Blog > Komentarze do wpisu
Nie rozumiem SYSTEMU !!!!!!!!!!!

Witajcie Kochani!

 

nie rozumiem

 

Dzisiaj będzie wpis z dużą ilością znaków zapytania. 

Grześ chodzi teraz do V klasy i obowiązuje go podstawa programowa dostosowana do jego wszelakich możliwości. Ale, bo zawsze jest jakieś ale .... na matematyce musi mieć wspomniane o ułamkach, tabliczce mnożenia, na historii - o średniowieczu i królach Polski. 

Pytam się - po co? Czy nie lepiej uczyć Grzesia rzeczy, które przydadzą mu się w życiu, rzeczy, które dotyczą jego lub jego najbliższych? Wiedza lepiej się przyswaja, gdy w jakikolwiek sposób jesteśmy z nią związani emocjonalnie. 

Niedawno dowiedziałam się od Cioci Kingi o książce "Dziadek i niedźwiadek" Łukasza Wierzbickiego. "Książka autora Afryki Kazika, pod honorowym patronatem pani generałowej Ireny Anders, niezwykle ciekawie i zabawnie opowiada prawdziwą historię niedźwiedzia Wojtka - czworonożnego przyjaciela żołnierzy z Armii Andersa, który przebył z nimi cały szlak bojowy przez Iran, Irak, Palestynę, Egipt do Włoch. Brał udział w bitwie pod Monte Cassino, pomagał nosić ciężkie skrzynie z amunicją, dzięki czemu został uwieczniony w oficjalnym emblemacie 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii 2. Korpusu Polskiego." (http://www.taniaksiazka.pl/dziadek-i-niedzwiadek-lukasz-wierzbicki-p-296981.html?gclid=CLnpvev50cECFRMatAodRkQALQ)

Mój pradziadek walczył z Andersem i przeszedł cały szlag bojowy. Wpadłam na pomysł, że można by było wykorzystać tę książkę do nauki Grzesia w V klasie. Na historii Grześ poznawałby historię swojego prapradziadka, na przyrodzie zaznajamiałby się z przyrodą, zwierzętami, kulturą państw w których Armia była. Na języku polskim mógłby czytać tekst ze zrozumieniem, na plastyce - malować obrazki do tekstu, a na muzyce - poznawałaby pieśni z tamtego czasu.

Napisałam w tej sprawie do Szkoły, czekam na odpowiedź. Jednak spodziewam się jaką dostanę odpowiedź. Że nie można, że podstawa programowa etc. Jednak nadal nie rozumiem.

Gdybym wzięła Grzesia na nauczanie domowe to mogłabym go uczyć tego, co uważam za stosowne i przydatne w jego przyszłym życiu. To nic, że pod koniec roku miałby egzamin. Wiedzy Grzesia nie da się zweryfikować. Jednego dnia pamięta, następnego nie......każdy egzamin by oblał, nawet teraz (pomimo tego, że chodzi do szkoły).

Jeżeli Ktoś potrafi mi wytłumaczyć jak to działa to proszę się nie krępować. Bo ja staram się zrozumieć to od jakiegoś czasu....ja mogę uczyć Grzesia czego chcę chociaż nie mam żadnych dokumentów potwierdzających moje doświadczenie pedagogiczne, natomiast Szkoła musi uczyć tego, czego wymaga podstawa....chociaż i tak wiadomo, że Grześ z tego mało zapamięta (o ile w ogóle coś). Wyznaję zasadę, że szkoda czasu na naukę rzeczy zbędnych, w przypadku Grzesia warto skupiać się na rzeczach istotnych.

 

Pozdrawiam Was serdecznie

Gosia - matka, ciągle myśląca

 

Fotka pochodzi ze strony http://www.trafrybnik.pl/konkurs-w-niedobczycach-i-niewiadomiu,new,mg,3.html,27

piątek, 31 października 2014, ja-olsztyn32

Polecane wpisy

Komentarze
2014/11/17 23:06:57
Mamo Grzesia, to ja Ci to wytłumaczę. System jest tak skonstruowany, że niby jest indywidualizacja nauczania ale tak na prawdę chodzi o to żeby takie dzieci jak Grześ przepchnąć z klasy do klasy przez wszystkie obowiązkowe etapy edukacji czyli do końca gimnazjum. W tym wszystkim nikt zupełnie (oprócz Ciebie oczywiście) nie ma żadnej refleksji żeby jednak czas spędzony przez Grzesia w szkole był dla niego pożyteczny i coś mu dał na przyszłość. Np. samo opanowanie i doskonalenie nauki czytania, pisania i zdolności matematycznych dałoby mu przecież bazę.. I mógłby przecież czytać cokolwiek byleby ćwiczył te czy inne umiejętności i był tym zainteresowany. Całe życie przed nim i jak opanuje podstawy to potem sam już się nauczy i o ptakach, i o wojnach i o komputerach, i o życiu ameby. Ale u nas nie, muszą uparcie z tych swoich książeczek, z których Twój syn i tak nic nie zapamięta bo nudne to i trudne, nie dostosowane do jego percepcji. I na koniec gimnazjum "wydadzą" Ci dziecko niedouczone, znudzone szkołą i do tego bez zawodu czy specjalizacji. I co wtedy zrobić z takim nastolatkiem???? Ja ruszam w tą drogę od przyszłego roku i jestem baaaardzo przerażona!!!
1% małe zdjęcie