprawdę potrzebujemy tych terapii. By potem, w dorosłym życiu pracować, a nie liczyć na opiekę państwa.

 

Na tej samej stronie jest też WIELKA PROŚBA do wszystkich afatyków, a właściwie ich kochanych Opiekunów. Jest to prośba o wypełnienie ankiety. Ja już ją wypełniłem (no dobra, zrobiła to mama). Was też do tego zachęcam, razem możemy więcej.

https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSeXOBXYio0n8hqCq6qHuHq5ZZsSaO8lusFsPmhHdTN-rRMwkw/viewform?c=0&w=1

 

 

Życzę Wam miłego kolejnego dnia/nocy - nie wiem kiedy to czytać będziecie

 

Wasz Grzegorz

 

 

PS. Właśnie staram się dowiedzieć jaka dokładnie subwencja przypada na mnie. Jak się dowiem to się oczywiście pochwalę wiedzą.

 

PS 2. Dziękuję Cioci Bożenie za pomoc w stworzeniu tego wpisu. 

 

20:30, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 stycznia 2018
NASA i system edukacji

Witajcie Kochani!

Właśnie przed chwilą znalazłem ciekawy artykuł i od razu dzielę się nim z Wami.



Według naukowców z NASA rodzimy się kreatywnymi geniuszami, których ogłupia system edukacji.

Dr George Land wzbudził sensację podczas swojego wystąpienia, przedstawiając wyniki testów na kreatywność dla NASA, które przeprowadził na dzieciach w wieku szkolnym.

Otóż NASA skontaktowało się z Landem i Beth Jarman w celu zorganizowania wyspecjalizowanych testów, które pomogą im skutecznie zmierzyć potencjał ich naukowców i inżynierów. Test okazał się strzałem w dziesiątkę, ale naukowcy zaczęli zadawać sobie pytania: skąd właściwie bierze się kreatywność? Czy ludzie się tego uczą, czy się z tym rodzą? Czy kreatywność przychodzi wraz z doświadczeniem?

Naukowcy przeprowadzili więc ten sam test na 1600 dzieciach między 4 i 5 rokiem życia. Wyniki były szokujące.

Według naukowców z NASA rodzimy się kreatywnymi geniuszami, których ogłupia system edukacji

Jest to test, który sprawdza umiejętność znajdowania różnych innowacyjnych rozwiązań problemów. Jak myślisz, jak wiele z tych dzieci wykazało wyobraźnię na poziomie geniuszu?

Całe 98% z nich!

Jest jeszcze ciekawiej

Naukowcy byli tak zaskoczeni, że postanowili zbadać te same dzieci jeszcze raz po kilku latach, kiedy miały 10 lat.

Wynik? Już tylko 30% dzieci wykazało ten sam poziom kreatywności co wcześniej.

Kiedy miały 15 lat, wynik spadł do 12%. A co najsmutniejsze – tylko 2% z nas utrzymuje swój geniusz po latach edukacji.

Dla tych, którzy chcieliby podważać wiarygodność tych badań zła wiadomość jest taka, że nie były to wyrwane z kontekstu wyniki. Testy tego typu były powtarzane więcej niż milion razy jak donosi Gavin Nascimento, który pisał już wcześniej na temat tego, jak system edukacji rujnuje nasz geniusz.

„Nie jest to trudne do zrozumienia – szkoła, jak to nazywamy, to instytucja, która pojawiła się w historii po to, byśmy odgrywali rolę, jakiej wymagają od nas klasy rządzące, a nie przeciętni ludzie.

„Aby tak zwana elita mogła utrzymywać swoje jawnie luksusowe życie, gdzie robi się najmniej ze wszystkich, a korzysta najwięcej, jasne jest dla nich, że dzieci muszą być ogłupiane, by to akceptować (a nawet służyć temu); by godzić się na zaborczy system sztucznego niedostatku i niekończącej się eksploatacji w nieustającej wojnie.” – pisze Nascimento.

I co teraz? Czy możemy odbudować naszą kreatywność?



