RSS
środa, 30 listopada 2016
Cała prawda całą dobę

Witajcie Kochani!

 

pisanie

 

Dzisiejszy wpis jest podyktowany pewnym zdarzeniem, które mnie niedawno spotkało. Otóż, naiwnie uwierzyłam w szczere intencje pewnego Stowarzyszenia i pomogłam. Po wyjściu prawdy na jaw, poczułam się oszukana. I jak tu pomagać, gdy nawet Stowarzyszenia mijają się z rzeczywistością. I to wszystko w imię ..... niestety pieniędzy.

Ale podobno nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pomyślałam o naszym blogu. Przecież to jest Grzesia blog, on go prowadzi, fajnie pisze (mam nadzieję), to po co zbieramy pieniądze na jego rehabilitację?!

Już kiedyś o tym pisałam, ale powtórzę raz jeszcze. Bloga piszę ja, matka. Łatwiej mi jest pisać w imieniu Grzesia. To on przeżywa swoje wzloty i upadki, ja jestem tylko bacznym obserwatorem. To jest jego życie, jego blog. 

Przy tak zwanej okazji chciałam zaznaczyć, że nie jestem logopedą. Rzeczy, które robimy i pokazujemy Wam są konsultowane z naszymi terapeutkami lub są po prostu moimi własnymi pomysłami. Nie mam zielonego pojęcia czy to wszystko jest zgodne z naukami szkoły A lub B, ale u nas się sprawdza i dlatego działamy. 

No i to chyba tyle tej mojej prawdy objawionej.

 

pozdrawiam serdecznie

Gosia - matka

 

PS. Czy uwierzyliście, że na zdjęciu jestem ja i piszę bloga na maszynie? Otóż nie. Zdjęcie pochodzi ze strony https://pixabay.com/. Pobieranie zdjęć z tej strony jest legalne i nawet nie trzeba zaznaczać skąd się je ma. Niektórzy wykorzystują ten fakt i wstawiają zakupione (lub nie) zdjęcia, wymyślają historyjki i zachęcają ludzi do pomocy. Tylko skąd wiadomo, że tam, po drugiej stronie jest naprawdę KTOŚ. Jeżeli zdjęcia są nieprawdziwe, nie przedstawiają osoby A, to czy wiadomo, że pieniądze trafią do potrzebujących......Uważajcie komu pomagacie, bo tak naprawdę jest już chyba więcej naciągaczy niż tych naprawdę skrzywdzonych. Straciłam coś więcej niż 40 zł , zaufanie.....

 

04:37, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 listopada 2016
Uczę mojego brata

Witajcie Kochani!

 

Dzisiaj, już po raz kolejny, chciałbym Wam pokazać jaki jestem dobrym braciszkiem. Uczę Kubę czytać. W końcu ma już 6 lat, powinien umieć.

Nasza nauka zawsze przebiega podobnie. Mama znajduje jakieś fajne obrazki, naklejki, rysunki i wkleja je do zeszytu. Potem drukuje podpisy do nich. Zawsze stara się, żeby czasownik był napisany na czerwono. podobno to jest bardzo ważne. Nie wiem dlaczego, ale tak ma być. Rozcina zdania (wyrazy) i do akcji wkraczam ja. Muszę te wyrazy lub zdania tak ładnie przeczytać, żeby Kuba zrozumiał i przyczepił w odpowiednie miejsce. A gdy już wszystko jest na swoim miejscu, Kuba "czyta". Tak naprawdę to kieruje się obrazkami obok tekstu, ale on myśli, że czyta. Ot, takie czary mary. No i wszyscy są zadowoleni, ja bo nauczyłem Kubę czytać, Kuba - bo "czyta" i mama, bo niedługo sami będziemy sobie książki czytać. 

A oto kilka fotek z jednej z takiej lekcji. Prawda, że fajnie mamy. 

 

nauka trwa nauka trwa

nauka trwa

nauka trwa nauka trwa

 

Widzicie sami, beze mnie mama nie dałaby rady z nauką Kuby. I to się nazywa mieć pomoc!!!

 

Pozdrawiam serdecznie i miłego poniedziałku Wam życzę

 

Grzegorz - nauczyciel

 

wtorek, 22 listopada 2016
Wasz 1% wykorzystam w 100%

Witajcie Kochani!

