Blog > Komentarze do wpisu
Wycieczka z mamą :)

Witajcie Kochani!

Pogoda jakoś nas nie rozpieszcza - raz upał, raz deszcze. Ale co tam. W końcu są wakacje i trzeba się cieszyć z tego co się ma. A my mamy dużo. Mamy świeże powietrze, ciszę, spokój, orły, zieleninę na kleszcze, inną zielenię na herbatkę. Żyć nie umierać. No, zapomniałbym - mamy piach i wodę z nieba czyli ...... BŁOTO.

Ale po kolei. Za oknem deszcz i my zamiast w ciepłym domku sobie siedzieć z komputerem w ręku, szykujemy się na spacer. Kalosze, kurtki, uśmiech na twarzy i idziemy. Na początku wycieczki było nudno. Pola i pola, wszędzie pola. Lecz nagle, tuż za górką, naszym oczom ukazała się piękna kałuża. Był to spory zbiornik wody (pada wszak od rana), a dziura też sporawa - zrobiona przez mamę zimą (jak się biedaczka zakopała naszym pięknym samochodem w śniegu i jak to tata musiał ja z tego dołka wyciągać).

No i co my robimy. Nie, nie idziemy dalej. Nie obchodzimy kałuży szerokim łukiem. Nic z tych rzeczy. Po prostu w nią wchodzimy. Najpierw powoli, badamy grunt i ewentualną drogę ucieczki z grząskiego terenu. Ja nie mam kłopotu, jestem w końcu nastolatkiem. Gorzej z Kubą. Mój braciszek przedszkolak stara się jak może, jednak czasem błoto wygrywa. Łapie mu kalosze i oddać nie chce. Kuba jednak się nie poddaje, dzielnie walczy, wyciąga nogę (z kaloszem oczywiście) .... a za chwilę znowu wpadła mu parę centymetrów dalej. Ot, taka nierówna walka.

Ale co To, Kuba leży w błocie. Może tak nie całkiem, jeszcze się podpiera rączką, ale kolana już są brązowe. Nic to, Kuba dzielnie się podnosi i dalej brnie przez błoto. I co...kolejne bum w lepką maź. I myślicie może, że mama mu pomoże. A w życiu. Mama jak zwykle robi zdjęcia i mówi coś w stylu "A radźcie sobie sami". Kto zrozumie mamy :)?

Więc sobie radzimy jak możemy, a jak nie możemy to na kolanach. Kuba już całkowicie zmienił kolor, teraz jest błotnym chłopcem. Ja jestem tylko trochę brudny. To zasługa mojego braciszka - obrzucił mnie po prostu błotem. Ach ten Kubuś!

Mama coś wspomina o powrocie do domu, ale my nie chcemy. Jest tak fajnie. Z nieba leci letni deszczyk, Odi patrzy na nas podejrzliwie, ale z aprobatą, błoto woła "Nie odchodź", a mama ciągnie do domu. O nie!!! Kuba wywalczył jeszcze 5. Dokładnie nie wiadomo było czego 5, ale mama liczyła. No i doliczyła się 5 razów Kuby w błocie. Nie muszę Wam mówić jak on wyglądał. Dobrze, że wiedziałem, że to mój brat tam jest. Inaczej mógłbym go nie poznać.

No dobra, w końcu wróciliśmy. Nie wiem tylko dlaczego mama nie pozwoliła nam wejść do przedsionka w kaloszach i powiedziała, że coś ją trafi jak dotkniemy ściany. A przecież tak prawie nie mieliśmy brudnych rąk. 

Po kąpieli zajęliśmy się własnymi sprawami. Ja usiadłem w końcu do komputera, Kuba był taki zmęczony, że nawet zasnął. To chyba dobrze, bo mama miała czas na doprowadzenie podłogi i naszych ciuchów do stanu jako-takiego. 

I to już koniec naszej przygody z mamą....a Wy jak spędziliście dzisiejszy dzień? Też na świeżym powietrzu? Dajcie znać.

A oto kilka zdjęć na dowód, że prawdę mówiłem i w błocie się bawiliśmy.

 

zabawa ale fajnie

błotnista integracja sensoryczna ups czy Kuba da rade wstać? dał radę  to kiedyś były jasne spodnie hurra i znowu ups zabawa ups po raz kolejny a Odi zdziwona radość 

 Odi na spacerku spodnie już dawno nie są jasne

Kuba próbuje wstać :) kurtka Kuby zmienia kolory - czary jakieś :)

ups, nawet ja mam ciut brudne spodnie potwór z bagien

Kuba siedzi Odi też się bawi

wracamy..... mój

 

 

pozdrawiam wakacyjnie

Grzegorz, brat potwora z bagien 

czwartek, 14 lipca 2016, ja-olsztyn32

Polecane wpisy

1% małe zdjęcie