Land mówi, że możemy z powrotem być w tych 98% dzieci. Według wniosków wyciągniętych z testów i innych badań funkcjonowania mózgu, istnieją dwa rodzaje myślenia jakie zachodzą w naszym umyśle.

Oba z nich zachodzą w innej części mózgu i są zupełnie innym rodzajem paradygmatu po względem tego, co budują w naszej głowie.

Jeden z tych sposobów jest rozbieżny – to wyobraźnia, używana jest do generowania nowych możliwości. Drugi jest nazywany zbieżnym – to wtedy, gdy coś oceniasz, podejmujesz decyzje, sprawdzasz, krytykujesz, wartościujesz.

No więc rozbieżny sposób działa jak winda, a zbieżny hamuje nasze wysiłki.

„Odkryliśmy, że to, co dzieje się z dziećmi polega na tym, że uczymy ich w szkołach dwóch rodzajów myślenia na raz” – mówi Land.

Szkoła działa tak, że w zadaniach namawia się do wymyślania nowych rozwiązań tylko po to, by za chwilę je ocenić: „Już tego probowaliśmy”, „To zły pomysł”, „Nie zadziała” i tak dalej.

To jest klucz, którego trzeba się oduczyć.

„Kiedy zajrzymy w głąb mózgu zobaczymy neurony, które walczą ze sobą i zmniejszają siłę umysłu, ponieważ ciągle oceniamy, krytykujemy i cenzurujemy” – mówi Dr Land.

„Jeśli działamy w strachu, używamy mniejszą część mózgu, ale kiedy myślimy kreatywnie, mózg się zapala.”

Jakie jest rozwiązanie?

Potrzebujemy odnaleźć w sobie na nowo tego 5-latka. Ta zdolność, którą ma pięcioletnie dziecko nigdy nie znika.

„To coś, co ćwiczysz codziennie, kiedy marzysz” – przypomina Land.

Jak znaleźć tego pięciolatka w sobie?



Land stawia wyzwanie: Jutro przy stole, weź widelec, przywołaj tego pięciolatka i wymyśl 25 lub 30 sposobów na to, jak ulepszyć ten widelec.

(http://warsztatdobregoslowa.com.pl/nasa-geniusze-system/)



 

Miłego budzenia w sobie malucha.Pozdrawiam Was serdecznie

 

Grzegorz

07:19, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 stycznia 2018
Metoda zielonego ołówka

Witajcie Kochani!

Dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć i pokazać fajną metodę doskonalącą np. pisanie literek. Chociaż równie dobrze sprawdza się przy nauce cyferek. Ta metoda to METODA ZIELONEGO OŁÓWKA

Dowiedziałam się o niej od wychowawcy Kuby. Na pierwszym zebraniu powiedziała nam, rodzicom, że wprowadza tę metodę w swojej klasie. No dobra, ale co to jest? Z pomocą przyszedł Internet.

 

Metoda zielonego ołówka polega na zmianie techniki nauczania z tej opierającej się na podkreślaniu popełnionych przez dziecko błędów na koncentrację i wyróżnianie najdoskonalszych elementów.

Zamiast podkreślać w zeszycie dziecka czerwonym długopisem popełnione błędy zaznacz zielonym kolorem to, co wyszło naprawdę dobrze.

Jaka jest różnica pomiędzy tymi dwoma technikami?

  • Używając czerwonego długopisu do zaznaczenia błędów koncentrujemy się na tym co złe, niepoprawne, niedoskonałe. I niestety właśnie to zapisze się w pamięci dziecka – wytykanie błędów. Podkreślenie ich kolorem czerwonym wywołuje przy tym wiele nieprzyjemnych emocji: poczucie wstydu, niemocy, bycia niedoskonałym, strachu, itd.
  • Druga technika polega na wyróżnieniu tego, co się udało. Ocenie takiej towarzyszą zupełnie inne emocje oraz zachowania. Świadomie czy nie, dziecko na pewno powtórzy to, co zrobiło dobrze (i co zostało zauważone oraz docenione). Mamy tutaj do czynienia z zupełnie inną motywacją wewnętrzną: dziecko nie będzie koncentrowało się na niepopełnieniu błędów lecz na włożeniu wysiłku w powtórzenie sukcesu. To diametralna różnica w strukturze myślowej.