Właśnie nasza Fundacja zaksięgowała 99,9% wszystkich wpłat z 1% za 2015 rok. BARDZO WAM wszystkim dziękuję, że po raz kolejny o mnie (i Kubie) pamiętaliście. Jesteście KOCHANI!!!!

To właśnie dzięki Wam rodzice opłacą zajęcia logopedyczne i to właśnie dzięki Wam będę mówił i pisał coraz lepiej. 

 

nasza Fundacja

 

Nie dam rady podziękować każdemu z osobna (bo niestety istnieje coś takiego jak ochrona danych osobowych i nie wiem dokładnie Kto wpłacił). Wiem jednak z jakich miast wpłynęły Wasze wpłaty. Dziękuję zatem Osobom z Olsztyna, Wrocławia, Wrocławia - Wsie Pole, Żar (tu akurat dokładnie wiemy KTO-dzięki :), Tych, Nowego Targu, Bartoszyc, Suchej Beskidzkiej, Elbląga, Wrześni, Sosnowca (tu też podejrzewamy Kto to :)), Pabianic (dzięki Viki), Sierpc, Pruszkowa (mamy swoje podejrzenia, oj mamy - DZIĘKI), Krakowa Prądnik, Warszawy Targówek, Łęcznej.

 

 dzięki

 

Jeszcze raz WSZYSTKIM Wam dziękuję i obiecuję pilnie się uczyć. Tak na 100%, a nawet na 102%.

 

Wasz Grześ

Tagi: 1% podatku
05:22, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 listopada 2016
Nie udało się :(

Witajcie!

 

Jednak to, co się miało udać, nie wyszło. Może kiedyś, w przyszłości się uda. A może tak miało być....tak czy siak nie mamy dokumentu potwierdzającego....

 

Gosia

14:21, ja-olsztyn32
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 listopada 2016
Starszy brat - AUTORYTET

Witajcie Kochani!

Dzisiaj będzie o mnie. O Grzesiu, który jest super bratem i pomaga młodszemu rodzeństwu nauczyć się czytać. Ale zacznijmy od początku. Jest sobie mama i tata. Mama zajmuje się domem i tym wszystkim co się z nim wiąże, tata natomiast - zarabianiem na nas. A my, jak to my - zajmujemy się całą resztą :) Jednak nie można całych dni spędzać z nosem przyklejonym do komputera, czasem trzeba rozruszać szare komórki. I otóż, pewnego dnia, postanowiłem nauczyć Kubę czytać. A że nauka czytania do łatwych nie należy, to postanowiłem nauczyć Kubę czytać globalnie.

 

obrazki obrazki

obrazki obrazki

 

Co to jest czytanie globalne zapytacie? Otóż to jest takie czytanie z palcem po globusie.....no dobra, to nie to. Tak najkrócej - człowiek (w tym przypadku Kuba) widzi napis (np. kot) i nawet nie znając poszczególnych literek wie co tam jest napisane. To takie czary mary z mózgu. Dlatego właśnie w przedszkolach panie rozwieszają napisy - ścian, krzesło, obraz, imiona dzieci - po sali. Maluchy przy tak zwanej okazji poznają te słowa i kojarzą je z daną rzeczą lub osobą. Fajna taka nauka, bezproblemowa i bezstresowa.

 

podpisy podpisy

podpisy podpisy

 

Ale wracając do nauki Kuby i jego czytania globalnego. W naszym przypadku sprawdziły się czarno-białe obrazki i podpisy. Na początku Kuba musiał dopasować obrazki do siebie - takie łączenie par. Łatwizna. Obrazki zostały wklejone do zeszytu i wtedy do akcji wkroczyłem ja. Z racji posiadanego wieku i doświadczenia w czytaniu, szybko znalazłem odpowiednie podpisy do obrazków. Łatwizna, przynajmniej dla mnie. Gdy i już podpisy zostały wklejone, do pracy wkroczyły oczy i mózg Kuby. Musiał znaleźć podpisy do obrazków. Oczywiście pomocą służyły mu moje napisy. Kuba analizował, wybierał, przekładał i w końcu wszystko odszukał.

podpisy podpisy

podpisy podpisy

 

Teraz, już na koniec, zostało Kubie tylko jedno - ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. A wówczas będzie takim samym mądrym chłopcem jak ja.

