Blog > Komentarze do wpisu
O tym jak rząd zmienia nasze życie

Witajcie Kochani!

Dziś będzie politycznie i naukowo, bo będzie o nowym pomyśle MENu. Tak w skrócie - rząd postanowił, że nauczanie indywidualne będzie się odbywało na terenie domu rodzinnego, a nie szkoły, bo do szkoły się chodzi na lekcje z klasą, a nie na spotkania z nauczycielem 1 na 1 (chyba, że czegoś nie zrozumiałam). W takim razie, w najbliższej przyszłości, Grzegorz będzie witał nauczycieli w drzwiach wejściowych własnego domku, a nie w szkole. 

 

nagranie

 

Czy się cieszę - ależ oczywiście. Grzegorz nie będzie miał kontaktów z rówieśnikami, nie nauczy się od nich funkcjonowania w grupie, savoir-vivru młodzieżowego, nie zarazi się jakąś chorobą i w ogóle będzie bardzo szczęśliwym dzieckiem. Przecież mamy Internet, mogę mu pokazać dzieci w Sieci....

 

nagranie

 

Jestem wściekła, chociaż to jest delikatnie powiedziane. Nie rozumiem dlaczego dzieciaki takie jak Grzesiek, z orzeczeniem o kształceniu indywidualnym na terenie szkoły, mają mieć zabroniony wstęp do placówki edukacyjnej? Nie rozumiem, dlaczego zabrania im się spotykać kolegów i koleżanki na przerwach lub łatwiejszych zajęciach i chce się je zamknąć w domu? Czy naprawdę Grzegorz zagraża bezpieczeństwu szkoły i swoich rówieśników, że skazuje się go na pobyt w domu, ze mną i resztą familii? Czy Grześ jest trędowaty, agresywny, koślawy, garbaty, zezowaty i do tego niezbyt ładnie pachnie, że skazuje się go na pobyt w domu, a nie w szkole? A może zaraża swoją afazją każdego napotkanego ucznia i dlatego ma siedzieć w czterech ścianach i być szczęśliwym, że jeszcze pozwalają mu oddychać? Co takiego zrobił mój syn, że rząd odbiera mu namiastkę normalności? Czy naprawdę Grześ i jemu podobni uczniowie rzeczywiście są taką skazą na honorze polskiej szkoły, że nie można ich pokazywać światu?

 

przerwa

 

Od paru dni gotuje się we mnie. Nie rozumiem tego, co obecny rząd stara się zrobić mojemu dziecku. Żadna odpowiedzieć ze strony Ministerstwa nie przybliżyła mnie do odpowiedzi. 

O sprawie dzieci takich jak Grześ zaczyna się robić głośno, m.in za sprawą TVNu, która zainteresowała się tematem.

Dwa dni temu telewizja była w szkole Grzesia i zrobiła krótki reportaż o całej sytuacji https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/men-planuje-zmiany-w-edukacji-indywidualnej-rodzice-protestuja,735847.html (http://www.tvn24.pl))

 

Gdyby reforma weszła w życie (a może powinnam napisać - gdy reforma wejdzie w życie), nasze dotychczasowe jestestwo bardzo się zmieni. Będziemy w domu czekać na nauczyciela....o ile ktoś w ogóle do nas dojedzie. O drogę dojazdową walczymy od około roku, gmina do tej pory nie zrobiła nic (oprócz napisania dwóch pism). Dlatego, zaniepokojona całą sytuacją, pozwoliłam sobie napisać do wójta z prośbą o odpowiedź na kilka nurtujących mnie pytań.

 

 

Szanowny Panie Wójcie!

 

Nie wiem czy śledzi Pan najnowsze wydarzenia polityczne dotyczące szkolnictwa. MEN wdraża kolejny projekt w życie, w którym dzieci niepełnosprawne nie będą miały nauczania indywidualnego w szkole, tylko w domu. Tak się składa, że starszy syn od 7 lat jest w tym systemie i miałam nadzieję, że będzie go kontynuował do końca edukacji w szkole podstawowej. Teraz przyszły tryb nauczania stoi pod znakiem zapytania.

 

Panie Wójcie, jeżeli pomysł rządu PiS-u stanie się rzeczywistością, Grzegorz zostanie w domu i to nauczyciele będą do niego przyjeżdżać. W związku z tym nasuwają się następujące pytania i wątpliwości

1. Czy gmina jest w stanie zapewnić mojemu dziecku ciągłość nauki?

2. Czy nauczyciele posiadają prawo jazdy, bo tylko samochodem da się do nas dojechać

3. Jeżeli nauczyciel odmówi dojazdu ( a podejrzewam, że może ze względu na brak drogi ), co gmina w tym momencie może zaproponować mojemu dziecku?

4.Czy gmina posiada samochód terenowy, który mogłaby użyczać nauczycielom dojeżdżającym do nas, do domu?

5. Kto będzie pociągnięty do odpowiedzialności za brak kontynuowania przez moje dziecko nauki, gdyby nauczyciele nie byli w stanie dojechać do nas z powodów logistycznych (brak drogi) - my, Pani Dyrektor ze szkoły, nauczyciele a może zupełnie ktoś inny?

 

Szanowny Panie Wójcie, sprawy w kraju przebiegają bardzo burzliwie, system edukacji zmienia nam się radykalnie. Zaczynam obawiać się, że starszy syn od września zostanie bez możliwości nauki, a do tego nie mogę dopuścić. Grzegorz lubi się uczyć i chce się uczyć i naprawdę, zrobię wszystko, by mu tej możliwości nie zabierać. 

 

Liczę naprawdę na szybką odpowiedź z Pana strony, bo do września zostało coraz mniej czasu.

 

z poważaniem

Małgorzata Gadomska

 



Gdyby Ktoś z Was miał wątpliwości o czym mówię, to zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć naszej "drogi" do domu. To będzie droga nauczycieli, którzy zgodnie z obowiązującym prawem (o ile wejdzie), będą musieli pokonywać do Grzesia chcąc go nauczyć czegokolwiek......

 

droga  droga

droga

droga droga

droga

 

Ale w sumie to po co? Po co uczyć dzieci niepełnosprawne, po co nauczyciele mają się fatygować, po co - dajmy dzieciakom komputery, tablety i niech żyją we własnym świecie. Tylko z dala od normalnych ludzi, którym najwidoczniej ich ułomności bardzo przeszkadzają. A może przeszkadzają rządzącym.....pogubiłam się już w tym wszystkim.

 

Dwa dni temu Grześ się mnie zapytał:

- Czy ten rząd będzie na zawsze?

- Nie

- Uff

- A czemu?

- Bo ja chcę chodzić do szkoły, a nie siedzieć w domu.

 

 

pozdrawiam Was serdecznie

zirytowana i podminowana matka Gosia

sobota, 29 kwietnia 2017, ja-olsztyn32

Polecane wpisy

1% małe zdjęcie