Jaki wpływ na późniejsze życie ma  podkreślanie błędów popełnianych przez dziecko?

  • Od małego uczymy dziecko koncentrowania się na wadach, brakach, na tym co jest niepoprawne oraz na tym co nam wydaje się złe.
  • Czerwony długopis podkreślający błędy dziecka pozostanie w jego głowie na całe życie. A wraz z nim poczucie bycia niedoskonałym. Może się okazać jedną z przeszkód stojących na drodze do osiągnięcia satysfakcji w życiu.

(http://www.mamyrade.pl/2017/10/05/metoda-zielonego-olowka/)

 

Wsparta wiedzą z Sieci, zaczęłam testować metodę na Kubie. Traf chciał, że akurat byliśmy na zwolnieniu, więc mogliśmy poświęcić tej nowości trochę czasu. 

Na początku wybieraliśmy sobie jakiś wyraz do napisania. Kuba szukał w specjalnych planszach liter, które składają się na wybrany wyraz, układał go literami drukowanymi, a następnie odwracał litery i myk- miał już literki pisane. (w tym miejscu dziękujemy Wydawnictwu Didasko, bo to od nich dostaliśmy ten zestaw liter).

Przyklejaliśmy wyraz do zeszytu i zaczynała się ciężka praca. Trzeba go jakoś było napisać. Kuba starał się odwzorowywać napis, ale nie zawsze wychodziło to równo i pięknie jak powinno. I wówczas wchodziłam z zielonym ołówkiem/długopisem. Zamiast skupiać się na błędach, a wiadomo, że na początku jest ich naprawdę bardzo dużo, skupiałam się na dobrych aspektach pracy. Zaznaczałam na zielono litery lub połączenia liter, które naprawdę ładnie Kubie wyszły. A co z błędami? Też je widzieliśmy. To, co nie wyszło było ćwiczone dalej. Czasem literka, a czasem połączenie liter. 

 

metoda zielonego ołówka metoda zielonego ołówka

metoda zielonego ołówka metoda zielonego ołówka

metoda zielonego ołówka

 

Gdy dana literka została napisana w całej linijce, Kuba ponownie pisał dany wyraz. I znowu zastanawialiśmy się co jest dobrze, a co trzeba poprawić. To była nasza wspólna decyzja. A po napisaniu całej kartki A4 wyrazami i literkami, Kuba dumnie odchodził od pracy, bo wiedział, że dobrze pracował. 

 

metoda zielonego ołówka metoda zielonego ołówka

metoda zielonego ołówka

 

Z czasem zeszyt zaczął się zielenić, aż miło było do niego zajrzeć. A potem wróciliśmy do szkoły.

 

Wychowawczyni oczywiście używała zielonego długopisu/ołówka, ale nie do zaznaczania pozytywów lecz do oznaczania błędów. Początkowo myślałam, że to po prostu błąd w zrozumieniu zasady, jednak z czasem okazało się, że nie. Wychowawczyni tak zrozumiała tę metodę i tak ją stosuje w klasie Kuby.

 

praca w szkole

nauka w szkole naka w szkole

 

Próbowałam rozmawiać z wychowawcą oraz innymi osobami od których zależy edukacja mojego dziecka. Nie udowodniłam wychowawcy, że pomyliła się w swoim rozumieniu metody zielonego ołówka. Nikt też nie stanął po mojej stronie, a właściwie po stronie metody i pierwszaczków. O ile Kuba dostaje w domu komunikat, że skupiamy się na pozytywach, że warto się starać, bo zawsze coś dobrego z tego wyjdzie, to podejrzewam, że jego rówieśnicy już nie. 