 

cebula gotowa poraca

gotowa praca lala

 

pozdrawiam Was serdecznie

nauczyciel Grzegorz

 

 

 zeszyty Kuby

 

 

PS. A, żeby nie było, mama też się przydaje w takich jak to przedsięwzięciach. Robi nam fotki. Bez niej mój wpis nie byłby taki kolorowy. Zatem - brawa dla mamy. I medale dla nas. Razem wykonaliśmy kawał dobrej roboty!!!!

piątek, 11 listopada 2016
Z Odi w Olsztynie

Witajcie Kochani!

 

Dziś Wam muszę opowiedzieć o naszej Odi. Odi jest bardzo mądrym psem i bardzo jest do nas przywiązana. Do tego stopnia, że nie chce sama zostawać w domu, ona chce jeździć z nami do Olsztyna. To co mamy robić, zabieramy ją. Ja też bym się sam nudził w domku.

 

z Odi na spacerze odpoczynek w cieniu

 

Odi w stolicy województwa poznaje nowych kolegów i koleżanki, uczy się dobrego zachowania, czasem nawet odwiedza swoje panie weterynarz. Ale nie chodzi o zastrzyki czy takie tam, Odi tam wpada na ważenie i nawet czasem smakołyka dostanie.

 

szybki jak Bak

 

Często jest tak, że to ja chodzę z Odi na spacerki (jeżeli w pobliżu nie ma żadnych innych psów). Czasem nawet szkolę Odi, mówię jej, żeby usiadła lub dała łapę i ona się mnie słucha. Taka jest grzeczna.

 

 szkolenie wizyta na dworcu

 

Odi w Olsztynie odwiedza też często przedszkolaki z przedszkola Kuby. Czasem dzieciaki mogą ją poprowadzić na smyczy lub dać smaczka. Przede wszystkim jednak chodzi o wzajemne poznanie i tolerowanie się. Dzieciaki uczą się jak mają się zachować przy psie, a Odi - że maluchy i starszaki to fajni kompani do zabawy.

 

z przedszkolakami z przedszkolamai

tak mi dobrze, tak mi rób Odi padła

 

Nie tak dawno Odi obchodziła swoje urodziny w przedszkolu Kuby. Przedszkolaki zaśpiewały jej sto lat (bardzo cicho) i dały prezent - super extra kość. Natomiast Odi tradycyjnie przyniosła dzieciom cukierki z wątróbki ...... no dobra, zwykłe cukierki. Sprawdzam czy czytacie ze zrozumieniem :).

 

urodziny Odi

 

Jak sami widzicie Odi na bardzo dużo atrakcji w Olsztynie. Chodzi prawie wszędzie z nami - na rynek, do optyka, do byłych sąsiadów. I prawie zawsze jest grzeczna. Czemu prawie? A co, Wy to zawsze jesteście grzeczni :)).

 

Galeria Warmińska czekamy na Kubę

Olsztyn obok weterynarza

 

Fajna jest ta nasza Odi. I proszę nie zaprzeczać 

 

przyjaciele

 

Grześ - przyjaciel Odi

 

05:14, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 listopada 2016
Nasze pszczółki kochane

Witajcie!

 

Od jakiegoś czasu bardzo lubię pszczoły. Zastanawiało mnie to jak to jest możliwe, że z kwiatka powstaje miód. 

Latem obserwowałem pracowite zwierzątka u nas w ogródku. Fajnie było podglądać ich pracę. Latały z kwiatka na kwiatek i pracowały, nie bacząc na mnie. Ich praca jest bardzo ciężka, podobno jedna pszczółka w ciągu swojego życia robi tylko jedną łyżeczkę miodu. A my w domu mamy całe 3 litry miodku.....ile to pszczółek musiało na nie pracować?!

 

motylki zapylacze

 

Niestety, w swoim archiwum fotek nie znalazłem zdjęcia pracowitych pszczółek. Ale znalazłem motylki. One też dzielnie towarzyszyły nam latem wśród kwiatków :).

 

No dobrze, ale odszedłem od pszczółek. A to przecież o nich dzisiaj postanowiłem Wam opowiedzieć. Otóż moja miłość do tych owadów znana była już w Olsztynie tak bardzo......że specjalnie dla mnie Galeria Warmińska zorganizowała wystawę z pszczółkami związaną. No dobra, żartowałem. To nie dla mnie tylko ta wystawa, ale dla wszystkich chętnych. Ale oczywiście ja też na niej byłem i oto co zobaczyłem :

 

pszczoła i ja czytam

Kuba i ule z ulami

Kuba i ul z ulem

rodzaje miodów z pszczółką

może zostanę pszczelarzem

 

 

 

I to już koniec naszej wycieczki, ale nie koniec przygód z pszczółkami.  Mamy z mamą jeszcze kilka pomysłów w zanadrzu. Jak tylko je opanujemy/obfotografujemy to z przyjemnością je opiszę Wam.

 

A póki co życzę przyjemnego początku tygodnia. I popracujcie dzisiaj jak te pszczółki. A co, raz można :)

 

Wasz Grześ

 

 

sobota, 05 listopada 2016
Nauka z Mario

Witajcie Kochani!

Dziś będzie o Kubie i jego terapii logopedycznej. To nie jest taka zwykła terapia, bo terapeutka niezwykła - Pani M. dzielnie ćwiczy z moim braciszkiem, daje prace domowe i kontroluje efekty.

To jeden aspekt terapii. Drugim jest mama. Nie potrafi ta nasza rodzicielka iść szablonowo. Podobno ja to nudzi. Więc nam wymyśla różne różności. A że teraz Kuba jest fanem Mario i ma ćwiczyć wymowę głosek w i f - powstały zatem takie karty pracy. Nie ma lekko, Kuba musi o nich opowiadać. A jak nie potrafi to ja chętnie pomagam.

 

Mario widzi Mario widzi

Mario widzi Mario widzi

Mario widzi Mario widziMario widzi Mario widzi

Mario widzi Mario widzi

Mario widzi Mario widzi

 

Sami widzicie Kochani, że czasem do nauki wystarczy pomysł, drukarka i klei. I po co to kupować kolejne pomoce :)) ?

 

Trzymajcie się cieplutko, bo pogoda niepewna, a choroby tylko czekają na ATAK !!!!

 

 

Wasz Grzegorz

01:05, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 października 2016
U Gadomskich zmiany

Kochani!

 

U nas następują właśnie DOBRE ZMIANY (taką mam nadzieję). Jeszcze nie zdradzę co dokładnie, bo to wszystko właśnie się rozgrywa. Ale jedno mogę Wam powiedzieć - będzie się działo. Oj będzie. Koniec akcji u Gadomszczaków planuję za 8 miesięcy. Czy jednak to będzie koniec? A może akcję powtórzę w przyszłym roku....kto wie.

Niektórzy mi odradzali, mówili - nie dasz rady, po co ci to, mało masz na głowie? Ja jednak udowodnię tym niedowiarkom, że dam radę. Co prawda będzie to się wiązało z większą pracą Grzesia i Kuby, to na pewno. Nie będzie opcji, że im się nie będzie chciało. O to to nie. Będą w tym bardzo czynnie uczestniczyć. 

Szanowny Małżonek też będzie musiał włączyć się do tego pomysłu. Niestety, sama nie ogarnę całego tematu. Już nawet Babcia została poproszona o pomoc. Wyraziła zgodę. Pomoże!!!!

Niektórzy są mojemu pomysłowi przychylni. Wierzą we mnie i mój upór. Tym Osobom też muszę udowodnić, że Ich wiara we mnie jest właściwa. Nie mogę zawieźć Ich zaufania.

Niestety nie mogę Wam jeszcze powiedzieć o co dokładnie mi chodzi, czekamy na oficjalne potwierdzenie. Bo co dokument rządowy to dokument rządowy.

 

Póki co życzę Wam miłego dnia

 

Gosia - mega tajemnicza, ale zwarta i gotowa na nowe wyzwania.

06:15, ja-olsztyn32
Link Komentarze (2) »
czwartek, 27 października 2016
Pismo szkolne

Witajcie Kochani!

 

Kilka dni temu wpadł mi w ręce bardzo ciekawy artykuł. Dlatego też, bez zbędnych ceregieli i wstępów, postanowiłam go Wam przedstawić. Mam nadzieję, że Was też zainteresuje. 