Wychowawczyni twierdzi, że podkreślanie błędów na zielono nie działa aż tak źle na maluchy jak podkreślanie ich na czerwono. Jednak błąd to błąd, nie ważne czy podkreślony na zielono czy na fioletowo. W tej metodzie nie o to chodzi, ale chyba się nie dogadamy

Temat został poruszony nawet na przedostatnim zebraniu z rodzicami. No cóż, bez zmian. Wszystko zostało po staremu.

 

nauka w szkole

 

W domu pracujemy z Kubą metodą zielonego ołówka według zleceń znalezionych w Sieci i potwierdzonych przez innych rodziców jako skutecznych. Ja też potwierdzam, to działa. Kuba stara się coraz bardziej, ładnie pisze i to najważniejsze. Szkoda tylko, że z wychowawczynią nie mamy wspólnych postanowień co do kształtu rozwoju i edukacji dziecka. 

 

A już tak na koniec mam do Was pytanie - na jakim świetle przechodzicie na przejściu dla pieszych? Ja z dziećmi na zielonym, ale chyba muszę zacząć uważać. Bo niektórzy pewnie zielone światło traktują jako stop i jadą na czerwonym. 

 

Pozdrawiam na zielono

 

Gosia, ta, która zawsze się czepnie 

 

poniedziałek, 22 stycznia 2018
Noc Biologów 2018

NOC BIOLOGOW LOGO

(http://biologiaolsztyn.blogspot.com/p/noc-biologow.html)

 

Witajcie Kochan!

 

Nie tak dawno temu, bo 12.01.2018 roku, w Olsztynie, odbyła się kolejna Noc Biologów. Mama postanowiła nas tam zabrać, tzn. mnie i Kubę. Jeszcze na takiej imprezie nie byliśmy. Na początku trafiliśmy na wykład o ptakach z Olsztyna. Ciemna sala, ciepło, slajdy, miły, usypiający głos pana - jeszcze trochę i byśmy zasnęli. To chyba nie było dla nas. Ale obiecujemy, że dorośniemy i przyjdziemy jeszcze raz.

Kolejne zajęcia, na które nas mama zapisała, były w innym budynku. I trzeba było ten budynek znaleźć. Mama Kortowa nie zna, bo podobno od ostatnich imprez,gdy tam chodziła to trochę się zmieniło, więc musieliśmy sobie z Kubą radzić sami. Tym razem pomogła nam technika czyli komórka i nawigacja. Przy jej pomocy trafiliśmy na kolejne doświadczenia. 

Były to zajęcia "W Królestwie Grzybów". Panie oraz Panowie czekali na nas z mnóstwem super fajnych mikroskopów oraz mega fajnymi informacjami o grzybach. Dowiedzieliśmy się, że grzyby są w pizzy, na drzewie, na liściach, a nawet rosną w lesie. No dobra, o grzybach w lesie to wiedziałem, ale o innych to już niekoniecznie. A wiecie jak dziwnie te grzyby wyglądają pod mikroskopem, normalnie jak jakieś kosmiczne drzewa lub duszki. Takich mikroskopów to my w szkole nie mamy. A szkoda. 

I na koniec jeden z Panów prowadzących zapytał się Kuby czy jest odważny i powącha takiego strasznego grzyba. Kuba się przestraszył, ja zresztą też. A wiadomo czy nie wybuchnie. Ale tak naprawdę to ten grzyb bardzo brzydko pachniał, dlatego był tak szczelnie i bezpiecznie zapakowany. Kuba powąchał i dostał nagrodę. Zresztą obaj dostaliśmy, bo byliśmy bardzo grzeczni i ciekawi świata.

Bardzo dziękujemy wszystkim Prowadzącym, że nam pokazali ciekawszy aspekt nauki. Następnym razem też wpadniemy :)

 

grzyby obserwacja reki Kuby

grzyby grzyby

nagroda

 

Noc Biologów to nie tylko wykłady i nauka, to również przebranie się za motylka i pyszne ciasteczka z olsztyńskiej piekarni. Kuba to może potwierdzić. 

 

motylek Kuba

 

Mieliśmy co prawda jeszcze być jeszcze u Pana Grzegorza na zajęciach "Świat pod mikroskopem", ale wybraliśmy poszukiwanie moli książkowych w bibliotece (w tym miejscu chciałem przeprosić Pana Grzegorza, że go nie odwiedziliśmy jak się umawialiśmy, ale biegnie między książkami bardzo nas pochłonęło).

Nie wiem czy wiecie, ale na świecie żyją mole....książkowe. To takie osobniki, które na śniadanie, obiad i kolacje jedzą książki z majonezem. Nie, żartowałem. Mole książkowe to osoby, które dużo czytają, np. panie z biblioteki.

Nasze zadanie w kortowskiej bibliotece polegało na znalezieniu specjalnych, kolorowych dachówek, odpowiedzenie na pytanie z nich i zdobyciu pieczątki. Ale to nie jest takie łatwe. Najpierw trzeba było znaleźć specjalny plakat, potem rozszyfrować zagadkę, która była na stole, znaleźć dachówkę, a resztę już wiecie. Nie wiem natomiast czy wiecie, że ta biblioteka jest przeogromna I o ile na początku biegaliśmy w kurtkach po niej, to pod koniec już nie. Ale było warto. Zdobyliśmy nagrody za znalezienie wszystkich dachówek, ale przede wszystkim nieźle się bawiliśmy.

 

mole ksiazkowe mole ksiazkowe

mole ksiazkowe mole ksiazkowe

mole ksiazkowe mole ksiazkowe

mole ksiazkowe

 

Kochani! W Kortowie spędziliśmy 4 godziny, wybiegaliśmy się na maxa, zdobyliśmy nagrody, spojrzeliśmy grzybom w oczy, a na koniec ..... spaliśmy do białego rana. 

Dziękujemy Organizatorom za stworzenie tego wydarzenia. Oby takich imprez było więcej. Postaramy się na nie chodzić.

 

A już na koniec trochę prywaty - z okazji Dnia Dziadka chciałbym złożyć w imieniu swoim i Kuby życzenia Dziadkowi Stasiowi. Sto lat Dziadku, zdrówka i dużo cierpliwości do wnuków. I szybko wracaj do nas, będziemy się bawić.

 

pozdrawiam Was mega zimowo

 

Grześ - studencik 

niedziela, 21 stycznia 2018
FERIE czas zacząć

Witajcie Kochani!

Od jutra oficjalnie zaczynamy z Kubą ferie, ale tak naprawdę zaczęliśmy je już w piątek po południu. Zapowiada się dwa tygodnie odpoczynku....od jeżdżenia do szkoły, bo chyba nie myślicie, że nam mam da odpocząć w domu od nauki :) ? Z tym, że nasza nauka to nie jest nauka taka czysto szkolna. Bo np. ostatnio ja osobiście, w ramach nauki, oglądałem w Internecie o eksperymentach. I coś czuję przez skórę, że w ferie niektóre powtórzymy w domu. Natomiast Kuba, w ramach poszerzania wiedzy i nie oglądania głupot w Sieci, zgłębiał wiedzę o trójkącie bermudzkim.Bo u nas to jest właśnie taka nauka.

 

ZAJĘCIA SI SI KUBA

 

Ale to jest przyszłość. Dzisiaj natomiast chciałbym Wam opowiedzieć o przeszłości czyli o naszych zajęciach z Integracji Sensorycznej. Ja już wiecie, bi chyba Wam już o tym pisałem, nasza Pani Doktor w zaleceniach do PPP wpisała nam zajęcia SI. Nasze Poradnie wpisały zalecenia do Orzeczeń o kształceniu specjalnym. I szkoła realizuje zalecenia - jeździmy sobie raz w tygodniu do Pani Marzenki, do Piramidy Rozwoju w Olsztynie.