 

Mój dziewięcioletni syn zmienił niedawno charakter pisma. W pierwszej, w drugiej a nawet jeszcze w trzeciej klasie pisał (lub przynajmniej starał się pisać) pismem szkolnym, czyli takim, w którym litery łączą się ze sobą, a którego nauczała jego „pani”. Tymczasem już pod koniec trzeciej klasy charakter pisma Stasia zaczął się zmieniać. Litery się pomniejszyły, przestały się ze sobą łączyć i stały się podobne do pisma drukowanego. Gdyby dziś porównać tamten z obecnym charakterem pisma mojego synka, można by dojść do wniosku, że to charaktery pisma dwóch różnych osób. Skąd ta zmiana? – zacząłem się zastanawiać. Czyżby pismo szkolne w jakiś sposób „uwierało” mojego synka, że postanowił je zmienić? A może wynika to z naturalnych poszukiwań własnego charakteru pisma?

 

Grzes pisze


Okazało się, że mój synek wcale nie jest wyjątkiem, a podobne zmiany są raczej regułą niż wyjątkiem. Jak powiedziała mi Anna Jeziorna z Fundacji Sztuka Kaligrafii, dzieci często zmieniają charakter pisma. Może to być skutkiem coraz lepszego wytrenowania mięśni ręki. Może być wynikiem złych nawyków powodujących, że piszące dziecko szybko się męczy. Jego ciało, w tym ręka, bezwiednie szuka wygodniejszej pozycji, przez co kształt liter się zmienia. A czasami dziecko najzupełniej świadomie chce spróbować innego charakteru pisma.

 

Grześ pisze

 

A skoro tak, to skąd pomysł, żeby szkoła uczyła dzieci „jedynie słusznego” pisania z łączeniem liter? Może pisanie kursywą (jak określa się pismo szkolne w języku angielskim) wcale nie wynika z korzyści dydaktycznych, a jedynie z tradycji i przyzwyczajenia? Łączenie liter, jak się okazuje, wcale nie jest polską specyfiką. Obowiązkowo uczy się go we Francji, w innych krajach, np. w USA czy Kanadzie nauczyciele mają prawo wyboru, choć wielu z nich skłania się ku kursywie.

 

Grzes pisze


Odpowiedzi na te pytania trudno znaleźć w Polsce. Zdaniem Anny Jeziornej w naszym kraju nie ma badań na temat tego, jak wpływa pismo szkolne na rozwój dziecka. Badania tego typu przeprowadzili niedawno naukowcy z Hong Kongu, ale ponieważ dotyczyły one pisma chińskiego, siłą rzeczy trudno odnieść je do naszego kręgu kulturowego.

 

pióro

 

Natomiast sens nauki kursywy zakwestionował niedawno Philip Ball, znany angielski autor książek popularnonaukowych. W artykule opublikowanym na łamach amerykańskiego portalu Nautilus pisarz dowodzi, że nauka pisma szkolnego wynika wyłącznie z przyzwyczajenia i nie ma żadnego uzasadnienia naukowego:

Stosowanie kursywy w szkole powinno mieć takie samo uzasadnienie, jak każdy inny punkt szkolnego programu. Tymczasem jej obecność jest raczej wynikiem przyzwyczajenia nauczycieli, bezwładu szkoły, tradycji i uprzedzeń. Nauczyciele uczą pisma łączonego nie dlatego, że ma to naukowe podstawy, ale dlatego, że ich samych też kiedyś tak nauczano pisać. (tłumaczenie autora)

 

listy


Próżno szukać naukowych dowodów na korzystny wpływ łączenia liter – dowodzi Ball. Owszem, czynność ręcznego pisania ma korzystny wpływ na rozwój mózgu, co jednoznacznie udowodnili naukowcy, ale nie ma żadnego znaczenia, czy dziecko łączy litery, czy też stawia je osobno.

 

listy


Kursywa narodziła się w renesansowych Włoszech jako wynik oszczędności. Ciągłe odrywanie i przyciskanie delikatnego gęsiego pióra do pergaminu zwiększało ryzyko kleksa, więc skrybowie opracowali metodę pisania bez zdradliwych przerw. Do XIX wieku kursywa stała się synonimem starannego wykształcenia i dobrego gustu i na dobre rozpanoszyła się w systemie edukacji w wielu krajach. Jednak wciąż nie wiemy, czy i jakie korzyści przynosi.

 

kaligrafia


Philip Ball zapytał o to nauczycieli. Wśród odpowiedzi przeważały trzy wątki:

– dzięki niej można szybciej pisać,

– lepiej uczy pisowni wyrazów,

– pomaga dzieciom z dysleksją.

Wszystkie trzy to mity – udowadnia pisarz.

 

Grzes pisze

 

Jeśli chodzi o szybkość pisania, udowodnił to eksperyment przeprowadzony przez Florence Bara z Uniwersytetu w Tuluzie i Marie-France Morin z Uniwersytetu Scherbrooke w Kanadzie. Porównano w nim szybkość pisania dzieci francuskich, które obowiązkowo używają kursywy z dziećmi kanadyjskimi, które mają większą swobodę wyboru stylu pisma. Pismo szkolne okazało się najwolniejsze. Szybciej pisały dzieci, które oddzielały każdą literę, a najszybciej te, które wypracowały własny styl będący połączeniem pisma szkolnego z oddzielnym stawianiem liter. Co więcej, większość francuskich uczniów porzuciła pismo szkolne w 4-5 klasie. Jedyną przewagą kursywy okazała się lepsza czytelność tego rodzaju pisma. W konkluzji naukowcy napisali, że ich zdaniem dziecko powinno samo wypracować najwygodniejszy dla siebie styl pisania.

 

pismo odręczne

 

A co z dyslektykami? Ball przytacza badania przeprowadzone jeszcze w latach 30-tych i 60-tych ubiegłego wieku. Czytamy w nich, że dla dzieci z dysleksją oddzielne stawianie liter jest korzystniejsze, ponieważ moment przerwy w pisaniu pozwala im się zastanowić nad następną literą. Nowsze badania dodają do tego fakt, że im mniejsza różnica pomiędzy pismem ręcznym a drukiem, tym łatwiej dzieciom opanować umiejętność czytania. Dzieci uczone kursywy czytają nieco wolniej, niż ich rówieśnicy, którzy piszą, jak chcą. Należy jednak podkreślić, że różnice są minimalne.

 

nauka pisania


Wspomniane wyżej Florence Bara i Marie-France Morin przeprowadziły wśród francuskich i kanadyjskich nauczycieli ankietę, w której zapytały o powody stosowania pisma szkolnego. Wśród odpowiedzi nie było ani jednego uzasadnienia opartego na dowodach naukowych. Nauczyciele wskazywali raczej na tradycję przekazywaną z pokolenia na pokolenie oraz bezwład szkoły – instytucji niechętnej do przeprowadzania jakichkolwiek zmian. Wskazano też na wartości estetyczne pisma łączonego: „Kursywa jest piękna, a pismo, w którym litery się nie łączą, wygląda po prostu dziecinnie”, a także jego wartość historyczną: „Wyobraźmy sobie frustrację dziecka, które znajdzie na strychu listy swojej prababki pisane kursywą, których nie będzie w stanie odczytać!”. Tylko ilu z nas naprawdę znalazło kiedyś na strychu listy swojej prababki? A poza tym kursywa to nie jest język obcy, można się jej nauczyć w godzinę, jeśli przyjdzie taka potrzeba – argumentuje Philip Ball.

 

Grzes się uczy


Wierzenia na temat pisma łączonego są jak Hydra – wyrokuje pisarz – odetniesz jedną głowę, wyrastają trzy nowe. Tymczasem badania naukowe dowodzą, że wpływ pisania kursywą na rozwój dzieci jest iluzoryczny. Rodzaj charakteru pisma nie ma znaczenia na zdolności poznawcze uczniów, nie przyspiesza też nauki pisania ani czytania. A skoro tak, po co zmuszać dzieci do łączenia liter? Zmuszanie dziecka do czegokolwiek często wywołuje reakcję zwrotną – rodzi się opór i niechęć. W świecie wszechobecnych klawiatur ręczne pisanie i tak jest w odwrocie. Przymuszanie do kursywy tylko ten odwrót przyspiesza. Niech więc dzieci piszą tak, jak im najwygodniej.

 

(http://www.juniorowo.pl/pismo-szkolne-wcale-nie-takie-pozyteczne)

 

charakter pisma

(zdjęcie z Facebooka)

 

Tak na koniec Kochani notka osobista. Matura, język polski na tapecie, siedzę i tworzę. W pewnym momencie wychowawczyni zagląda mi przez ramię i mówi-ale ty to Gosia jeszcze przepiszesz? Ja bardzo oburzona - ALE TO JEST JUŻ NA CZYSTO.

 

Pozdrawiam zatem Wszystkich, którzy piszą ładnie inaczej i całą Resztę też:)

 

Gosia 

 

02:28, ja-olsztyn32
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40
1% małe zdjęcie