 

SI GRZES SI KUBA

 

Zajęcia są bardzo fajne, wygłupiamy się, wpinamy, łapiemy równowagę lub wąchamy super interesujące zapachy. Podobno to jest praca dla naszych zmysłów, mózgu i nawet rąk, ale ja tam ciągle uważam, że to jest po prostu fajna zabawa. Pani Marzenka ma u siebie w gabinecie OGROMNIASTĄ szafę, z której co chwilę wyciąga jakieś fajne skarby. Pewnie byście się zdziwili co może służyć do terapii, to znaczy chciałem powiedzieć - do zabawy. Klamerki, pudełeczka, szczypce. Ta naprawdę część rzeczy znajduje zastosowanie w domu. A tu proszę - idealne wpasowuje się dana rzecz w terapię Integracji Sensorycznej dziecka z jakimś problemem.

 

KUBA CZEKA NA ZAJĘCIA

 

Żeby jednak wiedzieć, że dana rzecz będzie dobra dla nas, to po prostu trzeba być Panią Marzenką. Trzeba mieć dużą wiedzę i mega wyobraźnię. No i oczywiście trzeba być takim kochanym człowiekiem jak nasza Pani Marzenka. Inaczej się po prostu nie da. 

 

SI GRZES SI KUBA

 

Więc Kochani, chodzimy sobie na zajęcia, nasze zmysły się integrują ze sobą, a my z nimi. I to jest chyba najlepsza forma terapii jaką w ogóle mamy. 

 

SI GRZES  SI KUBA

 

A już tak na koniec dzisiaj chciałbym Wam przypomnieć o bardzo ważnym dniu - Dniu Babci. Życzę zatem mojej kochanej Babci, dwóm Prababciom, Teresce i Grażynce duuuuuużo zdrówka, pociechy z nas, wnuków oraz spełnienia marzeń. Wszystkiego naj.....

 

Z PRABABCIĄ OLĄ

 

Grzegorz - wnuk

 

PS. Bardzo dziękuję Pani Marzence za robienie fotek. Mamy super pamiątkę. 

poniedziałek, 01 stycznia 2018
Nowy Roczek 2018

Witajcie Kochani w nowym kalendarzu!

 

Za nami już Sylwester, przed nami cały nowy roczek. W tym miejscu każdy, lub prawie każdy, coś sobie postanawia. A to, że schudnie, a to, że rzuci papierosy lub zacznie biegać. Różne są te postanowienia, zatem ja też coś postanowię.....że nic nie postanowię. I tego będę się trzymać. 

 

spacer z Odi

 

Niestety, mama postanowiła za nas i chyba trzeba będzie jej postanowienia zrealizować. A, że są to postanowienia czysto naukowe, będziemy je wdrażać w życie. Mama chce mnie nauczyć czytać ze zrozumieniem, a Kubę czytać. Powiecie - tylko tyle?! Co tam panikować? Ja nie panikuję, po prostu jest to dla mnie trudne, a kto z Was lubi trudne rzeczy. No nikt. Ale co robić, chyba damy radę z Kubą. Jak uważacie?

 

 Kuba z Odi

 

Przy tak zwanej okazji przyjmijcie życzenia ode mnie. Aby ten nadchodzący rok był lepszy od poprzedniego, byście byli zdrowi, szczęśliwi i pogodni. By nikt Wam kłód nie rzucał pod nogi, a jak już je dostaniecie to skaczcie przez nie i do przodu. Byście mieli czas na wszystko-na pracę, na odpoczynek i na czytanie książek. By Was nie pochłonął Internet, a raczej świeże powietrze i spotkania ze znajomymi. Byście nie płakali, a jak już to ze szczęścia. Byście byli panami swojego losu, a nie biernym obserwatorem życia. Bądźcie sobą i uśmiechajcie się do świata. On się do Was też uśmiechnie.

 

rodzina to podstawa

 

Nie wiem tylko dlaczego, gdy my, Gadomszczaki, dostawaliśmy życzenia na ten nowy rok to zazwyczaj brzmiały one tak "Zdrowia i oczywiście drogi. Ale takiej wysypanej tłuczniem. Grubym." Chętnie te życzenia przyjmujemy....ciekawe czy za rok będą takie same :).

 

 postanowienia

(z Internetu)

 

 

Wszystkiego dobrego Kochani!

Grzegorz-już o rok starszy

 

06:04, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45
1% małe zdjęcie